+48 790 300 458 kontakt@biuromowcow.pl
Jak zaangażować odbiorców wystąpienia? – część 2

Jak zaangażować odbiorców wystąpienia? – część 2

ARTYKUŁ

Jak zaangażować odbiorców wystąpienia – część 2

PATRYCJA OBARA

W pierwszej części artykułu pisałam o tym, jak uwzględnić potrzeby publiczności już na etapie przygotowywania wystąpienia, a także o emocjach obu stron, które z jednej strony sprawiają, że angażowanie publiczności to nie lada wyzwanie, a z drugiej w ogóle czynią je możliwym. W części drugiej znajdziesz przepis na skuteczne angażowanie publiczności w pięciu krokach. Dowiesz się też, dlaczego najważniejszy jest plan c.

Tematyka

Treść przemówienia

Angażowanie odbiorcy

Różne poziomy zaangażowania

Angażować się można na różne sposoby. Częstym błędem podczas przemówień jest zaczynanie od razu od wysokiego C: rzucenie trudnego, może nawet kontrowersyjnego lub bardzo osobistego pytania w tłum i czekanie na odpowiedź. To jest właśnie sytuacja, w której odpowiedź może nigdy nie nadejść. Jeśli chcesz ułatwić swoim odbiorcom angażowanie się w twoje wystąpienie, spróbuj ich zaangażowanie zwiększać stopniowo, na przykład według takiego schematu:
  1. Na początek odnieś się do doświadczenia odbiorców. Dzięki temu będą mogli zidentyfikować się z tym, o czym mówisz. Możesz na przykład powiedzieć: „Część z was słyszała pewnie o [i tu jakieś zjawisko, adekwatnie do tematu twojej prezentacji]”. Osoby, które słyszały o tym zjawisku, poczują, że mówisz do nich i że mają z tobą coś wspólnego, więc ich zaangażowanie wzrośnie (a poziom niepokoju się obniży). Pozostałe osoby prawdopodobnie będą się chciały dowiedzieć, co to za zjawisko, żeby nie pozostać w tyle za innymi. Pamiętaj więc, żeby to zjawisko potem wyjaśnić / opisać w taki sposób, żeby tych pierwszych nie zanudzić, a tych drugich odpowiednio wprowadzić w temat. Uwaga też na pewną pułapkę. Dość niebezpieczne są sformułowania w rodzaju: „Jak wszyscy wiecie…”. Nie możesz nigdy mieć pewności, że naprawdę WSZYSCY wiedzą. A jeśli ktoś nie wie, poczuje się wykluczony. W najlepszym wypadku będzie cię dalej słuchać, żeby dowiedzieć się tego, co najwyraźniej wiedzą wszyscy inni. W mniej korzystnym scenariuszu przestanie cię słuchać. W najgorszej sytuacji zacznie ci się aktywnie przeciwstawiać i zamieni się w tak zwanego trudnego widza. A tego na pewno nie chcesz.
  1. Drugi poziom zaangażowania to pytanie retoryczne. Kiedy je zadajesz, odbiorcy nie tylko mogą się zidentyfikować z tym, o czym mówisz, ale i wewnętrznie się do tego odnieść. Jednocześnie nadal mają poczucie bezpieczeństwa i nie czują się wyrywani do odpowiedzi. Nikt ich z tej odpowiedzi nie rozlicza i nikt ich za nią nie ocenia. Zwykle więc, wolni od tego typu barier, wręcz odruchowo odpowiadają sobie na zadane przez przemawiającą osobę pytania.
  1. Kolejny poziom to głosowanie. Jeśli zapytasz na przykład: „Kto z was uważa, że najtrudniej słuchać przemówień po obiedzie?” i poprosisz o podniesienie rąk, zaprosisz odbiorców do aktywnego zaangażowania. Nie wystarczy już, że w myślach odpowiedzą sobie na zadane przez ciebie pytanie. Będą musieli się ze swoją odpowiedzią uzewnętrznić, ale w dalszym ciągu będzie to sytuacja w dużej mierze zapewniająca im poczucie bezpieczeństwa. Będą mogli chwilę się zastanowić przed odpowiedzią, rozejrzeć się, jak głosują inni, poza tym są tylko dwie możliwe odpowiedzi – podnoszą rękę lub jej nie podnoszą, więc jest też mniejsze ryzyko, że ktoś ich źle oceni. Jest za to szansa, że pojawi się u nich emocjonalna motywacja: podnosząc rękę wraz z innymi podkreślam swoją przynależność do określonej grupy, a jednocześnie sprawiam, że od tej pory prelegent czy prelegentka, zwracając się do tej grupy, kieruje swoje słowa również konkretnie do mnie.
  1. Poziom czwarty to zadanie pytania zamkniętego. Nadal możliwe są tylko dwie odpowiedzi: „tak” lub „nie”, więc sytuacja jest dość bezpieczna. Ale można już wybrać, czy chce się odpowiedzieć za pomocą ciała (na przykład skinieniem głowy) czy za pomocą głosu. Przełamanie bariery wokalnej w tym komfortowym kontekście sprawi, że odbiorcy łatwiej będzie odpowiadać na kolejne pytania.
  1. I wreszcie poziom najwyższy: pytanie otwarte. Kiedy już twoja publiczność jest rozgrzana wcześniejszymi technikami, chętniej w odpowiedzi na takie pytanie się rozwinie. Ale tutaj warto pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze pytanie nie powinno być zbyt osobiste, bo wtedy bariera do udzielenia odpowiedzi (związana z na przykład z lękiem przed oceną, czy dość naturalną w tej sytuacji nieufnością i dystansem) będzie dużo wyższa. Po drugie twoje pytanie nie powinno być zbyt kontrowersyjne, bo albo odbiorcy nie będą się czuli komfortowo i w ogóle na nie nie odpowiedzą (szczególnie jeśli istnieje ryzyko, że grupa ma podzielone opinie w danym temacie), albo wywiąże się dyskusja, która utrudni ci kontrolowanie przebiegu prezentacji. Po trzecie nie może to być pytanie z tezą. Oznacza to, że już na etapie planowania wystąpienia nie możesz zakładać, że kiedy zadasz swoje pytanie, to publiczność odpowie w pewien określony sposób. Uwierz mi, nie ma w tej kwestii bezpiecznych założeń. Publiczność zawsze potrafi zaskoczyć i przez przypadek postawić prelegentów w niezręcznej sytuacji. Po czwarte nie uzależniaj dalszego przebiegu wystąpienia od konkretnej odpowiedzi. Znana jest mi taka technika, że osoby wygłaszające prezentację pytają na przykład: „Jakie pierogi lubicie najbardziej?”. I ponieważ oni sami najbardziej lubią ruskie, to zakładają, że większość odbiorców też tak odpowie. Odnosząc się do tej odpowiedzi, zamierzają opowiedzieć historię ruskich pierogów. Aż tu nagle klops. Cztery osoby z ośmiu zebranych na widowni są weganami, dwie kolejne unikają glutenu, jedna ma nietolerancję laktozy, a jedna uwielbia pierogi z kapustą i z grzybami, bo takie robiła jej ukochana babcia. I co tu teraz zrobić? Każdy manewr w rodzaju: „Widzę, że mamy tutaj nietypową grupę” sprawi, że odbiorcy stracą do ciebie zaufanie i poczują, że prezentacja nie jest kierowana do nich, więc przy okazji stracą jakiekolwiek nią zainteresowanie. Dlatego, jeśli zadajesz pytanie podczas swojego wystąpienia, pamiętaj o jednej, przenajświętszej zasadzie: musi cię NAPRAWDĘ interesować odpowiedź. Inaczej zastawiasz na siebie sidła. Zawsze zadawaj pytania ze szczerego zaciekawienia tym, co odbiorcy mają do powiedzenia, i choćby wydawało ci się na 101% pewne, że wszyscy uwielbiają ruskie pierogi, to przygotuj plan b – na wypadek gdyby okazało się, że jednak wolą pierogi z truskawkami, a tak właściwie to najbardziej lubią pyzy. I plan c – na wypadek gdyby jednak nikt nie odpowiedział.

