+48 790 300 458 kontakt@biuromowcow.pl
Jak opowiadać historie w biznesie?

Jak opowiadać historie w biznesie?

Jak opowiadać historie w biznesie?

Myśląc o historiach, na myśl przychodzą nam przede wszystkim kilkuset stronicowe książki lub dwugodzinne hollywoodzkie produkcje. I one bardzo często oparte są o ten sam schemat zwany podróżą bohatera lub monomitem, który został spopularyzowany przez Josepha Campbella i jego książkę “Bohater o tysiącu twarzy”. Ten schemat zawiera 12 kroków, przez które bohater przechodzi w swojej historii. Ta ilość nie dziwi w przypadku wspomnianych powieści i filmów, ale jak zmieścić je wszystkie w historii opowiadanej w ramach 10-minutowego przemówienia?

Jak skrócić podróż bohatera?

Nie wszystkie kroki zawarte w monomicie są niezbędne, żeby opowiedzieć ciekawą, emocjonującą historię. Świetnym przykładem jest tutaj opowiastka przypisywana Ernestowi Hemingwayowi (ale to raczej legenda). Podobno pisarz, siedząc w restauracji, założył się ze swoimi przyjaciółmi o 10 dolarów, że napisze całą historię w sześciu słowach. Zebrał po dyszce od każdego obecnego i szybko naskrobał coś na serwetce i podał ją każdemu do przeczytania, a potem zebrał swoją nagrodę.
Na serwetce napisał:

Sprzedam: dziecięce buciki, nigdy nie noszone.

Jakkolwiek można doszukiwać się różnych znaczeń w tej historii, to najczęściej na myśl przychodzi nam, że pewna para spodziewała się dziecka i byli tak podekscytowani, że przygotowywali się na jego narodziny m.in. kupując mu ubrania. Niestety dziecko zmarło, więc niedoszli rodzice zostali zmuszeni do odsprzedania zakupionych rzeczy.
Ta historia, choć krótka, ma wszystkie niezbędne elementy, żeby złapać odbiorcę za serce. Jest ich trzy.

Bohater historii

To ewidentnie rodzice. Spodziewają się dziecka i zdecydowali się zaopatrzyć swojego potomka we wszystko, czego będzie potrzebował. Być może też buciki dostali od rodziny, która chciała wspierać szczęśliwą parę.

W domyśle dowiadujemy się, że czeka ich coś pięknego, czego nie mogą się doczekać. Dobrze opisany bohater to taki, który ma jakąś motywację lub coś, co może stracić. Ma on pewne oczekiwania względem rzeczywistości.

Tutaj musimy to dodatkowo zinterpretować, ale opowiadając historię warto to zaznaczyć, żeby nie było co do tego elementu żadnych wątpliwości.

Punkt zwrotny

Tu śmierć dziecka. Sytuacja tragiczna, która nikogo nie pozostawi obojętnym.
Jest to bardzo charakterystyczny moment w historii. Bardzo często wywoła on w odbiorcy najróżniejsze emocje, ale nie musi wcale być negatywny. Wygrana na loterii też może być punktem zwrotnym.

Ważne, żeby oczekiwania bohatera zostały zderzone z rzeczywistością i by był to moment, który doprowadzi nas do elementu trzeciego.

Transformacja

Tu niedoszli rodzice z radosnego oczekiwania muszą przestawić się w tryb żałoby i smutku, muszą poradzić sobie ze stratą. Sprzedają buty, które będą przypominać im o tym przykrym zdarzeniu.

Transformacja bohatera następuje pod wpływem punktu zwrotnego, ale nie musi być momentalna, może być rozciągnięta w czasie. Skoro oczekiwania bohatera minęły się z rzeczywistością, to co teraz? Jak on się czuje? Jak sobie z tym radzi? Co robi inaczej?

Dlaczego opowiadać historie w biznesie?

Zanim napiszę, jak wykorzystać te trzy elementy do opowiadania historii w swoich prezentacjach, warto zwrócić uwagę na to, po co to w ogóle robić.
Powodów jest wiele, ale jako główny wskazałbym to, że dobrze opowiedziane historie aktywują nasz mózg w taki sposób, jakbyśmy sami przeżywali dane zdarzenie.

