+48 790 300 458 kontakt@biuromowcow.pl
Jak zaangażować odbiorców wystąpienia? – część 2

Jak zaangażować odbiorców wystąpienia? – część 2

ARTYKUŁ

Jak zaangażować odbiorców wystąpienia – część 2

PATRYCJA OBARA

W pierwszej części artykułu pisałam o tym, jak uwzględnić potrzeby publiczności już na etapie przygotowywania wystąpienia, a także o emocjach obu stron, które z jednej strony sprawiają, że angażowanie publiczności to nie lada wyzwanie, a z drugiej w ogóle czynią je możliwym. W części drugiej znajdziesz przepis na skuteczne angażowanie publiczności w pięciu krokach. Dowiesz się też, dlaczego najważniejszy jest plan c.

Tematyka

Treść przemówienia

Angażowanie odbiorcy

Różne poziomy zaangażowania

Angażować się można na różne sposoby. Częstym błędem podczas przemówień jest zaczynanie od razu od wysokiego C: rzucenie trudnego, może nawet kontrowersyjnego lub bardzo osobistego pytania w tłum i czekanie na odpowiedź. To jest właśnie sytuacja, w której odpowiedź może nigdy nie nadejść. Jeśli chcesz ułatwić swoim odbiorcom angażowanie się w twoje wystąpienie, spróbuj ich zaangażowanie zwiększać stopniowo, na przykład według takiego schematu:
  1. Na początek odnieś się do doświadczenia odbiorców. Dzięki temu będą mogli zidentyfikować się z tym, o czym mówisz. Możesz na przykład powiedzieć: „Część z was słyszała pewnie o [i tu jakieś zjawisko, adekwatnie do tematu twojej prezentacji]”. Osoby, które słyszały o tym zjawisku, poczują, że mówisz do nich i że mają z tobą coś wspólnego, więc ich zaangażowanie wzrośnie (a poziom niepokoju się obniży). Pozostałe osoby prawdopodobnie będą się chciały dowiedzieć, co to za zjawisko, żeby nie pozostać w tyle za innymi. Pamiętaj więc, żeby to zjawisko potem wyjaśnić / opisać w taki sposób, żeby tych pierwszych nie zanudzić, a tych drugich odpowiednio wprowadzić w temat. Uwaga też na pewną pułapkę. Dość niebezpieczne są sformułowania w rodzaju: „Jak wszyscy wiecie…”. Nie możesz nigdy mieć pewności, że naprawdę WSZYSCY wiedzą. A jeśli ktoś nie wie, poczuje się wykluczony. W najlepszym wypadku będzie cię dalej słuchać, żeby dowiedzieć się tego, co najwyraźniej wiedzą wszyscy inni. W mniej korzystnym scenariuszu przestanie cię słuchać. W najgorszej sytuacji zacznie ci się aktywnie przeciwstawiać i zamieni się w tak zwanego trudnego widza. A tego na pewno nie chcesz.
  1. Drugi poziom zaangażowania to pytanie retoryczne. Kiedy je zadajesz, odbiorcy nie tylko mogą się zidentyfikować z tym, o czym mówisz, ale i wewnętrznie się do tego odnieść. Jednocześnie nadal mają poczucie bezpieczeństwa i nie czują się wyrywani do odpowiedzi. Nikt ich z tej odpowiedzi nie rozlicza i nikt ich za nią nie ocenia. Zwykle więc, wolni od tego typu barier, wręcz odruchowo odpowiadają sobie na zadane przez przemawiającą osobę pytania.
  1. Kolejny poziom to głosowanie. Jeśli zapytasz na przykład: „Kto z was uważa, że najtrudniej słuchać przemówień po obiedzie?” i poprosisz o podniesienie rąk, zaprosisz odbiorców do aktywnego zaangażowania. Nie wystarczy już, że w myślach odpowiedzą sobie na zadane przez ciebie pytanie. Będą musieli się ze swoją odpowiedzią uzewnętrznić, ale w dalszym ciągu będzie to sytuacja w dużej mierze zapewniająca im poczucie bezpieczeństwa. Będą mogli chwilę się zastanowić przed odpowiedzią, rozejrzeć się, jak głosują inni, poza tym są tylko dwie możliwe odpowiedzi – podnoszą rękę lub jej nie podnoszą, więc jest też mniejsze ryzyko, że ktoś ich źle oceni. Jest za to szansa, że pojawi się u nich emocjonalna motywacja: podnosząc rękę wraz z innymi podkreślam swoją przynależność do określonej grupy, a jednocześnie sprawiam, że od tej pory prelegent czy prelegentka, zwracając się do tej grupy, kieruje swoje słowa również konkretnie do mnie.
  1. Poziom czwarty to zadanie pytania zamkniętego. Nadal możliwe są tylko dwie odpowiedzi: „tak” lub „nie”, więc sytuacja jest dość bezpieczna. Ale można już wybrać, czy chce się odpowiedzieć za pomocą ciała (na przykład skinieniem głowy) czy za pomocą głosu. Przełamanie bariery wokalnej w tym komfortowym kontekście sprawi, że odbiorcy łatwiej będzie odpowiadać na kolejne pytania.
  1. I wreszcie poziom najwyższy: pytanie otwarte. Kiedy już twoja publiczność jest rozgrzana wcześniejszymi technikami, chętniej w odpowiedzi na takie pytanie się rozwinie. Ale tutaj warto pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze pytanie nie powinno być zbyt osobiste, bo wtedy bariera do udzielenia odpowiedzi (związana z na przykład z lękiem przed oceną, czy dość naturalną w tej sytuacji nieufnością i dystansem) będzie dużo wyższa. Po drugie twoje pytanie nie powinno być zbyt kontrowersyjne, bo albo odbiorcy nie będą się czuli komfortowo i w ogóle na nie nie odpowiedzą (szczególnie jeśli istnieje ryzyko, że grupa ma podzielone opinie w danym temacie), albo wywiąże się dyskusja, która utrudni ci kontrolowanie przebiegu prezentacji. Po trzecie nie może to być pytanie z tezą. Oznacza to, że już na etapie planowania wystąpienia nie możesz zakładać, że kiedy zadasz swoje pytanie, to publiczność odpowie w pewien określony sposób. Uwierz mi, nie ma w tej kwestii bezpiecznych założeń. Publiczność zawsze potrafi zaskoczyć i przez przypadek postawić prelegentów w niezręcznej sytuacji. Po czwarte nie uzależniaj dalszego przebiegu wystąpienia od konkretnej odpowiedzi. Znana jest mi taka technika, że osoby wygłaszające prezentację pytają na przykład: „Jakie pierogi lubicie najbardziej?”. I ponieważ oni sami najbardziej lubią ruskie, to zakładają, że większość odbiorców też tak odpowie. Odnosząc się do tej odpowiedzi, zamierzają opowiedzieć historię ruskich pierogów. Aż tu nagle klops. Cztery osoby z ośmiu zebranych na widowni są weganami, dwie kolejne unikają glutenu, jedna ma nietolerancję laktozy, a jedna uwielbia pierogi z kapustą i z grzybami, bo takie robiła jej ukochana babcia. I co tu teraz zrobić? Każdy manewr w rodzaju: „Widzę, że mamy tutaj nietypową grupę” sprawi, że odbiorcy stracą do ciebie zaufanie i poczują, że prezentacja nie jest kierowana do nich, więc przy okazji stracą jakiekolwiek nią zainteresowanie. Dlatego, jeśli zadajesz pytanie podczas swojego wystąpienia, pamiętaj o jednej, przenajświętszej zasadzie: musi cię NAPRAWDĘ interesować odpowiedź. Inaczej zastawiasz na siebie sidła. Zawsze zadawaj pytania ze szczerego zaciekawienia tym, co odbiorcy mają do powiedzenia, i choćby wydawało ci się na 101% pewne, że wszyscy uwielbiają ruskie pierogi, to przygotuj plan b – na wypadek gdyby okazało się, że jednak wolą pierogi z truskawkami, a tak właściwie to najbardziej lubią pyzy. I plan c – na wypadek gdyby jednak nikt nie odpowiedział.

Zbuduj relację z publicznością

Ten plan c jest szczególnie ważny z perspektywy twojej relacji z odbiorcami. Wyobraź sobie teraz tę sytuację: zadajesz pytanie i nikt na to pytanie nie odpowiada. Czujesz ogromny dyskomfort, prawda? To teraz pomyśl o tym, że ten dyskomfort czują też twoi odbiorcy. Wiedzą, że czegoś od nich oczekujesz i że nie spełnili tego oczekiwania, więc na linii publiczność – osoba przemawiająca pojawia się obopólne napięcie. To napięcie może spowodować, że na kolejne pytania będzie ci coraz trudniej uzyskać odpowiedź i ostatecznie wszyscy będą czuć się źle. Dlatego niezwykle ważne jest wypracowanie sobie takiego nastawienia, że będzie super, jeśli ktoś odpowie na twoje pytania, ale jeśli nikt nie odpowie, to też będzie dobrze. Co ważne – tego się nie da udawać, musisz naprawdę takie nastawienie mieć. Jeśli się zdenerwujesz i spróbujesz to zamaskować, twoi odbiorcy natychmiast to wyczują. Często mówię, że publiczność to najlepszy na świecie wykrywacz kłamstw. Zdarza się, że nawet sami nie zdają sobie sprawy ze swoich obserwacji, ale na jakimś głębokim, podprogowym poziomie zaczynają z jakiegoś powodu bardziej lub mniej przychylnym okiem patrzeć na osobę na scenie. Dobra wiadomość jest taka, że takie korzystne nastawienie możesz sobie wypracować – tutaj znów z pomocą przychodzi szczere zainteresowanie odpowiedzią odbiorców (już na etapie planowania wystąpienia) i świadomość, że dla nich to też jest stresująca sytuacja. Zawsze łatwiej jest mówić do żywych, czujących ludzi. Łatwiej też zaprosić ich do rozmowy. Jeśli masz pytania dotyczące angażowania publiczności w wystąpienia, chętnie Ci pomożemy.

Jeśli zadajesz pytanie podczas swojego wystąpienia, pamiętaj o jednej, przenajświętszej zasadzie: musi cię NAPRAWDĘ interesować odpowiedź.

PROFIL AUTORA

Patrycja Obara

Patrycja Obara

Mówczyni, trenerka przemawiania

NEWSLETTER

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

kontakt

Spodobało Ci się?

Jeśli chcesz, żeby autor tego wpisu podzielił się swoją wiedzą w Twojej firmie, odezwij się do nas na kontakt@biuromowcow.pl
Jak zaangażować odbiorców wystąpienia? – część 1

Jak zaangażować odbiorców wystąpienia? – część 1

ARTYKUŁ

Jak zaangażować odbiorców wystąpienia – część 1

PATRYCJA OBARA

Kiedy pytam zarówno osoby uczące się wystąpień publicznych, jak i takie, które mają już spore doświadczenie, o ich fantazje na temat tego, co podczas przemówienia może pójść nie tak, jedną z częściej pojawiających się odpowiedzi (tuż po: „nie będę wiedzieć, co zrobić z rękami”) jest: brak zaangażowania publiczności. Osoby, które czeka konfrontacja ze sceną, boją się, że chociaż będą dawać z siebie wszystko, publiczność pozostanie za jakimś niewidzialnym murem. Po każdym zadanym pytaniu zapadnie cisza – i z każdym kolejnym pytaniem ta cisza będzie coraz bardziej dotkliwa i przerażająca. Co zatem można zrobić, żeby zachęcić publiczność do interakcji?

Tematyka

Treść przemówienia

Angażowanie odbiorcy

Temat

Spójrz z innej perspektywy

Pierwsza rzecz, która może pomóc, to postawienie się na miejscu odbiorców już na etapie planowania swojego wystąpienia. Zadaj sobie kilka pytań:

