+48 790 300 458 kontakt@biuromowcow.pl

5 skutecznych sposobów na opanowanie treści przemówienia

utworzone przez | 28.03.2019 | Pewność siebie

Masz genialny pomysł na przemówienie. Co możesz zrobić, żeby się upewnić, że kiedy staniesz na scenie, nic Ci nie ucieknie? Że powiesz wszystko, co sobie zaplanujesz i co jest dla Ciebie ważne? W tym tekście mam dla Ciebie pięć podpowiedzi.

Przede wszystkim – ćwicz

Mówcy zwykle dużo czasu poświęcają na przygotowanie przemówienia. Opracowują je merytorycznie, czasem sporządzają mapę myśli, żeby z łatwością poruszać się po swojej opowieści. Sprawdzają fakty, daty, nazwiska, liczby. Sięgają do fachowej literatury, szukają ciekawych i barwnych przykładów, które potem ilustrują ciekawymi i barwnymi – a czasem pięknymi, minimalistycznymi – slajdami. Robią notatki. Na ostatnim slajdzie piszą: „Dziękuję za uwagę!” i… czekają na godzinę zero. Tuż przed wejściem na scenę pojawia się jednak lekki ścisk w żołądku, lekkie zawroty głowy, lekka miękkość kolan – „Czy na naprawdę wiem, co chcę powiedzieć?”. Jeśli jesteś jednym z tych mówców, to mam złą wiadomość. Kończąc proces przygotowywania się do wystąpienia na opracowaniu jego treści i slajdów, wykonujesz zaledwie połowę roboty. Druga połowa to przećwiczenie tego, co chcesz powiedzieć. Mówcy często nie doceniają wartości praktycznego przećwiczenia swoich przemówień. Uczestnicy szkoleń, którzy mają na przykład 30 minut na przygotowanie 2-minutowego wystąpienia, zwykle kończą po kwadransie, pozostałe 15 minut wykorzystując na przerwę. Niemal nikt nie wykorzystuje tego czasu na ćwiczenie. Stąd moja pierwsza rada – przede wszystkim ćwicz! Rób próby. Mów do siebie, mów do kota, psa, znajomych, nieznajomych. Próbuj, testuj, sprawdzaj. Tylko eksperyment pozwoli Ci określić, czy Twoje przemówienie trwa tyle, ile trwać powinno, czy potrafisz płynnie łączyć myśli i przechodzić od jednego punktu do drugiego, czy pamiętasz wszystkie nazwy i nazwiska, czy Twój żart rzeczywiście jest zabawny. Tego nie da się zrobić w głowie.

Nie ucz się na pamięć – ucz się scenariuszy

Czasem, chcąc sobie dać większe poczucie pewności siebie (o tym, jak bardzo jest to złudne, pisałam tutaj), postanawiamy nauczyć się tekstu na pamięć. Nie jest to jednak najlepsze podejście. Po tekście, który, jak to się mówiło w czasach mojego dzieciństwa, zakuliśmy na blachę, poruszamy się jak po łańcuszku. Słowo po słowie, ogniwo po ogniwie. Kiedy jednak jakieś ogniwo się zerwie – jakieś słowo czy wątek nam uleci – zrywa się cały łańcuszek i trzeba nie lada zręczności, żeby poskładać go z powrotem. Dlatego dużo korzystniejsze jest uczenie się – czy ćwiczenie – scenariuszy. Wypisz sobie najważniejsze punkty ze swojego przemówienia. Im krócej, tym lepiej. Niekoniecznie pełnymi zdaniami, niekoniecznie poprawnie gramatycznie. Najlepiej, żeby każdy punkt był jednym słowem – kotwicą, która przeprowadzi Cię przez kolejny etap Twojej opowieści. A potem, zerkając od czasu do czasu do tych punktów, zacznij opowiadać, traktując je jak drogowskazy. Jeśli przećwiczysz swoje wystąpienie w ten sposób na przykład 10 razy, zaręczam Ci, że za każdym razem opowiesz je w nieco inny sposób, używając nieco innych słów. A to oznacza, że będziesz mieć plan B, C, D, i tak dalej, w razie gdyby jakieś ogniwo w łańcuszku planu A się zerwało. I będziesz je mieć na wyciągnięcie ręki, zamiast gorączkowo ich szukać, kiedy okażą się potrzebne. Przećwiczone scenariusze łatwo wprowadzisz w działanie.