Zbuduj relację z publicznością

Ten plan c jest szczególnie ważny z perspektywy twojej relacji z odbiorcami. Wyobraź sobie teraz tę sytuację: zadajesz pytanie i nikt na to pytanie nie odpowiada. Czujesz ogromny dyskomfort, prawda? To teraz pomyśl o tym, że ten dyskomfort czują też twoi odbiorcy. Wiedzą, że czegoś od nich oczekujesz i że nie spełnili tego oczekiwania, więc na linii publiczność – osoba przemawiająca pojawia się obopólne napięcie. To napięcie może spowodować, że na kolejne pytania będzie ci coraz trudniej uzyskać odpowiedź i ostatecznie wszyscy będą czuć się źle. Dlatego niezwykle ważne jest wypracowanie sobie takiego nastawienia, że będzie super, jeśli ktoś odpowie na twoje pytania, ale jeśli nikt nie odpowie, to też będzie dobrze. Co ważne – tego się nie da udawać, musisz naprawdę takie nastawienie mieć. Jeśli się zdenerwujesz i spróbujesz to zamaskować, twoi odbiorcy natychmiast to wyczują. Często mówię, że publiczność to najlepszy na świecie wykrywacz kłamstw. Zdarza się, że nawet sami nie zdają sobie sprawy ze swoich obserwacji, ale na jakimś głębokim, podprogowym poziomie zaczynają z jakiegoś powodu bardziej lub mniej przychylnym okiem patrzeć na osobę na scenie. Dobra wiadomość jest taka, że takie korzystne nastawienie możesz sobie wypracować – tutaj znów z pomocą przychodzi szczere zainteresowanie odpowiedzią odbiorców (już na etapie planowania wystąpienia) i świadomość, że dla nich to też jest stresująca sytuacja. Zawsze łatwiej jest mówić do żywych, czujących ludzi. Łatwiej też zaprosić ich do rozmowy. Jeśli masz pytania dotyczące angażowania publiczności w wystąpienia, chętnie Ci pomożemy.

Jeśli zadajesz pytanie podczas swojego wystąpienia, pamiętaj o jednej, przenajświętszej zasadzie: musi cię NAPRAWDĘ interesować odpowiedź.

PROFIL AUTORA

Patrycja Obara

Patrycja Obara

Mówczyni, trenerka przemawiania

NEWSLETTER

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

kontakt

Spodobało Ci się?