  • Co moi odbiorcy będą mieli z tego, że mnie wysłuchają?
  • Jakie są potrzeby moich odbiorców? Czy mogę w jakiś sposób te potrzeby ustalić przed wystąpieniem?
  • Czy sposób, w jaki realizuję temat, jest dopasowany do potrzeb odbiorców?
  • Czy moich odbiorców interesuje ten temat? Jeśli nie, to co mogę zrobić, żeby jakiś aspekt tematu ich zaciekawił?
  • Czy moi odbiorcy zrozumieją to, o czym będę mówić? Czy język jest do nich dostosowany i czy merytorycznie prezentacja jest na odpowiednim poziomie (odpowiednim = nie za niskim, żeby nie znudzić, ale i nie za wysokim, żeby nie przytłoczyć).
  • Z jaką grupą będę mieć do czynienia? Czy będzie to kameralna, kilkuosobowa publiczność, czy może spodziewam się kilkuset osób? Będzie to miało wpływ na sposób angażowania się publiczności, bo na przykład w dużych grupach dyskusja będzie niemożliwa, a w bardzo małych głosowanie może się wydać czymś dziwnym.
  • W jakich warunkach będę prezentować? Czy będzie to ostatnie wystąpienie na konferencji, kiedy odbiorcy chcą już iść do domu? A może pierwsze po przerwie obiadowej, kiedy wszystkim chce się spać? Może będę przemawiać przed obawiającym się zwolnień zespołem w mojej firmie?

Odpowiedź na te pytania pozwoli ci przewidzieć, jaki sposób angażowania publiczności będzie najbardziej skuteczny, czego twoi odbiorcy będą oczekiwać, a co kompletnie się nie sprawdzi (na przykład w tej ostatniej sytuacji publiczność raczej nie da się wciągnąć w żarty, ale już w dwóch pierwszych jest to bardziej prawdopodobne, a może nawet wskazane, bo są to konteksty wymagające wysokiego poziomu energii ze strony osoby prezentującej).

Najtrudniejszy pierwszy krok – dla każdej ze stron

Kolejna istotna kwestia to uświadomienie sobie, że twoje wystąpienie to sytuacja na różne sposoby stresująca dla obu stron. Dla ciebie, co oczywiste, bo stoisz na scenie i przemawiasz. Mniej oczywiste jednak jest to, że w twoich odbiorcach też może pojawić się napięcie. Oni też znajdują się w dość nieprzewidywalnej sytuacji. Nie wiedzą, jak się zachowasz i co im zaproponujesz. A już szczególnie stresujący jest moment, kiedy zaczynasz zadawać pytania. Nie wiedzą, jak zareagujesz na ich zaangażowanie (czy ich na przykład nie skrytykujesz albo nie ośmieszysz) i nie wiedzą, jak zostaną odebrani przez inne osoby na widowni, więc wolą na początku (albo i przez całą prezentację, w zależności od okoliczności) nie wychylać się, tylko spokojnie obserwować. Dlatego tak ważne jest zapewnienie odbiorcom poczucia bezpieczeństwa. Można to zrobić na kilka sposobów:

  • Wyjaśniając zasady i/lub przebieg prezentacji, jeśli jest dla ciebie istotna jakaś konkretna forma.
  • Uprzedzając, czego będziesz oczekiwać od odbiorców – oczywiście, jeśli to możliwe, bo być może chcesz oprzeć jakąś część prezentacji na efekcie zaskoczenia.
  • Przełamując lody. Jest na to kilka sposobów. Najprostszy to uśmiech (wiem, brzmi jak banał, ale jeśli uśmiech jest szczery, to zwykle działa) i przyjazne nastawienie do odbiorców. Możesz też zacząć swoje wystąpienie od jakiejś osobistej historii, która pozwoli odbiorcom zidentyfikować się z tobą. Inna opcja to odwołanie się do doświadczenia publiczności, ale o tym powiem więcej w drugiej części artykułu.

Skąd się bierze zaangażowanie?

Niezależnie od tego, czy przemawiasz na konferencji naukowej, na spotkaniu firmowym, czy na meetupie po godzinach, źródło zaangażowania publiczności jest zawsze jedno i to samo: emocje.

Mogą to być emocje, które nazywamy „pozytywnymi” (radość, ulga, rozbawienie, przyjemność, życzliwość), mogą być te z etykietą „negatywne” (smutek, irytacja, przekora czy złość – kto choć raz widział dwoje naukowców kłócących się na konferencji o swoje tezy, ten wie). Emocją może też być ciekawość (więcej tutaj: https://www.swps.pl/strefa-psyche/blog/relacje/15894-co-nas-napedza-gdy-ciekawosc-jest-emocja). Dlatego, jeśli zależy ci na zaangażowaniu odbiorców, musisz przykładać się do tego, żeby twoje przemówienie odnosiło się do ich emocji. Nawet w prezentacjach, które zasadniczo opierają się na danych i twardych faktach, można znaleźć elementy angażujące odbiorców emocjonalnie na jakimś poziomie.