W związku z tym są one łatwiejsze do zapamiętania, bo angażują większą część naszego mózgu i tworzą więcej połączeń nerwowych. Często są też łatwiejsze do zrozumienia.
To szczególnie ważne w biznesie, gdzie komunikacja i zrozumienie są często czynnikami, które wpływają na sukces projektu, sprzedaż lub motywację pracowników.

Kiedy opowiadać historie w biznesie?

W polecanej przeze mnie książce “Illuminate”, Nancy Duarte opisuje kilka stadiów rozwoju biznesu i różne historie, które można w nich opowiadać. Nie chcę tu przytaczać całej książki, ale krótko – warto opowiadać historie, gdy musimy pomóc ludziom podjąć decyzję, zachęcić ich do działania lub zastanowienia, zainspirować lub poprosić o wytrwałość i odwagę.

Takich okazji w życiu firmy jest dużo. Próbujesz przekonać zarząd do zgody na realizację nowego projektu? Firma przechodzi kryzys finansowy i musisz poprosić pracowników o wytrwałość, bo wiesz, że to chwilowe kłopoty? Chcesz, żeby pracownicy wygenerowali nowe kreatywne rozwiązania? Starasz się sprzedać produkt klientowi? Tę wyliczankę można kontynuować naprawdę długo.

Jak wykorzystać skróconą podróż bohatera?

W biznesie najłatwiej jest opowiadać historie z własnego doświadczenia.
Wyobraźmy sobie taką sytuację – reprezentujesz biznes, w ramach którego prowadzisz rekrutację dla branży IT. Jesteś na spotkaniu z potencjalnym klientem i tenże klient pyta cię, dlaczego akurat z usług twojej firmy ma skorzystać. Oczywiście musisz co nieco o tej osobie i jego firmie wiedzieć, ale możesz wtedy opowiedzieć krótką historię:

W styczniu 2019 firma Przykład zmagała się z problemem zatrudniania pracowników tak jak wy. Nie byli w stanie skutecznie dotrzeć do odpowiednich kandydatów z branży IT, a potrzebowali na szybko zatrudnić 10 nowych osób. Co ważne, nie są w stanie zrównać wynagrodzeń z tymi oferowanymi przez największych graczy na rynku. Nie wyrabiali się z pracą dla swoich klientów, a deadline’y się zbliżały. Groziły im więc kary umowne, a spójrzmy prawdzie w oczy – to nie są małe kwoty. W lutym zdecydowali, że sami sobie z tym nie poradzą i skontaktowali się z nami. Początkowo byli nastawieni sceptycznie. Pytali, co my możemy zrobić innego niż oni i po długiej rozmowie, w której przedstawiliśmy swoje metody, uznali, że warto spróbować. W dwa miesiące zatrudniliśmy dla nich 12 osób, więc nawet więcej, niż potrzebowali i dzięki temu nadrobili całą pracę i oddali projekty w terminie.

Bohaterem tej historii jest inny klient, który, jak się okazuje, miał taki sam problem jak nasz potencjalny klient. Warto w opisie tego klienta wejść trochę w szczegóły – jaki był konkretny problem? Czego potrzebował? Co mu groziło?

Punkt zwrotny to moment, w którym klient zatrudnił twoją firmę. Ale ale – klient był początkowo sceptyczny – być może tak samo jak ten nowy potencjalny klient, co pokazuje, że to jest normalna obawa, która nie powinna być przeszkodą w zatrudnieniu ciebie.

Transformacja jest prosta – klient przyjął nowych pracowników, nadrobił zaległości i nie musiał płacić kar umownych.

W skrócie – klient miał problem, zatrudnił twoją firmę i problem zniknął.

Jakie historie opowiadać w biznesie?

