+48 790 300 458 kontakt@biuromowcow.pl
Jak napisać przemówienie godne Oscara?

Jak napisać przemówienie godne Oscara?

ARTYKUŁ

Jak napisać przemówienie godne Oscara?

PATRYCJA OBARA

W szkole nauczono nas bardzo prostej zasady: poprawnie skonstruowany tekst powinien składać się ze wstępu, rozwinięcia i zakończenia. I często, w dużym uproszczeniu wyglądało to tak: we wstępie mówimy, o czym zamierzamy mówić w rozwinięciu. W rozwinięciu mówimy to, co zamierzamy powiedzieć. W zakończeniu mówimy, co powiedzieliśmy. I rzeczywiście być może sprawdza się to w wypracowaniu, ale już w przemówieniu – niekoniecznie.

Dlaczego?

Przełóżmy to na język filmu. Wyobraź sobie, że siedzisz w kinie. Zaczyna się film. Pierwsze dwadzieścia minut to skrócona zapowiedź tego, o czym film ma opowiadać. Potem przez godzinę trwa faktyczna akcja. Ostatnie dwadzieścia minut to skrócone podsumowanie tego, co właśnie widzowie zobaczyli na ekranie. Czyli to tak, jakby ten sam film oglądali trzy razy. Większość osób, z którymi o tym rozmawiałam, stwierdza, że nie miałyby ochoty na tego typu seans. A Ty?

Twoje przemówienie będzie udane wtedy, kiedy jego treść trafi do odbiorców, kiedy uda Ci się ich zaangażować emocjonalnie, kiedy pozwolą Ci się zabrać w podróż i zostaną z Tobą w tej podróży do samego końca. Dlatego, planując treść wystąpienia, myśl jak scenarzysta oscarowych filmów.

Tematyka

Treść przemówienia

Umiejętności prezentacyjne

Wstęp – zacznij od końca

Dobry film zaczyna się od sceny, która wzbudza ciekawość, wprowadza klimat, lub buduje więź z bohaterem. To samo możesz zrobić w pierwszych słowach swojego przemówienia – daj odbiorcy powód, żeby z Tobą został. Często bardzo dobrym rozwiązaniem jest zacząć od… pointy. Weź zdanie, które najlepiej i najtrafniej pointuje całe Twoje wystąpienie i wrzuć je na sam początek. Coś zaskakującego, przewrotnego, szokującego, wzruszającego, osobistego czy jakąś zwalającą z nóg liczbę. Jest duża szansa, że tak zaciekawisz publiczność, że będzie chciała zostać z Tobą aż do napisów końcowych.

Bonusowa podpowiedź – na pewno NIE zaczynaj swojego wystąpienia od słów:

  • Dzień dobry, nazywam się…
  • Chcę dziś opowiedzieć o…
  • A więc…
  • Mam mało czasu, więc postaram się streszczać…

Każde z tych sformułowań to świetny sposób na to, żeby stracić dwie rzeczy: cenny czas na scenie oraz uwagę publiczności.

Rozwinięcie – przywalić i odpuścić

Rozwinięcie siłą rzeczy trwa najdłużej, więc dobrze jest je usystematyzować i ustrukturyzować. Wtedy odbiorcy łatwiej nadążyć za Twoim tokiem rozumowania i Twoją argumentacją. Możesz tu posłużyć się różnymi narzędziami z obszaru storytellingu, albo starym reportażowym modelem szaszłyka. Dobry szaszłyk to taki, w którym składniki ciężkie i treściwe przeplatają się na zmianę z lżejszymi. Podobnie w opowieści – po konkretnym uderzeniu merytorycznym lub emocjonalnym dobrze dać odbiorcy chwilę na złapanie oddechu i przetrawienie tego, co właśnie usłyszał. Możesz też, dla urozmaicenia, każdy kolejny nabijany na patyk składnik, coraz mocniej przyprawiać, nadal jednak trzymając się zasady: ciężkie, lżejsze. W ten sposób napięcie będzie rosło, poziom zaangażowania odbiorcy będzie się zwiększał, a jednocześnie nie zamęczysz odbiorcy twardymi faktami / liczbami / przygnębiającymi wnioskami. W każdej podróży trzeba czasem przystanąć, napić się wody i zjeść kostkę czekolady. Tak też prowadzona jest akcja wielu najlepszych filmów – sceny batalistyczne przeplatają się z miłosnymi, a pościgi z momentami wytchnienia.

Zakończenie – popcorn na wynos

Pamięć ludzka jest zawodna i mniej pojemna niż byśmy chcieli. Uwaga odbiorców natomiast jest jedną wielką niewiadomą. Choćbyśmy nie wiem jak dobrze skonstruowali swoje wystąpienie, to nigdy do końca nie wiadomo, co nasza publiczność z niego zapamięta i wyniesie. Dlatego dobrze wykorzystać ostatnie chwile przemówienia, żeby przypomnieć odbiorcom to, co dla nas było najważniejszym przekazem. Można to zrobić na przykład posiłkując się osobistą, angażującą emocje historią lub refleksją – trochę z boku a jednak na temat. Można zakończyć przemówienie czymś, co w baśni nazwalibyśmy morałem – błyskotliwą pointą, która pokaże skutki podjęcia bądź zaniechania pewnych działań. Taki morał może jednocześnie pełnić fukncję call to action. Trzeci sposób, to błyskawiczna retrospekcja – powrót w jednym zdaniu do najważniejszej myśli wystąpienia, tak jak bohaterowi filmu czasem w kluczowym momencie przypominają się jego motywacje, czy najważniejsze momenty z życia.

Bonusowa podpowiedź – na pewno NIE kończ wystąpienia słowami:

  • Chcę teraz podsumować…
  • Powtórzę najważniejsze punkty mojego wystąpienia…
  • Na koniec chcę przypomnieć…

Te zdania pasują do wypracowania a nawet – w niektórych przypadkach – artykułu. Ale na pewno zgaszą energię wystąpienia, tak pieczołowicie wybudowaną we wstępie i rozwinięciu. Nie zapowiadaj, co zamierzasz zrobić. W filmach też nie słyszych przed finałowymi scenami zapowiedzi w stylu: “Teraz nastąpi przedostatnia scena, w której bohater pocałuje ukochaną”. Przejdź od razu do rzeczy. Jeśli zaskoczysz swoją publiczność, tym lepiej. Jeśli potrzebujesz alternatywnego zdania w miejsce tych powyżej, podzielę się z Tobą zdaniem po które sama często sięgam: “Jeśli macie zapamiętać z tego wystąpienia tylko jedną rzecz, to niech to będzie…”.

A więc (o nie!)… Jeśli masz z tego wpisu zapamiętać tylko jedną rzecz, to niech to będzie takie zdanie: sposób odbierania przemówienia bliższy jest temu, jak oglądamy film, niż temu, jak czytamy artykuły, dlatego jego forma również powinna bardziej przypominać film niż artykuł.

PROFIL AUTORA

Patrycja Obara

Patrycja Obara

Mówczyni, trenerka przemawiania

NEWSLETTER

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

kontakt

Spodobało Ci się?

Jeśli chcesz, żeby autor tego wpisu podzielił się swoją wiedzą w Twojej firmie, odezwij się do nas na kontakt@biuromowcow.pl

Pin It on Pinterest