Jeśli chcesz, żeby autor tego wpisu podzielił się swoją wiedzą w Twojej firmie, odezwij się do nas na kontakt@biuromowcow.pl
Jak zaangażować odbiorców wystąpienia? – część 1

Jak zaangażować odbiorców wystąpienia? – część 1

ARTYKUŁ

Jak zaangażować odbiorców wystąpienia – część 1

PATRYCJA OBARA

Kiedy pytam zarówno osoby uczące się wystąpień publicznych, jak i takie, które mają już spore doświadczenie, o ich fantazje na temat tego, co podczas przemówienia może pójść nie tak, jedną z częściej pojawiających się odpowiedzi (tuż po: „nie będę wiedzieć, co zrobić z rękami”) jest: brak zaangażowania publiczności. Osoby, które czeka konfrontacja ze sceną, boją się, że chociaż będą dawać z siebie wszystko, publiczność pozostanie za jakimś niewidzialnym murem. Po każdym zadanym pytaniu zapadnie cisza – i z każdym kolejnym pytaniem ta cisza będzie coraz bardziej dotkliwa i przerażająca. Co zatem można zrobić, żeby zachęcić publiczność do interakcji?

Tematyka

Treść przemówienia

Angażowanie odbiorcy

Temat

Spójrz z innej perspektywy

Pierwsza rzecz, która może pomóc, to postawienie się na miejscu odbiorców już na etapie planowania swojego wystąpienia. Zadaj sobie kilka pytań:

  • Co moi odbiorcy będą mieli z tego, że mnie wysłuchają?
  • Jakie są potrzeby moich odbiorców? Czy mogę w jakiś sposób te potrzeby ustalić przed wystąpieniem?
  • Czy sposób, w jaki realizuję temat, jest dopasowany do potrzeb odbiorców?
  • Czy moich odbiorców interesuje ten temat? Jeśli nie, to co mogę zrobić, żeby jakiś aspekt tematu ich zaciekawił?
  • Czy moi odbiorcy zrozumieją to, o czym będę mówić? Czy język jest do nich dostosowany i czy merytorycznie prezentacja jest na odpowiednim poziomie (odpowiednim = nie za niskim, żeby nie znudzić, ale i nie za wysokim, żeby nie przytłoczyć).
  • Z jaką grupą będę mieć do czynienia? Czy będzie to kameralna, kilkuosobowa publiczność, czy może spodziewam się kilkuset osób? Będzie to miało wpływ na sposób angażowania się publiczności, bo na przykład w dużych grupach dyskusja będzie niemożliwa, a w bardzo małych głosowanie może się wydać czymś dziwnym.
  • W jakich warunkach będę prezentować? Czy będzie to ostatnie wystąpienie na konferencji, kiedy odbiorcy chcą już iść do domu? A może pierwsze po przerwie obiadowej, kiedy wszystkim chce się spać? Może będę przemawiać przed obawiającym się zwolnień zespołem w mojej firmie?

Odpowiedź na te pytania pozwoli ci przewidzieć, jaki sposób angażowania publiczności będzie najbardziej skuteczny, czego twoi odbiorcy będą oczekiwać, a co kompletnie się nie sprawdzi (na przykład w tej ostatniej sytuacji publiczność raczej nie da się wciągnąć w żarty, ale już w dwóch pierwszych jest to bardziej prawdopodobne, a może nawet wskazane, bo są to konteksty wymagające wysokiego poziomu energii ze strony osoby prezentującej).

Najtrudniejszy pierwszy krok – dla każdej ze stron

Kolejna istotna kwestia to uświadomienie sobie, że twoje wystąpienie to sytuacja na różne sposoby stresująca dla obu stron. Dla ciebie, co oczywiste, bo stoisz na scenie i przemawiasz. Mniej oczywiste jednak jest to, że w twoich odbiorcach też może pojawić się napięcie. Oni też znajdują się w dość nieprzewidywalnej sytuacji. Nie wiedzą, jak się zachowasz i co im zaproponujesz. A już szczególnie stresujący jest moment, kiedy zaczynasz zadawać pytania. Nie wiedzą, jak zareagujesz na ich zaangażowanie (czy ich na przykład nie skrytykujesz albo nie ośmieszysz) i nie wiedzą, jak zostaną odebrani przez inne osoby na widowni, więc wolą na początku (albo i przez całą prezentację, w zależności od okoliczności) nie wychylać się, tylko spokojnie obserwować. Dlatego tak ważne jest zapewnienie odbiorcom poczucia bezpieczeństwa. Można to zrobić na kilka sposobów:

  • Wyjaśniając zasady i/lub przebieg prezentacji, jeśli jest dla ciebie istotna jakaś konkretna forma.
  • Uprzedzając, czego będziesz oczekiwać od odbiorców – oczywiście, jeśli to możliwe, bo być może chcesz oprzeć jakąś część prezentacji na efekcie zaskoczenia.
  • Przełamując lody. Jest na to kilka sposobów. Najprostszy to uśmiech (wiem, brzmi jak banał, ale jeśli uśmiech jest szczery, to zwykle działa) i przyjazne nastawienie do odbiorców. Możesz też zacząć swoje wystąpienie od jakiejś osobistej historii, która pozwoli odbiorcom zidentyfikować się z tobą. Inna opcja to odwołanie się do doświadczenia publiczności, ale o tym powiem więcej w drugiej części artykułu.