 

Jest kilka narzędzi, dzięki którym będzie ci łatwiej to zrobić:

  1. Elementy storytellingu, które pozwolą publiczności zidentyfikować się emocjonalnie z bohaterem twojej opowieści.
  2. Atrakcyjne elementy audio-wizualne w twojej prezentacji.
  3. Humor – chociaż ten punkt wymaga ostrzeżenia: nie przesadź. A jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, to o tym jak wykorzystać humor w prezentacjach, opowiadał podczas Spice Talks Bartosz Zamirowski: https://www.youtube.com/watch?v=9sclZnJi1tM
  4. Przykłady z twojego osobistego doświadczenia lub anegdoty, które sprawią, że publiczność zidentyfikuje się emocjonalnie z tobą lub tematem twojej opowieści.
  5. Kontrowersyjne zagadnienia, choć tutaj trzeba poruszać się ostrożnie, bo może się na widowni wywiązać dyskusja i potoczyć w trudny do opanowania sposób, co może utrudnić lub nawet uniemożliwić dalszy przebieg twojej prezentacji.
  6. Przykłady działające na wyobraźnię – tutaj niekwestionowanym mistrzem był Hans Rosling, który potrafił sprawić, że wykład o statystyce oglądało się jak film sensacyjny (na polskim rynku podobną supermoc ma Janina Bąk). Tę technikę można z powodzeniem wykorzystać w prezentacjach w kontekście korporacyjnym, w które trudniej byłoby wpleść na przykład humor czy storytelling.

Kluczowe narzędzie

Najważniejszym narzędziem wzbudzania emocji u odbiorców są jednak twoje własne emocje. Jeśli mówisz o czymś z autentycznym zaangażowaniem i pasją, prawdopodobnie zarazisz nimi swoją publiczność. A jeśli będziesz się własną prezentacją nudzić, to żadna z wymienionych wyżej technik nie zadziała – zanudzisz przy okazji wszystkich wokół.

Dlatego nawet jeśli nie do końca masz wpływ na temat swojego wystąpienia (bo na przykład wygłaszasz je na polecenie przełożonych), nie do końca cię ten temat interesuje i nie do końca się z nim identyfikujesz, to dołóż starań, żeby znaleźć w tym temacie coś swojego, coś co cię pociąga, coś w co wierzysz. Wtedy jest większa szansa, że i twoja publiczność się zaangażuje. Jedno jest pewne – jeśli ty się odłączysz od swojej prezentacji, to twoi odbiorcy też się odłączą. Jeśli ty w tę prezentację wejdziesz na całego, to oni pójdą za tobą.

 

W drugiej części artykułu opowiem ci o tym, jak angażować publiczność w swoje wystąpienie w pięciu krokach. Dowiesz się też, dlaczego najważniejszy jest plan c.

 

Jeśli masz pytania dotyczące angażowania publiczności w wystąpienia, chętnie Ci pomożemy.

Niezależnie od tego, czy przemawiasz na konferencji naukowej, na spotkaniu firmowym, czy na meetupie po godzinach, źródło zaangażowania publiczności jest zawsze jedno i to samo: emocje.

PROFIL AUTORA

Patrycja Obara

Patrycja Obara

Mówczyni, trenerka przemawiania

NEWSLETTER

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

kontakt

Spodobało Ci się?

Jeśli chcesz, żeby autor tego wpisu podzielił się swoją wiedzą w Twojej firmie, odezwij się do nas na kontakt@biuromowcow.pl
Mit pewności siebie, czyli jak przestać kłamać na scenie

Mit pewności siebie, czyli jak przestać kłamać na scenie

Mit pewności siebie, czyli jak przestać kłamać na scenie

O co poprosisz złotą rybkę?

Gdyby złota rybka miała spełnić jedno Twoje marzenie związane z wystąpieniami publicznymi (niezależnie od ich charakteru – może chodzić o wygłoszenie przemówienia, przeprowadzenie szkolenia czy zaśpiewanie piosenki przed publicznością), to jakie by ono było?

Większość osób, którym zadaję to pytanie odpowiada: „Chciałabym / chciałbym mieć więcej pewności siebie”.

Pewność siebie. Magiczny składnik, który sprawiłby, że wszystko by się zmieniło. Oddech byłby głębszy i spokojniejszy. Dłonie przestałyby drżeć. Kolana by nie miękły. Głos brzmiałby pewniej. Wszystkie słowa i dźwięki byłyby na właściwych miejscach. Gdyby tylko można było być bardziej pewnym siebie. Tylko czy aby – nomen omen – na pewno?

Czym jest pewność siebie?

Spróbujmy na początek zdefiniować słowo pewność. Co to znaczy: być pewnym?

Być pewnym znaczy wiedzieć. Wiedzieć dokładnie, co się wydarzy i jak na te wydarzenia zareagujemy. Przewidzieć wszystkie możliwe scenariusze, reakcje publiczności, usterki i problemy techniczne. Mieć w głowie każde słowo, które chcemy powiedzieć czy wyśpiewać, każdy gest, który wykonamy, każdy uśmiech, każdą interakcję z odbiorcą. Być pewnym znaczy nie mieć cienia wątpliwości.

Chcąc się poczuć pewniej używamy różnych tarcz i podpórek – żeby nie powiedzieć brutalniej: protez.

Chcemy być pewni, że nie zapomnimy tekstu, więc na scenę wychodzimy z kartką.

Chcemy być pewni, że będziemy wiedzieć, co zrobić z rękami, więc coś w nich trzymamy, czy bezlitośnie zwijamy przez cały występ kabel od mikrofonu.

Chcemy być pewni, że na niczyjej twarzy na widowni nie dostrzeżemy grymasu, więc patrzymy w sufit lub w podłogę.

Chcemy być pewni, że nie ugną nam się nogi, więc siadamy na krześle.

Chcemy być pewni, że nie pokona nas stres, więc przed wyjściem na scenę wychylamy lampkę wina.

Iluzja pewności siebie

Tylko co nam dają te tarcze i podpórki? Czy rzeczywiście dzięki nim czujemy się pewniej? Czy może tylko nam się wydaje? Zadam to pytanie inaczej: czy te wszystkie protezy dają nam pewność, że dobrze nam pójdzie?

Czy czytając tekst ze slajdów, ściskając w dłoni marker i siedząc na krześle, chowając się za mównicą tak, że ledwo cię zza niej widać, jesteś PEWNA, że wygłosisz świetne przemówienie?

Czy kiedy stoisz z kartką przed nosem, wiążąc węzeł marynarski na kablu mikrofonowym, a w twoich żyłach płynie krew doprawiona alkoholem jesteś PEWIEN, że zaśpiewasz świetny koncert?

Niech zgadnę: niezupełnie. Dlatego, że pewność siebie to fikcja. Nie da się być siebie pewnym. Tak na 100% pewnym. Marząc o pewności siebie, uznając ją za warunek konieczny dobrego występu, ustawiamy sobie poprzeczkę na poziomie, do którego niemożliwym jest doskoczyć. Nie da się tej poprzeczki nawet musnąć opuszkami palców. A to rodzi frustrację – poczucie bycia niewystarczająco dobrym. Wieczne poczucie porażki. I lęk.

Pewne są za to dwie rzeczy. Po pierwsze każde z wymienionych wyżej rozwiązań oddziela cię niewidzialnym murem od publiczności. A publiczność wyczuje twój lęk i to, że wystąpieniem wygłoszonym zza tarczy proponujesz im relację, która nie opiera się na szczerości. Że próbujesz ich tą tarczą oszukać – UDAWAĆ pewność siebie. Bo publiczność to najlepszy na świecie detektor kłamstw. Na poziomie emocjonalnym – a to ten poziom jest najistotniejszy dla odbioru twojego wystąpienia – oszukać się nie da. Po drugie każde z tych rozwiązań oddziela cię niewidzialnym murem od samego siebie. Każde z tych rozwiązań jest ucieczką. Przed koniecznością zmierzenia się z tym, co najtrudniejsze i sięgnięcia po tę jedną jedyną rzecz, ten prawdziwy magiczny składnik, który rzeczywiście sprawiłby, że wszystko by się zmieniło. Co to takiego?

Żeby znaleźć ten magiczny składnik sięgnijmy do języka angielskiego. Pewność siebie po angielsku to self-confidence. No właśnie. Nie self-certainty tylko self-confidence. A confidence to przecież nie pewność, tylko zaufanie.

Zaufanie do siebie.

Zaufaj sobie

Co by się wydarzyło, gdyby zrobić taki eksperyment i po prostu samemu sobie zaufać? Pozbyć się iluzji pewności, iluzji kontroli i zaufać sobie, że się uda. Że damy radę. Że jesteśmy gotowi. Niewątpliwie nie jest to łatwe, bo zaufanie to generalnie trudna sprawa. Zazwyczaj trzeba za nie zapłacić wysoką cenę – zmierzenia się z własną niepewnością i lękiem. Wiele razy namawiałam mówców czy wokalistów, żeby wyszli na scenę bez kartki. Żeby nie zabierali na nią krzeseł. Żeby się rozluźnili i zaufali, że ich ciało będzie samo wiedziało, co zrobić z rękami. Zwykle najpierw pojawia się opór. Nie dam rady. Nie uda się. Bez tego nie ma szans. Czasem jest złość. Frustracja. Czasem nawet są łzy. A potem, po kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu wykonanych ćwiczeniach, nie wiadomo skąd, nagle jest trochę łatwiej. I jeszcze łatwiej. Aż wreszcie udaje się odetchnąć głęboko. I zaufać. Zaaplikować ten magiczny składnik, który sprawia, że wszystko jest lepiej. Nagroda jest warta swojej ceny. Spokój. Zadowolenie. Radość z udanego wystąpienia.

Nie namawiam nikogo, żeby zamknął oczy i skoczył w przepaść, licząc, że na dole leży gruby materac. Łatwiej budować zaufanie w oparciu o historię sukcesów. Ale sukcesy, których potrzebujemy, możemy osiągać w bezpiecznym środowisku – ćwicząc swój występ w domu, w sali szkoleniowej, przed małą i przyjazną publicznością, w roli której może wystąpić rodzina czy przyjaciele. Mądre ćwiczenie to solidny fundament zaufania. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł.


Patrycja Obara

Patrycja Obara

Konsultant Przemawiania

Patrycja to interdyscyplinarystka, która realizuje się dydaktycznie prowadząc szkolenia dla firm, a także Wrocławską Szkołę Śpiewu stworzoną na fundamentach idei, że śpiewać może każdy, bez wyjątku. Wykładała w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, tłumaczyła książki i artykuły dla Harvard Business Review Polska. Swoje pasje artystyczne realizuje jako wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka w zespole SHE-la.
Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, możemy Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
kontakt@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracujemy zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

Cenne rady od mówców cz. 1 – Obara, Motriuk, Tkaczyk

Cenne rady od mówców cz. 1 – Obara, Motriuk, Tkaczyk

Cenne rady od mówców cz. 1 – Obara, Motriuk, Tkaczyk

Nowy cykl

Oczywistym jest, że nie jestem jedyną osobą, która może przekazać Wam wartościową wiedzę odnośnie przemawiania. Dlatego postanowiłem rozpocząć cykl wpisów z radami od mówców z różnych branż, których można regularnie spotkać na konferencjach na całym świecie. Dzisiaj zaczynamy od trójki Polaków, ale w przyszłości pojawią się też goście z innych części globu.

Akurat tak się złożyło, że w części pierwszej mamy wspólny mianownik – pewność siebie w wystąpieniach publicznych. Jeśli chcesz przeczytać więcej, to tutaj znajdziesz moje wskazówki w tym temacie.

A teraz jeszcze dziękuję Wam, Patrycja, Rafał i Paweł, za Wasze rady i przekazuję ten wpis w Wasze ręce:

Patrycja Obara

patrycja obara-cm
Vocal coach / Trenerka emisji głosu / Wokalistka
Muzyczna Garderoba
The Tactopers
Cloud Theater

Przemawianie jest jak muzyka

Z przemawianiem jest jak z improwizacją muzyczną. Zanim zaczniemy improwizować, musimy dobrze poznać i przećwiczyć utwór – jego tonację, harmonię, formę, melodię. A potem musimy o tym wszystkim zapomnieć i stworzyć ten utwór na nowo – tak jak podpowiada nam chwila, nasz stan emocjonalny i dynamika interakcji z publicznością.