To oczywiście tylko jeden ze sposobów – historia klienta, który miał podobny problem jak potencjalny nowy klient.
Jako manager możesz opowiedzieć swoim pracownikom sytuację, w której traciłeś motywację, ale stało się coś, co pchnęło cię do przodu i wyszedłeś z dołka.
Jako szef firmy możesz opowiedzieć o kryzysie, przez który organizacja przechodziła jakiś czas temu i jak z niego wyszła.
Jako coach biznesowy możesz opowiedzieć o umiejętnościach, które twój klient nabył i co dzięki nim osiągnął.
Jako marketer możesz opowiedzieć historię osoby, która wyznaje takie same wartości, jak firma, w której pracujesz.

Co dalej?

To nie jest tak, że następnym razem jak będziesz rozmawiać ze swoim zespołem, to od razu opowiesz im historię idealnie dopasowaną do danej sytuacji. Poświęć trochę czasu i pomyśl o sytuacjach, w których nauczyłeś się czegoś szczególnego albo coś się w twoim życiu (zawodowym) zmieniło albo którzy klienci przeszli transformację dzięki twojej firmie.
Nie muszę też chyba pisać, ale zrobię to na wszelki wypadek, że cała historia musi być prawdziwa. Nie musi być twoja, bo możesz opowiedzieć czyjąś historię (zaznaczając, że nie jesteś częścią tej historii), ale musi ona być prawdziwa.

I jak już znajdziesz takie sytuacje, ułóż do nich historie. Zapisz je w jakimś dokumencie, żeby ich nie zapomnieć i mieć bazę opowieści, do której będziesz mógł zajrzeć, kiedy będziesz przygotowywać się do następnego wystąpienia. Na potrzeby takiej bazy nie musisz pisać całości historii (choć to dobra praktyka) – wystarczy, że zapiszesz trzy elementy – kto jest bohaterem historii, co jest punktem zwrotnym i jaka następuje transformacja.


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Jestem uzależniony od podcastów. Tworzę własny – „Do Początku”. A do tego wszystkiego jestem zaangażowany w projekt bazy kosmicznej w Polsce.

 

Przeczytaj też:
Jak zadbać o swój głos w wystąpieniach publicznych i nie tylko?

Jak zadbać o swój głos w wystąpieniach publicznych i nie tylko?

Większość problemów z głosem da się rozwiązać. W swoim wystąpieniu ze Spice Talks #4 Patrycja Obara podpowiada, jak to zrobić. Mówi też o tym, skąd zazwyczaj biorą się te problemy i wyjaśnia, jak się ma głos do treningów sportowych. A na koniec podrzuca kilka szybkich patentów na lepszy głos.

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

.

5 skutecznych sposobów na opanowanie treści przemówienia

5 skutecznych sposobów na opanowanie treści przemówienia

5 skutecznych sposobów na opanowanie treści przemówienia

Masz genialny pomysł na przemówienie. Co możesz zrobić, żeby się upewnić, że kiedy staniesz na scenie, nic Ci nie ucieknie? Że powiesz wszystko, co sobie zaplanujesz i co jest dla Ciebie ważne? W tym tekście mam dla Ciebie pięć podpowiedzi.

Przede wszystkim – ćwicz

Mówcy zwykle dużo czasu poświęcają na przygotowanie przemówienia. Opracowują je merytorycznie, czasem sporządzają mapę myśli, żeby z łatwością poruszać się po swojej opowieści. Sprawdzają fakty, daty, nazwiska, liczby. Sięgają do fachowej literatury, szukają ciekawych i barwnych przykładów, które potem ilustrują ciekawymi i barwnymi – a czasem pięknymi, minimalistycznymi – slajdami. Robią notatki. Na ostatnim slajdzie piszą: „Dziękuję za uwagę!” i… czekają na godzinę zero. Tuż przed wejściem na scenę pojawia się jednak lekki ścisk w żołądku, lekkie zawroty głowy, lekka miękkość kolan – „Czy na naprawdę wiem, co chcę powiedzieć?”. Jeśli jesteś jednym z tych mówców, to mam złą wiadomość. Kończąc proces przygotowywania się do wystąpienia na opracowaniu jego treści i slajdów, wykonujesz zaledwie połowę roboty. Druga połowa to przećwiczenie tego, co chcesz powiedzieć. Mówcy często nie doceniają wartości praktycznego przećwiczenia swoich przemówień. Uczestnicy szkoleń, którzy mają na przykład 30 minut na przygotowanie 2-minutowego wystąpienia, zwykle kończą po kwadransie, pozostałe 15 minut wykorzystując na przerwę. Niemal nikt nie wykorzystuje tego czasu na ćwiczenie. Stąd moja pierwsza rada – przede wszystkim ćwicz! Rób próby. Mów do siebie, mów do kota, psa, znajomych, nieznajomych. Próbuj, testuj, sprawdzaj. Tylko eksperyment pozwoli Ci określić, czy Twoje przemówienie trwa tyle, ile trwać powinno, czy potrafisz płynnie łączyć myśli i przechodzić od jednego punktu do drugiego, czy pamiętasz wszystkie nazwy i nazwiska, czy Twój żart rzeczywiście jest zabawny. Tego nie da się zrobić w głowie.

Nie ucz się na pamięć – ucz się scenariuszy

Czasem, chcąc sobie dać większe poczucie pewności siebie (o tym, jak bardzo jest to złudne, pisałam tutaj), postanawiamy nauczyć się tekstu na pamięć. Nie jest to jednak najlepsze podejście. Po tekście, który, jak to się mówiło w czasach mojego dzieciństwa, zakuliśmy na blachę, poruszamy się jak po łańcuszku. Słowo po słowie, ogniwo po ogniwie. Kiedy jednak jakieś ogniwo się zerwie – jakieś słowo czy wątek nam uleci – zrywa się cały łańcuszek i trzeba nie lada zręczności, żeby poskładać go z powrotem. Dlatego dużo korzystniejsze jest uczenie się – czy ćwiczenie – scenariuszy. Wypisz sobie najważniejsze punkty ze swojego przemówienia. Im krócej, tym lepiej. Niekoniecznie pełnymi zdaniami, niekoniecznie poprawnie gramatycznie. Najlepiej, żeby każdy punkt był jednym słowem – kotwicą, która przeprowadzi Cię przez kolejny etap Twojej opowieści. A potem, zerkając od czasu do czasu do tych punktów, zacznij opowiadać, traktując je jak drogowskazy. Jeśli przećwiczysz swoje wystąpienie w ten sposób na przykład 10 razy, zaręczam Ci, że za każdym razem opowiesz je w nieco inny sposób, używając nieco innych słów. A to oznacza, że będziesz mieć plan B, C, D, i tak dalej, w razie gdyby jakieś ogniwo w łańcuszku planu A się zerwało. I będziesz je mieć na wyciągnięcie ręki, zamiast gorączkowo ich szukać, kiedy okażą się potrzebne. Przećwiczone scenariusze łatwo wprowadzisz w działanie.

Ćwiczyć mądrze jest lepiej niż ćwiczyć dużo

Pracowałam z mówcami, którzy przygotowywali się do swoich wystąpień według pewnego rytuału: zaczynali ćwiczyć przemówienie grzecznie i przepisowo od pierwszego slajdu. Wszystko szło dobrze, aż nagle pojawiał się jakiś błąd: urywał się wątek, czy mieszały się punkty. W tym momencie mówcy wracali do miejsca, w którym czuli się bezpiecznie – do pierwszego zdania. W ten sposób można jednak ćwiczyć godzinami, a nawet dniami czy tygodniami i… na scenie znów potknąć się w tym samym miejscu. Zasada jest prosta – jeśli Twoim najsłabszym punktem w triathlonie jest bieg, nie zaczynaj każdego treningu od pływania. Jeśli najtrudniejszy w piosence jest dla Ciebie refren, ucząc się jej, nie zaczynaj zawsze od zwrotki. Przejdź od razu do miejsca, które jest dla Ciebie najbardziej problematyczne i zmierz się z nim, korzystając z pełni potencjału świeżego umysłu, nieprzeciążonej pamięci i wolnych mocy obliczeniowych. Gwarantuję lepszy efekt!