Ćwiczyć mądrze jest lepiej niż ćwiczyć dużo

Pracowałam z mówcami, którzy przygotowywali się do swoich wystąpień według pewnego rytuału: zaczynali ćwiczyć przemówienie grzecznie i przepisowo od pierwszego slajdu. Wszystko szło dobrze, aż nagle pojawiał się jakiś błąd: urywał się wątek, czy mieszały się punkty. W tym momencie mówcy wracali do miejsca, w którym czuli się bezpiecznie – do pierwszego zdania. W ten sposób można jednak ćwiczyć godzinami, a nawet dniami czy tygodniami i… na scenie znów potknąć się w tym samym miejscu. Zasada jest prosta – jeśli Twoim najsłabszym punktem w triathlonie jest bieg, nie zaczynaj każdego treningu od pływania. Jeśli najtrudniejszy w piosence jest dla Ciebie refren, ucząc się jej, nie zaczynaj zawsze od zwrotki. Przejdź od razu do miejsca, które jest dla Ciebie najbardziej problematyczne i zmierz się z nim, korzystając z pełni potencjału świeżego umysłu, nieprzeciążonej pamięci i wolnych mocy obliczeniowych. Gwarantuję lepszy efekt!

Nie da się przećwiczyć przemówienia bez mówienia

Często, kiedy pytam mówców – czy to aspirujących, czy mających już pewne doświadczenie – jak ćwiczyli swoje przemówienia, odpowiadają, że kilka razy je sobie przeczytali albo przegadali w myślach. Tymczasem, dopóki w proces ćwiczenia nie zaangażujemy głosu, nie ćwiczymy naprawdę. Aktorzy mówią, że tekst musi się uleżeć w gębie – i dokładnie tak jest. Mniej metaforycznie: mowa to ruch. Wypowiedzenie każdego słowa to sekwencja bardzo precyzyjnych ruchów, którą musi wykonać aparat mowy. Jeśli te ruchy wcześniej przećwiczysz, wykonasz je sprawniej, bo Twoje mięśnie będą do tego lepiej przygotowane. Będą tę sekwencję ruchów znały i ją zapamiętają (dzięki zjawisku tak zwanej pamięci mięśniowej). Nie będzie Ci się plątał język, a słowa będą płynąć gładko. Jeśli natomiast nie „przegadasz” sobie tekstu, a wychodzisz na scenę wygłosić ważne przemówienie, to tak jakby próbować przejść po linie rozpiętej między dachami dwóch budynków bez żadnej próby, bez wcześniejszego przygotowania. Jak to powiedział kiedyś mój nauczyciel fizyki: szanse są zawsze, tylko czasem są większe, a czasem są mniejsze. W tym wypadku raczej jednak dość małe. Bo ćwiczyć mówienie bez mówienia, to jak próbować schudnąć od oglądania w telewizji aerobiku.

Próbuj w warunkach zbliżonych do warunków przemówienia

Pisałam w poprzednim punkcie o pamięci mięśniowej. Kiedy uczysz się grać na jakimś instrumencie, musisz się przyglądać temu, który klawisz, czy którą strunę przyciskasz. Ale potem już nie musisz patrzeć – palce jakby same zapamiętywały ruch, który mają wykonać. Podobnie jest z jazdą na rowerze, pływaniem, czy jakimkolwiek ruchem – włącznie z mową. Nasz mózg to cudowna konstrukcja, która świetnie sobie radzi z tak złożonymi czynnościami, jak na przykład chodzenie na dwóch nogach (nowoczesne roboty ze swoimi super-procesorami w dalszym ciągu niespecjalnie sobie z tym radzą), między innymi dzięki temu, że zapamiętuje całe sekwencje, ze wszystkimi ich skomplikowanymi zależnościami. Potrafi też czerpać wskazówki na przykład z tego, w jakiej pozycji znajduje się ciało. Można tę wspaniałą zdolność wykorzystać również do nauki treści wystąpień. Jak to zrobić? Jeśli masz wygłaszać wystąpienie na stojąco, ćwicz na stojąco. Jeśli masz je wygłaszać w butach na obcasie, ćwicz również w tym obuwiu. Jeśli będziesz mówić w plenerze, przećwicz swoje wystąpienie w ogrodzie czy w parku. Po pierwsze będziesz mieć wtedy do dyspozycji szeroki wachlarz kotwic pamięciowych. Po drugie zapewnisz sobie komfort dzięki temu, że mniej rzeczy będzie w stanie Cię podczas przemówienia zaskoczyć. To z kolei jedna z technik zarządzania stresem, ale o tym opowiem już w innym artykule.

Patrycja Obara

Patrycja Obara

Konsultant Przemawiania

Patrycja to interdyscyplinarystka, która realizuje się dydaktycznie prowadząc szkolenia dla firm, a także Wrocławską Szkołę Śpiewu stworzoną na fundamentach idei, że śpiewać może każdy, bez wyjątku. Wykładała w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, tłumaczyła książki i artykuły dla Harvard Business Review Polska. Swoje pasje artystyczne realizuje jako wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka w zespole SHE-la.
Przeczytaj też:

Jak opowiadać historie w biznesie?

Storytelling jest ciągle na fali i nie zapowiada się, żeby to się zmieniło. Jak managerowie mogą wykorzystać historie w swoich przemówieniach?

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, możemy Ci pomóc – napisz lub zadzwoń: kontakt@biuromowcow.pl +48 790 300 458 Pracujemy zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane