+48 790 300 458 kontakt@biuromowcow.pl

Jak walczyć ze strachem przed przemawianiem?

utworzone przez | 04.08.2016 | Inne, Język ciała, Treść przemówienia, Wskazówki

Historia strachu

Dawno, dawno temu… żył sobie człowiek. Człowiek ten nie wiedział co to scena, nie projektował slajdów w PowerPoincie, nigdy nie używał mikrofonu i nie przygotowywał się do wystąpień, ale mimo to nie bał się bezpośrednio zwracać do swoich pobratymców.

Jego przemówienia sprowadzały się do prymitywnej mieszanki słowa “ugh”, wymachiwania rękami w powietrzu i przeskakiwania z nogi na nogę. Wszelkie argumenty rozwiązywał przy użyciu maczugi. Rozpalał ogniska, żeby się ogrzać. Polował, żeby zdobyć pożywienie…

Czekaj, nie pomińmy tego ważnego fragmentu – “nie bał się bezpośrednio zwracać do swoich pobratymców”. Czyli nie bał się przemawiać publicznie!

Badania pokazują, że 74% populacji człowieka współczesnego boi się występować przed ludźmi. Jak to się stało? Czy ewolucja nas oszukała? Może lepiej wróćmy do naszej historii…

Gdzie ja? A, polowanie, tak. Ten prehistoryczny człowiek polował najczęściej w grupach. Myśliwi trzymali się razem, żeby być w stanie poradzić sobie z największymi zwierzami, takimi jak mamuty.
Pewnego dnia grupa myśliwych wyruszyła w nieznane, żeby zdobyć pożywienie dla całego plemienia. Wyruszyli o świcie, a ich lider, którego wszyscy nazywali Ugh, pokierował grupę przez gęsty las ciągnący się na górskim zboczu, żeby ominąć równiny wypełnione słońcem od najwcześniejszych godzin. Leśne runo wypełnione było drobnymi, kłującymi w stopy kamyczkami, a powietrze wypełniał zapach liści schnących błyskawicznie po nocnej ulewie. Promienie słońca przedostawały się przez gęstwinę bez najmniejszych problemów i co chwilę wbijały swoje świetlne szpilki w oczy myśliwych, którzy jednak dzielnie i żwawo kroczyli naprzód.

Tereny wokół jaskini, w której obecnie żyło wędrowne plemię, były w dużej mierze pozbawione zwierzyny, co oznaczało, że wkrótce trzeba będzie je opuścić i przenieść się dalej. Ugh liczył na to, że jego grupa upoluje duże zwierzę, którego mięso starczy na długą drogę, czekającą jego pobratymców przy przesiedleniu.

Kilkugodzinna wędrówka dawała się myśliwym we znaki i jako, że od dłuższego czasu maszerowali wzdłuż leśnego strumienia, zatrzymali się przy nim dla chwili wytchnienia. Zimna woda ocuciła Ugha, kiedy ochlapał nią twarz i wypił kilka łapczywych haustów. Podniósł się znad niej i w oddali ujrzał wyłom w porośniętej mchem skale.

Ugh! – machnął trzy razy rękami i podskoczył dwa razy. – Ugh! Ugh, ugh! – zakomunikował swoim pobratymcom.

Tak, Ugh był tak odważny, że postanowił sam sprawdzić, co kryje się w wyłomie, dając swoim współplemieńcom czas na odpoczynek. Wspiął się zwinnie po stromym zboczu w miejsce, które wcześniej zauważył. Wyłom okazał się być częścią sporej groty, z której dało się czuć zapach stęchlizny. Myśliwy wszedł do środka i ogarnął go półmrok, do którego jego oczy przyzwyczaiły się szybko, dając mu możliwość swobodnego poruszania się.

Po przejściu kilkunastu metrów usłyszał hałas. Zamarł. Z głębi jaskini, krocząc powoli i warcząc przeraźliwie wyłonił się wielki zwierz. Dwieście kilo żywej wagi, metr w kłębie i co najgorsze – ostre jak szable, dziesięciocentymetrowe kły.

Ugha ścisnęło w żołądku, jego dłonie zaczęły się pocić, serce bić mocniej, a umysł w ułamku sekundy zadał mu pytanie – walczysz czy uciekasz?

Twój przeciwnik

Poznajesz tę reakcję? Czy nie takie symptomy występują u Ciebie, kiedy boisz się przemówienia przed grupą ludzi? Drobna różnica jest taka, że tygrys szablozębny, którego Ty spotykasz, nie waży 200 kilo, nie ma ostrych zębów i wcale nie jest tygrysem. Jest człowiekiem takim jak Ty, a jednak wciąż Twoja reakcja to “walczysz czy uciekasz?”. Dlaczego?