Skąd się bierze zaangażowanie?

Niezależnie od tego, czy przemawiasz na konferencji naukowej, na spotkaniu firmowym, czy na meetupie po godzinach, źródło zaangażowania publiczności jest zawsze jedno i to samo: emocje.

Mogą to być emocje, które nazywamy „pozytywnymi” (radość, ulga, rozbawienie, przyjemność, życzliwość), mogą być te z etykietą „negatywne” (smutek, irytacja, przekora czy złość – kto choć raz widział dwoje naukowców kłócących się na konferencji o swoje tezy, ten wie). Emocją może też być ciekawość (więcej tutaj: https://www.swps.pl/strefa-psyche/blog/relacje/15894-co-nas-napedza-gdy-ciekawosc-jest-emocja). Dlatego, jeśli zależy ci na zaangażowaniu odbiorców, musisz przykładać się do tego, żeby twoje przemówienie odnosiło się do ich emocji. Nawet w prezentacjach, które zasadniczo opierają się na danych i twardych faktach, można znaleźć elementy angażujące odbiorców emocjonalnie na jakimś poziomie.

 

Jest kilka narzędzi, dzięki którym będzie ci łatwiej to zrobić:

  1. Elementy storytellingu, które pozwolą publiczności zidentyfikować się emocjonalnie z bohaterem twojej opowieści.
  2. Atrakcyjne elementy audio-wizualne w twojej prezentacji.
  3. Humor – chociaż ten punkt wymaga ostrzeżenia: nie przesadź. A jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, to o tym jak wykorzystać humor w prezentacjach, opowiadał podczas Spice Talks Bartosz Zamirowski: https://www.youtube.com/watch?v=9sclZnJi1tM
  4. Przykłady z twojego osobistego doświadczenia lub anegdoty, które sprawią, że publiczność zidentyfikuje się emocjonalnie z tobą lub tematem twojej opowieści.
  5. Kontrowersyjne zagadnienia, choć tutaj trzeba poruszać się ostrożnie, bo może się na widowni wywiązać dyskusja i potoczyć w trudny do opanowania sposób, co może utrudnić lub nawet uniemożliwić dalszy przebieg twojej prezentacji.
  6. Przykłady działające na wyobraźnię – tutaj niekwestionowanym mistrzem był Hans Rosling, który potrafił sprawić, że wykład o statystyce oglądało się jak film sensacyjny (na polskim rynku podobną supermoc ma Janina Bąk). Tę technikę można z powodzeniem wykorzystać w prezentacjach w kontekście korporacyjnym, w które trudniej byłoby wpleść na przykład humor czy storytelling.

Kluczowe narzędzie

Najważniejszym narzędziem wzbudzania emocji u odbiorców są jednak twoje własne emocje. Jeśli mówisz o czymś z autentycznym zaangażowaniem i pasją, prawdopodobnie zarazisz nimi swoją publiczność. A jeśli będziesz się własną prezentacją nudzić, to żadna z wymienionych wyżej technik nie zadziała – zanudzisz przy okazji wszystkich wokół.

Dlatego nawet jeśli nie do końca masz wpływ na temat swojego wystąpienia (bo na przykład wygłaszasz je na polecenie przełożonych), nie do końca cię ten temat interesuje i nie do końca się z nim identyfikujesz, to dołóż starań, żeby znaleźć w tym temacie coś swojego, coś co cię pociąga, coś w co wierzysz. Wtedy jest większa szansa, że i twoja publiczność się zaangażuje. Jedno jest pewne – jeśli ty się odłączysz od swojej prezentacji, to twoi odbiorcy też się odłączą. Jeśli ty w tę prezentację wejdziesz na całego, to oni pójdą za tobą.

 

W drugiej części artykułu opowiem ci o tym, jak angażować publiczność w swoje wystąpienie w pięciu krokach. Dowiesz się też, dlaczego najważniejszy jest plan c.

 

Jeśli masz pytania dotyczące angażowania publiczności w wystąpienia, chętnie Ci pomożemy.

Niezależnie od tego, czy przemawiasz na konferencji naukowej, na spotkaniu firmowym, czy na meetupie po godzinach, źródło zaangażowania publiczności jest zawsze jedno i to samo: emocje.

PROFIL AUTORA

Patrycja Obara

Patrycja Obara

Mówczyni, trenerka przemawiania

NEWSLETTER

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

kontakt

Spodobało Ci się?

Jeśli chcesz, żeby autor tego wpisu podzielił się swoją wiedzą w Twojej firmie, odezwij się do nas na kontakt@biuromowcow.pl
Co trenerzy biznesowi powinni wiedzieć o wystąpieniach publicznych?

Co trenerzy biznesowi powinni wiedzieć o wystąpieniach publicznych?

artykuł

Co trenerzy biznesowi powinni wiedzieć o wystąpieniach publicznych?

MICHAŁ KASPRZYK

Prowadzenie szkoleń to też forma występowania publicznego. Zresztą często szkolenia zawierają w sobie mnóstwo mini-przemówień, w których trener przekazuje teorię. 