Podobnie przemówienie – nieprzygotowane zwykle wypada słabo – albo poniżej Waszego rzeczywistego potecjału. Na wyuczone „nutka w nutkę” publiczność się nie złapie, bo będzie nieautentyczne. Wasze przemówienie będzie najmocniej rezonować z odbiorcą wtedy, kiedy będziecie na tyle dobrze znać jego temat (tonację), na tyle dokładnie przemyślicie sposób, w jaki ten temat chcecie zrealizować (harmonia), na tyle szczegółowo zaplanujecie przebieg swojej opowieści (forma) i na tyle skrupulatnie przećwiczycie w praktyce jej wygłoszenie (melodia), że na scenie będziecie mogli zapomnieć o tym wszystkim i stworzyć swoje przemówienie od nowa – autentycznie, szczerze i profesjonalnie.

Rafał Motriuk

rafal-motriuk
Dziennikarz radiowy / Korespondent naukowy
InterComm

Przed przemówieniem zrób… przemeblowanie!

Bywa, że przed publicznym przemówieniem zjadają nas nerwy. Bywa? Chyba częściej, niż ‚bywa”. Właściwie to znakomita większość ludzi, z którymi pracuję, mówi, że nerwy są zawsze, i to przeważnie nerwy dość duże.

Co z tym zrobić? Ja zrobiłem sobie w głowie przemeblowanie – oto jakie:

Po pierwsze – nie wszystkie nerwy są złe; dają nam przecież kopa i świetną mobilizację.

Po drugie – ludzie niekoniecznie przyszli na nasze wystąpienie w oczekiwaniu wpadki – chcą raczej czegoś nowego, istotnego i atrakcyjnie podanego. Trzeba im to dać!

Po trzecie – nerwy zwykle największe są na początku, potem trochę opadają. Dobrze jest przygotować sobie precyzyjnie pierwszą minutę czy dwie; to znacznie ułatwia sprawę.

Po czwarte – publiczne wystąpienia to umiejętność, jak każda inna – daje się wytrenować. Ale trzeba ćwiczyć.

I wreszcie: warto się pobawić. Gdy mówca jest uśmiechnięty, swobodny, to to ładnie przekłada się na nastrój publiczności. Ten nastrój wraca do mówcy i wszyscy są zadowoleni. Dla niektórych jest to zbyt „sztuczne” i „amerykańskie”, ale na mnie działa: Have fun!

Paweł Tkaczyk

paweltkaczyk
Zarabia na życie opowiadaniem historii / Buduje silne marki / Mówca
Blog Pawła Tkaczyka

Najgorzej jest zacząć

Jak radzę sobie z tremą przed wystąpieniem? Trema bierze się z czegoś, co w psychologii nazywa się „przeciążeniem ego”. Kawałek Twojego mózgu odpowiadający za świadome myślenie, przewidywanie konsekwencji pracuje na zbyt wysokich obrotach i… czasem się przeciąża zostawiając Ci w głowie „pustą kartkę”. A im bardziej się martwisz, że to się stanie… tym bardziej intensywnie pracuje ten moduł, tym szybciej się przeciąży.

Jak sobie z tym poradzić? Zdać się na inną część mózgu, tę automatyczną. Mam kilka zdań, które wykułem na pamięć. I kiedy mówię „na pamięć”, myślę o pełnej automatyce – jeśli obudzisz mnie w środku nocy, wyrecytuję je jak mantrę. „Cześć, nazywam się Paweł Tkaczyk i zarabiam na życie opowiadaniem historii. Czasem – tak jak teraz – wychodzę do ludzi i opowiadam je…” I tak dalej. Kiedy wychodzę na scenę, mój „moduł tremy” przejmuje się tym, jak będzie. Ale najgorsze jest pierwsze zdanie. Jeśli je powiesz, dalej jest już z górki. Więc recytuję z pamięci formułkę, okazuje się, że publiczność niczym we mnie nie rzuciła, nie zaciąłem się… dalej jest z górki.

Ich przemówienia

Przemówienia są wyjątkowym nośnikiem wiedzy. Towarzyszą nam od zarania ludzkości, kiedy to miały formę opowieści przekazywanych pobratymcom przy ognisku.
Jeśli chcesz, żeby powyżsi mówcy wystąpili na Twoim wydarzeniu, chętnie Ci pomogę.


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.
Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Pin It on Pinterest