Uświadomienie sobie, jak zachowuje się nasz umysł, jest pierwszym krokiem do tego, żeby powstrzymać strach. Bo i po co on? Ugh rzeczywiście miał się czego bać (choć znając jego waleczność i odwagę, zapewne powalił tygrysa gołymi rękami), ale Ty? Przecież publiczność Cię nie zje. Co więcej – publiczność chce, żeby Ci się udało!

Pomyśl o tym – Twoi słuchacze nie chcą marnować swojego czasu na kiepskie przemówienie. Spać mogą w sypialni, rozmawiać poza salą, czytać slajdy w domu, a do sali konferencyjnej przyszli, żeby posłuchać ciekawych wystąpień starannie dobranych mówców. Dlatego chcą, żebyś był tym mówcą i żeby Twoje przemówienie było dobre. Publiczność nie jest Twoim przeciwnikiem, a wręcz przeciwnie – jest po Twojej stronie.

Ale po co masz walczyć z tym strachem?

Byłeś kiedyś w sytuacji, kiedy w trakcie spotkania w pracy jakiś świetny pomysł cisnął Ci się na usta, ale nie byłeś w stanie wykrztusić ani słowa, ponieważ zjadał Cię stres? Oczywiście, że to też jest forma przemawiania przed publicznością, a co myślałeś? Może w trochę bardziej intymnej atmosferze, ale prawdopodobnie tym straszniej – w końcu ludzi w wielkiej sali konferencyjnej w większości nie znasz, a tutaj prawdopodobnie z wszystkimi jesteś po imieniu. Co będzie, jeśli pomysł okaże się kiepski? Co oni sobie pomyślą?

No właśnie. Co najgorszego może się stać? Zostaniesz wysłuchany, pomysł zostanie oceniony przez każdego słuchacza w jego głowie, a potem albo go przedyskutujecie albo porzucicie. Może nawet Twój pomysł wniesie coś dobrego do projektu lub będzie stanowić osobny projekt sam w sobie. Dużo dobrego, prawda? Ale nie stanie się tak, jeśli wydaje Ci się, że zostaniesz wyśmiany i wszyscy stwierdzą, że Twój pomysł jest głupi. Czemu podcinać sobie skrzydła? Nikt nie będzie marnował czasu spotkania na kiepskie pomysły i wszyscy o nich szybko zapomną. Nie bój się zabierać głosu w trakcie zebrań.

Umiejętność przemawiania niekoniecznie zagwarantuje Ci awans, a jej brak niekoniecznie go zaprzepaści, ale zdecydowanie lepiej podwyższać swoje szanse na każdym kroku. Jeśli będziesz częściej zabierać głos, większa szansa, że ktoś wyżej postawiony od Ciebie Cię zauważy.

Udawaj, aż osiągniesz efekt

Wspomniałem już o reakcji organizmu w sytuacji stresowej – przyspieszone bicie serca, spocone dłonie. Takie same rzeczy dzieją się, kiedy jesteśmy podekscytowani! Stres i ekscytacja różnią się prawie tylko podejściem. Możesz wmówić sobie, że jesteś podekscytowany. Naprawdę! Naukowcy to udowodnili, m. in. badając dwie grupy ludzi, którzy mieli przemawiać przed publicznością. Jedni mieli przed wyjściem na scenę mówić “jestem podekscytowany”, a drudzy – “jestem spokojny”. “Podekscytowana” grupa była postrzegana jako dużo bardziej kompetentna i przekonująca. Również psycholog Amy Cuddy, w swoim TED Talku (oglądanym już ponad 27 milionów razy) mówi o tym, żeby udawać, aż osiągniemy efekt. Dlatego następnym razem, kiedy ktoś przed przemówieniem zapyta Cię “stresujesz się?”, odpowiedz: “Nie, jestem podekscytowany!” z wielkim uśmiechem na twarzy. Oczywiście najpierw powtarzaj sobie to w myślach przez pewien czas.

Dodatkowo, możesz przez 2 minuty stanąć prosto z lekko rozstawionymi nogami, wypiąć klatkę piersiową do przodu, ręce położyć na biodrach i unieść lekko głowę. Tę pozę nazywa się pozą Wonder Woman (albo Supermana, jeśli wolisz). Czy rzeczywiście sprawia ona, że można poczuć się jak superbohater? W pewnym sensie – jest częścią podejścia “udawaj, aż osiągniesz efekt” i jest jedną z drobnych rzeczy, które możesz zrobić, żeby zwiększyć pewność siebie na scenie, więc zdecydowanie warto ją zastosować.

Ciężka artyleria

Uważam, że do pozbycia się strachu można dojść małymi kroczkami i rady, które spisałem wyżej na pewno będą działać, jeśli podejdziesz do nich na poważnie. Są jednak rzeczy, które powinieneś zrobić, które będą bardziej skuteczne.