Co trener powinien wiedzieć o wystąpieniach publicznych?

W szkoleniach zazwyczaj to praktyka przynosi najwięcej wartości, ale czasem wymaga przekazania odpowiedniej teorii. Tylko jeśli trener nie potrafi tego zrobić dobrze, to może się okazać, że uczestnicy nie będą wiedzieli, jak zabrać się za ćwiczenia. Umiejętności prezentacyjne są według mnie kluczowe w pracy trenera. Czy uczestnicy będą zaciekawieni czy będą się nudzić? Czy będą chętnie słuchać czy będą chcieli uciec? Czy zrozumieją przekaz trenera czy wyjdą ze szkolenia jeszcze bardziej zdezorientowani?

Jest dużo konkretnych umiejętności, które warto posiąść – charyzma (tak, można się jej nauczyć), odpowiednia praca ciałem i głosem, używanie wizuali (rysowanie na flipchartach i projektowanie prezentacji), ale prawdopodobnie najważniejsze jest stworzenie angażującej i ciekawej treści.

Upraszczanie treści przemówień

Jedna rzecz, którą warto stosować, to upraszczanie. W jaki sposób możesz wytłumaczyć dane zagadnienie najprościej jak się da, ale nie robiąc z uczestników szkolenia idiotów? Steve Jobs, kiedy prezentował pierwszego iPoda, mógł powiedzieć, że ma on wymiary 10 x 6 x 2 cm i ma 5 GB powierzchni dyskowej. Ale to jest nieinspirujące i nudne. A poza tym – jak duże jest to urządzenie? No ok, mogę sobie to wyobrazić, bo wiem, ile to jest centymetr, ale wymaga to ode mnie pewnego (nawet minimalnego, ale jednak) wysiłku. A poza tym centymetr jest pojęciem abstrakcyjnym, więc czy wyobrażę sobie dokładnie wielkość urządzenia? Ale gorsza jest ta druga informacja – ile to jest 5 GB? Ile zmieści się tam muzyki? Nie mam zielonego pojęcia. Dlatego Jobs zamiast tego powiedział, że iPod to “tysiąc piosenek w Twojej kieszeni”. I to jest genialnie proste, bo ja wiem ile to jest tysiąc i wiem, że jak urządzenie zmieści się w kieszeni, to musi być małe (Jobs jeszcze na dowód w trakcie prezentacji wyciągnął urządzenie z kieszeni jeansów).

Tego typu techniki mogą wydawać się drobnostkami, ale mogą zrobić olbrzymią różnicę.

Trener musi być naturalny

A teraz najtrudniejsze – przy stosowaniu takich zabiegów trzeba pozostać naturalnym. Bycie sobą w wystąpieniach publicznych jest ekstremalnie ważne! Jeśli uczestnicy dostrzegą w trenerze sztuczność, to będzie im się gorzej go słuchało, a w ekstremalnych sytuacjach stracą do niego zaufanie (bo ich mózgi będą odbierały tę sztuczność jako pewnego rodzaju kłamstwo).

Jak wykorzystać wystąpienia na konferencjach?

Przemówienia w pracy trenera można też wykorzystać na inne sposoby. Co ciekawe, są one rewelacyjnym sposobem, żeby pozyskiwać nowych klientów. Występowanie na konferencjach pozwala pokazać się szerokiej publiczności jako ekspert w danym temacie. Ważne jest natomiast, żeby wygłoszone przemówienie było naprawdę dobre. Niestety wielu trenerów wciąż bagatelizuje kwestię odpowiedniego przygotowania i ich wystąpienia na konferencjach mają marketingowy efekt odwrotny do zamierzonego. Nudnych mówców po prostu nikt nie chce zatrudniać. Zyskują na tym trenerzy, którzy opowiadają ciekawie i angażująco.

Przemówienia są potężnym narzędziem w pracy trenera, dlatego ważne jest, żeby nieustannie szlifować swoje umiejętności prezentacyjne. To nauka, która zdecydowanie procentuje.

Tematyka

Umiejętności prezentacyjne
Prowadzenie szkoleń

To tylko wierzchołek góry lodowej rzeczy, które trenerzy powinni wiedzieć o wystąpieniach publicznych. Co jeszcze jest dla nich ważne? Napisz w komentarzach.

PROFIL AUTORA

Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Mówca, trener przemawiania

NEWSLETTER

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

kontakt

Spodobało Ci się?

Jeśli chcesz, żeby autor tego wpisu podzielił się swoją wiedzą w Twojej firmie, odezwij się do nas na kontakt@biuromowcow.pl

Jak zaangażować odbiorców przemówienia – najważniejsza zasada

Jak zaangażować odbiorców przemówienia – najważniejsza zasada

ARTYKUŁ

Jak zaangażować odbiorców przemówienia – najważniejsza zasada

PATRYCJA OBARA

Kiedy mówca wchodzi na scenę, zwykle zależy mu, żeby angażowała się w jego wystąpienie. Nie zawsze oznacza to aktywną dyskusję – formą zaangażowania jest również uważne słuchanie. Co zrobić, żeby osiągnąć ten cel?