Nie da się przećwiczyć przemówienia bez mówienia

Często, kiedy pytam mówców – czy to aspirujących, czy mających już pewne doświadczenie – jak ćwiczyli swoje przemówienia, odpowiadają, że kilka razy je sobie przeczytali albo przegadali w myślach. Tymczasem, dopóki w proces ćwiczenia nie zaangażujemy głosu, nie ćwiczymy naprawdę. Aktorzy mówią, że tekst musi się uleżeć w gębie – i dokładnie tak jest. Mniej metaforycznie: mowa to ruch. Wypowiedzenie każdego słowa to sekwencja bardzo precyzyjnych ruchów, którą musi wykonać aparat mowy. Jeśli te ruchy wcześniej przećwiczysz, wykonasz je sprawniej, bo Twoje mięśnie będą do tego lepiej przygotowane. Będą tę sekwencję ruchów znały i ją zapamiętają (dzięki zjawisku tak zwanej pamięci mięśniowej). Nie będzie Ci się plątał język, a słowa będą płynąć gładko. Jeśli natomiast nie „przegadasz” sobie tekstu, a wychodzisz na scenę wygłosić ważne przemówienie, to tak jakby próbować przejść po linie rozpiętej między dachami dwóch budynków bez żadnej próby, bez wcześniejszego przygotowania. Jak to powiedział kiedyś mój nauczyciel fizyki: szanse są zawsze, tylko czasem są większe, a czasem są mniejsze. W tym wypadku raczej jednak dość małe. Bo ćwiczyć mówienie bez mówienia, to jak próbować schudnąć od oglądania w telewizji aerobiku.

Próbuj w warunkach zbliżonych do warunków przemówienia

Pisałam w poprzednim punkcie o pamięci mięśniowej. Kiedy uczysz się grać na jakimś instrumencie, musisz się przyglądać temu, który klawisz, czy którą strunę przyciskasz. Ale potem już nie musisz patrzeć – palce jakby same zapamiętywały ruch, który mają wykonać. Podobnie jest z jazdą na rowerze, pływaniem, czy jakimkolwiek ruchem – włącznie z mową. Nasz mózg to cudowna konstrukcja, która świetnie sobie radzi z tak złożonymi czynnościami, jak na przykład chodzenie na dwóch nogach (nowoczesne roboty ze swoimi super-procesorami w dalszym ciągu niespecjalnie sobie z tym radzą), między innymi dzięki temu, że zapamiętuje całe sekwencje, ze wszystkimi ich skomplikowanymi zależnościami. Potrafi też czerpać wskazówki na przykład z tego, w jakiej pozycji znajduje się ciało. Można tę wspaniałą zdolność wykorzystać również do nauki treści wystąpień. Jak to zrobić? Jeśli masz wygłaszać wystąpienie na stojąco, ćwicz na stojąco. Jeśli masz je wygłaszać w butach na obcasie, ćwicz również w tym obuwiu. Jeśli będziesz mówić w plenerze, przećwicz swoje wystąpienie w ogrodzie czy w parku. Po pierwsze będziesz mieć wtedy do dyspozycji szeroki wachlarz kotwic pamięciowych. Po drugie zapewnisz sobie komfort dzięki temu, że mniej rzeczy będzie w stanie Cię podczas przemówienia zaskoczyć. To z kolei jedna z technik zarządzania stresem, ale o tym opowiem już w innym artykule.

Patrycja Obara

Patrycja Obara

Konsultant Przemawiania

Patrycja to interdyscyplinarystka, która realizuje się dydaktycznie prowadząc szkolenia dla firm, a także Wrocławską Szkołę Śpiewu stworzoną na fundamentach idei, że śpiewać może każdy, bez wyjątku. Wykładała w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, tłumaczyła książki i artykuły dla Harvard Business Review Polska. Swoje pasje artystyczne realizuje jako wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka w zespole SHE-la.
Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, możemy Ci pomóc – napisz lub zadzwoń: kontakt@biuromowcow.pl +48 790 300 458 Pracujemy zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

Pin It on Pinterest