Przygotowanie

Przede wszystkim – przygotuj się! Zaplanuj swoje wystąpienie i przećwicz je kilka razy. Jeśli masz taką możliwość, wygłoś je przed grupą zaufanych osób i zbierz od nich feedback. Gwarantuję Ci, że (poza posiadaniem długiego doświadczenia w przemawianiu) jest to najlepsza metoda na pozbycie się stresu. Pisałeś kiedyś sprawdziany w szkole? Zdarzało się pewnie, że czasem stresowałeś się bardziej, a czasem mniej. Jaka była różnica? Zapewne godziny uczenia się materiału przed dniem testu, prawda? Więc dlaczego, skoro stresujesz się występowaniem przed publicznością, nie przygotujesz się odpowiednio? Jak to zrobić dokładnie, to już porcja wiedzy na cały osobny artykuł. Tak samo jak temat współpracy z coachem mówców, który może pomóc Ci przygotować się do wystąpienia.

Intencja

O czym myślisz w trakcie wystąpienia? “Oby to się szybko skończyło!” albo “Cholera, co było na kolejnym slajdzie? Muszę się obrócić…”? Dobre przygotowanie pomoże Ci zamienić te myśli na “Wymiatam w tym!” albo “Dam z siebie wszystko dla mojej publiczności!”. Innymi słowy, jeśli Twoją intencją jest jak najszybciej skończyć przemówienie, to Twoi słuchacze to zauważą. Jeśli chcesz dać z siebie wszystko dla publiczności, to zarazisz ich swoją energią i będą chłonąć Twoją wiedzę, a Ty będziesz się mniej stresować.

Żarty

Metodą trochę ryzykowną jest rzucenie żartu na początek. Rozluźni to Twoją publiczność i Ciebie zarazem. Gorzej, jeśli żart będzie kiepski – możesz się wtedy jeszcze bardziej zestresować. Używaj więc tylko, jeśli jesteś pewien swojego poczucia humoru.

Początek

Wiesz co jest najtrudniejsze? Zacząć. Jeśli nauczysz się dobrze pierwszych kilku zdań swojego wystąpienia, to poradzisz sobie, nawet jeśli będziesz odczuwał stres. Jeśli musisz, naucz się tego fragmentu na pamięć (choć lepiej po prostu przećwiczyć go wiele razy używając różnych słów). Jak zaczniesz swoje przemówienie, to największy stres minie i po chwili poczujesz się lepiej.

Autentyczność

Próbowałeś kiedyś być kimś, kim nie jesteś? Zapewne widziałeś wielu mówców, którzy na scenie byli rewelacyjni. Nie próbuj być nimi, nie uda Ci się. Próba bycia kimś innym jest męcząca i stresująca. Cokolwiek robisz na scenie – bądź w tym autentyczny. Ludzie nie lubią mówców, którzy udają. Są różne typy osobowości, więc i różne typy mówców. Jeśli jesteś spokojnym człowiekiem, to na scenie nie próbuj być tak energiczny jak Tony Robbins – nie skacz po niej jak szalony, udając, że jesteś jak on. Świat ma swoje grono spokojnych mówców, którzy również są bardzo charyzmatyczni, np. Bill Gates. To nie znaczy też, że masz próbować być Billem Gatesem, nie – bądź sobą, a nabierając doświadczenia, masz szansę być na tym samym poziomie jak wyżej wymienieni, tylko mając własny styl. Bądź więc autentyczny, bądź sobą, a stres będzie mniejszy.

Podsumujmy

Mark Twain powiedział, że są dwa rodzaje mówców – ci, którzy są zdenerwowani i ci, którzy kłamią, że nie są. Każdy mówca czuje dreszczyk emocji wychodząc na scenę i jest to coś pozytywnego. Pamiętaj, że odrobina stresu jest dobra – świadczy o tym, że zależy Ci na tym, żeby dobrze wypaść (a przy okazji dać publiczności najlepsze możliwe przemówienie) i w pozytywny sposób pobudza Twój organizm.

Droga do pozbycia się strachu przed wystąpieniami publicznymi nie jest krótka, ale pierwszy krok już wykonałeś, czytając ten artykuł. Wiesz więc, co możesz zrobić, i planując następne przemówienie, wykorzystaj przynajmniej jedną z powyższych rad.

W swoim arsenale do walki ze strachem przed przemówieniami masz kilka różnych możliwości. Po pierwsze musisz uświadomić sobie, jak prymitywny i niewarty uwagi jest to strach oraz, że publiczność chce, żeby Ci się udało. Swoje “stresuję się” zamień na “jestem podekscytowany” i stań w pozie superbohatera w myśl zasady “udawaj, aż osiągniesz efekt”. Przede wszystkim jednak przygotuj się sam lub z pomocą profesjonalisty. Na początku przemówienia możesz też zażartować dla rozluźnienia atmosfery, a dodatkowo powinieneś się dobrze nauczyć pierwszych paru zdań. Przemawiaj z myślą, że chcesz dać publiczności wartościową wiedzę i rób to, będąc sobą.

I zastanów się: następnym razem, gdy będziesz miał przemawiać przed ludźmi – będziesz walczył czy uciekał?


Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.