Tematyka

Treść przemówienia

Angażowanie odbiorcy

Temat

Oczywiście istnieje wiele sposobów przyciągania uwagi publiczności, które możemy wykorzystać, będąc już na scenie. Można zadbać o barwną i ciekawą intonację – o to, żeby nasz głos i sposób mówienia nakierowywały odbiorcę na to, co ważne. Nie bez znaczenia jest utrzymywanie kontaktu wzrokowego z publicznością. Często pomaga ciekawa prezentacja, multimedia, żarty, anegdoty, rekwizyty. Ale każde z tych narzędzi może zawieść, jeśli przygotowując treść wystąpienia popełnimy błąd, który popełnia wielu początkujących mówców.

Ten błąd popełniamy na samym początku pracy nad wystąpieniem, w momencie, kiedy wybieramy temat i sposób jego przedstawienia.

Złe odpowiedzi na najważniejsze pytanie

Pracując z mówcami, często pytam ich: „Dlaczego zamierzasz opowiedzieć właśnie o tym?”. Jakie są najczęstsze odpowiedzi?

  • Bo uważam, że to interesujące
  • Bo to dla mnie ważne
  • Bo pracuję nad tym od dawna i chcę się tym podzielić
  • Bo szef mi kazał
  • Bo taki temat narzucił organizator wydarzenia

Problem polega na tym, że w tych odpowiedziach mówcy uwzględniają samych siebie i własne potrzeby, względnie oczekiwania przełożonych. Żadna z nich nie dotyczy odbiorcy. A prawda jest taka, że:

  • Odbiorca ma w nosie, co jest dla ciebie interesujące
  • Odbiorcy nie obchodzi, co jest dla ciebie ważne
  • Odbiorcy jest zupełnie obojętne, od jak dawna nad czymś pracujesz i jeśli nie interesuje go tort, którym chcesz się podzielić, to nie poczęstuje się kawałkiem, tylko zamknie ci drzwi przed nosem
  • Odbiorca ma gdzieś oczekiwania twojego szefa, a jeśli jest to również jego szef, to odbiorca ma gdzieś jego oczekiwania wobec ciebie
  • Odbiorcy nie interesuje, co masz w umowie z organizatorem wydarzenia

Czego więc chce odbiorca?

Twój odbiorca chce dokładnie tego co ty – być w centrum uwagi. Chce czuć, że twoje wystąpienie jest dla niego, a nawet trochę o nim. Wtedy i tylko wtedy uda ci się go zaangażować w swoje wystąpienie, kiedy odpowiesz sobie na któreś z pytań poniżej:

  • Co w temacie, o którym opowiadam, może być interesujące dla odbiorcy?
  • Dlaczego to, o czym mówię, jest ważne dla odbiorcy?
  • Dlaczego odbiorca powinien dowiedzieć się, nad czym od dawna pracuję? Jak to wpłynie na jego życie? Jaką potrzebę zaspokoi?
  • Jeśli temat narzucił mi szef i ten temat mnie i moich odbiorców niezbyt obchodzi, to jak mogę go przedstawić, żeby jednak dostarczyć im wartość, jednocześnie zaspokajając oczekiwania szefa (pytanie szczególnie ważne na przykład w kontekście szkoleń onboardingowych)?
  • Jak mogę ująć temat narzucony przez organizatora konferencji, jaki jego aspekt wybrać, żeby dla odbiorcy wynikła z tego korzyść?

Podsumowując, najważniejsze zadanie mówcy, który chce zaangażować swoją publiczność, to zastąpić pytanie: „What’s in it for me?”, czyli co mam z tego dla siebie, pytaniem: „What’s in it for the audience?”, czyli co publiczność będzie z tego miała.

Krótka ściąga

Jeśli masz problem z odpowiedzią na powyższe pytania, zerknij na tę ściągę – być może okaże się pomocna.

Co możesz zrobić dla odbiorcy?

  • Nauczyć go czegoś
  • Opowiedzieć mu coś na tyle ciekawego, że będzie chciał o tym powiedzieć swoim znajomym
  • Pokazać mu, co może zmienić w swoim życiu, żeby żyło mu się lepiej / łatwiej / zdrowiej, etc.
  • Rozbawić go
  • Wzruszyć go
  • Sprawić, że miło spędzi czas
  • Zainspirować go

Lista oczywiście nie jest zamknięta. Jeśli macie inne pomysły, napiszcie koniecznie w komentarzach!

Najważniejsze zadanie mówcy, który chce zaangażować swoją publiczność, to zastąpić pytanie: „What’s in it for me?”, czyli co mam z tego dla siebie, pytaniem: „What’s in it for the audience?”, czyli co publiczność będzie z tego miała.

PROFIL AUTORA

Patrycja Obara

Patrycja Obara

Mówczyni, trenerka przemawiania

NEWSLETTER

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

kontakt

Spodobało Ci się?

Jeśli chcesz, żeby autor tego wpisu podzielił się swoją wiedzą w Twojej firmie, odezwij się do nas na kontakt@biuromowcow.pl

Szybki sposób na mocny początek przemówienia

Szybki sposób na mocny początek przemówienia

ARTYKUŁ

Szybki sposób na mocny początek przemówienia

PATRYCJA OBARA

Czasem zdarza się, że musimy przygotować wystąpienie błyskawicznie. Ktoś się rozchorował, jakieś plany i ustalenia się pozmieniały i za pół godziny musimy stanąć na scenie z przemówieniem, które porwie publiczność od pierwszych sekund. Jak to zrobić?

Tematyka

Treść przemówienia

Wstęp

Błędy

Kiedy musimy przygotować wystąpienie w bardzo krótkim czasie, stres może być jeszcze większy niż normalnie. Co prawda doskonale się znamy na temacie, o którym mamy opowiadać, ale nie mamy czasu na to, żeby dogłębnie przemyśleć strukturę wypowiedzi, wymyślić porywającą anegdotę, którą opowiemy we wstępie, kolejność argumentów i zakończenie, które zwali z nóg. Tym gorzej, jeśli wiemy, że będziemy mieli do czynienia z wymagającą publicznością, a od wystąpienia będzie dużo zależało. Może to na przykład grupa potencjalnych inwestorów, którym chcemy opowiedzieć o swoim startupie. Albo menedżerowie, którzy mają zdecydować o dalszych losach naszego projektu. Wiemy też, jak ważne jest to, żeby przykuć ich uwagę już w pierwszych kilku sekundach wystąpienia. Jeśli to się uda, to jest szansa, że reszta się ułoży.

Czego nie robić na początku wystąpienia?

Najgorsze, co można zrobić w takiej sytuacji (a właściwie w większości wystąpień), to zmarnować pierwsze dwie minuty wystąpienia na klasyczny wstęp zbudowany na schemacie:

  • Przedstawiam się
  • Przedstawiam temat swojego wystąpienia
  • Przedstawiam agendę swojego wystąpienia
  • Bonus: oznajmiam, że mam mało czasu, więc postaram się mówić zwięźle

 Po pierwsze, zazwyczaj odbiorca wie, jak się nazywasz, bo na przykład ktoś cię przedstawia, zapraszając cię na scenę. Wyjątkiem może być sytuacja, kiedy występujesz za kogoś innego, wtedy rzeczywiście warto to zaznaczyć. Po drugie, zazwyczaj odbiorca zna (na przykład z agendy) temat twojego wystąpienia, a jeśli go nie zna, to na pewno się zorientuje w trakcie. Jeżeli się nie zorientuje, to znaczy, że następnym razem musisz zmienić coś w sposobie przedstawienia tematu. Po trzecie agenda jest zwykle zbędna. To taki wstęp w stylu: teraz powiem, co później powiem. Później to powiem, a później powiem, co powiedziałam. A może po prostu powiedz to? Jak w dobrym filmie – zacznij od akcji, a nie od streszczenia. Nikt na początku filmu nie wyświetla trailera. A nawet jeśli oglądasz trailer, nim kupisz bilet do kina, to raczej zobaczysz w nim najlepsze smaczki z filmu, a nie wykaz scen. Ale to już temat na inny wpis. Po czwarte wreszcie – jeśli nie masz czasu, to nie marnuj go na mówienie, że nie masz czasu. Po prostu przejdź do rzeczy.

W takim razie jak zacząć?

Na przekór wszystkiemu zacznij od pointy. Zastanów się, co tak naprawdę jest najważniejszą myślą twojego wystąpienia. Jaki wniosek z niego wynika. Jaka zmiana. Jakie wezwanie do działania. I od tego zacznij przemówienie.

Nie bój się, że ujawnisz jakieś tajemnice i potem nikt nie będzie chciał cię dalej słuchać. Wręcz przeciwnie – jeśli zaczniesz od pointy (bez argumentów, wprowadzania, opisywania, wyjaśniania – tylko pointa), dasz swojej publiczności powód, żeby z tobą została do końca. Jeśli pointa ich zaciekawi, będą chcieli wiedzieć, skąd się wzięła.

Wyobraź sobie film, który zaczyna się od finałowej sceny, a potem retrospektywnie przeprowadza cię przez wydarzenia, które do niej doprowadziły – albo od końca do początku, jak w filmie „Memento”, albo od początku do finału, jak w filmie „Podziemny krąg”. Oba filmy często wymienia się wśród najlepszych filmów w historii. Nigdy nie słyszałam, żeby ktoś powiedział: ej, nuda, bo od początku wiadomo, jak się skończy.

Następnym razem, kiedy będziesz mieć mało czasu na przygotowanie wystąpienia, wypróbuj tę strategię na mocny wstęp. Pro tip: możesz wypróbować tę strategię również, kiedy będziesz mieć dużo czasu na przygotowanie wystąpienia. Działa w obu przypadkach.

Agenda jest zwykle zbędna. To taki wstęp w stylu: teraz powiem, co później powiem. Później to powiem, a później powiem, co powiedziałam. A może po prostu powiedz to? Jak w dobrym filmie – zacznij od akcji, a nie od streszczenia.

PROFIL AUTORA

Patrycja Obara

Patrycja Obara

Mówczyni, trenerka przemawiania

NEWSLETTER

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

kontakt

Spodobało Ci się?

Jeśli chcesz, żeby autor tego wpisu podzielił się swoją wiedzą w Twojej firmie, odezwij się do nas na kontakt@biuromowcow.pl
Prezentacja do wystąpienia – hot or not?

Prezentacja do wystąpienia – hot or not?

ARTYKUŁ

Prezentacja do wystąpienia – hot or not?

PATRYCJA OBARA

Żyjemy w kulturze obrazkowej. Coraz trudniej nam skupić uwagę na dłużej i coraz trudniej skupić ją na treściach o niższej dynamice. Przyzwyczajeni jesteśmy do ciągłej gonitwy, ciągłego parcia do przodu i ciągłej stymulacji układu nagrody różnego rodzaju przyjemnościami. Jesteśmy mocno nabodźcowani, a często wręcz przebodźcowani. Wydawałoby się więc, że wystąpienie publiczne bez prezentacji nie ma racji bytu. W rzeczywistości jednak sytuacja nie jest do końca jednoznaczna.

Tematyka

Slajdy

Umiejętności prezentacyjne

Wystąpienie bez prezentacji to może być hit

Okazuje się, że czasem wyjście na scenę bez prezentacji to pierwszy krok do tego, żeby wywrzeć na odbiorcach efekt wow. W czasach, kiedy większość prelegentów w większości kontekstów prześciga się w pomysłach na porywającą prezentację, na ciekawe slajdy, na nowatorskie rozwiązania prezentacyjne, mówca, który decyduje się na wystąpienie saute, od razu ma wokół siebie swoistą aurę wyjątkowości. Oczywiście od jego kunsztu i przygotowania zależy, co się wydarzy dalej – czy uda mu się na dłużej utrzymać zainteresowanie widzów. Przygotowanie takiego wystąpienia może paradoksalnie wymagać większego nakładu pracy niż w sytuacji, gdy można się wesprzeć slajdami. Trzeba wymyślić inne sposoby na odpowiednie pokierowanie uwagą odbiorców czy na dotarcie do nich z treścią, której nie da się wtedy zilustrować wykresami i zdjęciami. Co nie mniej ważne, trzeba znaleźć inny sposób na zapamiętanie treści wystąpienia, bo nie mamy wtedy na scenie koła ratunkowego. Efekt jednak może się opłacić – tak przynajmniej wynika z odbioru wystąpień prelegentów podczas Spice Talks. Przemówienia bez prezentacji miały tak samo dobry odbiór jak te z prezentacjami, a jednocześnie prowokowały ciekawe dyskusje na temat narzędzi mówcy.

Lepszy brak prezentacji niż zła prezentacja

…lub nieumiejętne korzystanie z dobrej prezentacji. Najczęstszy błąd (i uwierz mi, za każdym razem, gdy tak robisz, gdzieś na świecie płacze jakiś mały kotek) to czytanie na głos treści wyświetlanych na slajdzie. Tak samo poważnym błędem jest przeładowanie slajdów treścią a potem pomijanie tej treści w swoim wystąpieniu. Publiczność jest wtedy zdezorientowana i albo zaczyna przysypiać, albo się irytować. Jeśli prezentacja konkuruje z mówcą na scenie, to jedno z nich musi przegrać. Jeśli przegrywa prezentacja, to znaczy, że była niepotrzebna. Jeśli przegrywa mówca, to tym gorzej dla mówcy, bo to oznacza, że się napracował, przygotował, nastresował tylko po to, żeby stanąć przed publicznością i zniknąć pod ciężarem własnych slajdów.

Jeśli prezentacja, to jaka?

Podejmując decyzję o wykorzystaniu prezentacji w wystąpieniu, to warto pamiętać o jednej kluczowej zasadzie: prezentacja jest dla publiczności a nie dla mówcy. Zanim więc zaczniesz przygotowywać slajdy, odpowiedz sobie na kilka pytań: Jak ta prezentacja wzbogaci doświadczenie publiczności podczas mojego wystąpienia? Które treści w moim wystąpieniu łatwiej będzie zrozumieć, jeśli je zilustruję zdjęciem, wykresem, itp.? Jaką dodatkową wartość mogę zaoferować moim odbiorcom dzięki prezentacji (np. humor, wzruszenie, mądry cytat do przemyślenia)? Czy jakieś treści lepiej zapadną w pamięć moim odbiorcom, jeśli ukażę je w formie wizualnej? Udzielenie sobie odpowiedzi na te pytania to pierwszy krok w kierunku opracowania dobrej prezentacji.

Jeśli natomiast jedynym powodem, dla którego przygotowujesz slajdy, jest obawa, że bez nich zapomnisz, co chcesz powiedzieć i w jakiej kolejności, to jest to pierwszy krok w stronę opracowania złej prezentacji. A wtedy wracamy do punktu drugiego.

Podsumowując:
1. Wystąpienie bez prezentacji może być emocjonujące i zapadające w pamięć.
2. Prezentacja nie może na scenie konkurować z mówcą ani go pogrążać.
3. Prezentacja powinna służyć odbiorcom wystąpienia.

Jeśli masz pytania dotyczące tworzenia prezentacji lub zapamiętywania treści, kiedy nie używasz slajdów, chętnie Ci pomożemy.

Jeśli prezentacja konkuruje z mówcą na scenie, to jedno z nich musi przegrać.

PROFIL AUTORA

Patrycja Obara

Patrycja Obara

Mówczyni, trenerka przemawiania

NEWSLETTER

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

kontakt

Spodobało Ci się?

Jeśli chcesz, żeby autor tego wpisu podzielił się swoją wiedzą w Twojej firmie, odezwij się do nas na kontakt@biuromowcow.pl

Pin It on Pinterest