+48 790 300 458 kontakt@biuromowcow.pl

Jak być pewnym siebie na własnym ślubie? – moje doświadczenia

utworzone przez | 17.07.2017 | Inne

Od miesiąca jestem szczęśliwym mężem Kasi

Ślub jest podniosłym dniem, jest wyjątkowym wydarzeniem. Jest to coś, czego zdecydowanie nie da się zapomnieć (“kochanie, ile wydaliśmy na tę jednodniową imprezę?”). Ten dzień obfituje w chwile bardzo emocjonalne i wzniosłe. Składanie przysięgi, pierwszy taniec, podziękowanie dla rodziców. W Polsce nie ma natomiast kultury przemawiania na weselach, więc rzadko się to zdarza. Natomiast ja zajmuję się przemówieniami zawodowo, więc można by powiedzieć, że oczekiwano ode mnie przemówienia na własnym weselu. Postanowiłem się więc podzielić z wami, jak to wyglądało.

Nasze przemówienie

Ciężko mi określić konkretną godzinę, o której się to stało, ale wydaje mi się, że było to około 22. Był taki moment, że dostaliśmy niespodziankę od kilku osób w postaci filmików nagranych specjalnie dla nas – filmików z wypowiedziami naszych bliskich i przyjaciół. Chwilę później dostaliśmy mikrofony do rąk i mogliśmy wygłosić nasze przemówienie. Nasze, tak.
– Zarabiam na życie pomagając ludziom tworzyć przemówienia – zacząłem, – więc jak mógłbym nie wygłosić mowy na własnym weselu? Natłok obowiązków związanych z organizacją wesela oraz tych zawodowych nie pozwolił mi się jednak należycie przygotować. Może to i lepiej, bo improwizując łatwiej powiedzieć coś prosto z serca [to lekcja od Franka Underwooda]. Dlatego powiedzcie mi, czy chcecie posłuchać o tym jak ja i Kasia się poznaliśmy i jak doszło do tego, że wszyscy jesteśmy tu teraz?
W tym momencie na sali, na której była setka ludzi, rozbrzmiało donośne “tak”.
I zaczęliśmy opowiadać historię – historię, którą już właściwie opowiadaliśmy nieraz, więc można by powiedzieć, że jednak byliśmy przygotowani. I dzięki temu, że opowiadaliśmy coś, co już znaliśmy, to mogliśmy zrobić to wspólnie. Nasza publiczność, czyli nasi weselni goście, mogli posłuchać historii, która już została oszlifowana, kiedy opowiadaliśmy ją innym. Mieliśmy nasze próby za sobą.
Goście słuchali jak zahipnotyzowani. Wiedzieliśmy, że jest ta historia jest lekka i momentami zabawna. Oczywistym było, że wykorzystanie tych pięciu minut na weselu nie zaburzy dynamiki wydarzenia i nie wyssie z niego energii, tak jak to może mieć miejsce z niejedną, nieumiejętnie opowiedzianą historią. A poza tym to nasze wesele – nikt nie odważyłby się nie słuchać (żarcik!).

Stres przed wystąpieniami

Oczywiście nie było to jedyne nasze publiczne wystąpienie tego dnia, ponieważ wcześniej byliśmy przecież w kościele, gdzie musieliśmy przed wszystkimi wypowiadać słowa przysięgi. Naturalnie wybraliśmy łatwiejszą wersję czyli powtarzanie krótkich fragmentów za księdzem. Niemniej jednak coś takiego wciąż może być stresujące. Staliśmy tuż przed ołtarzem, ponad 200 oczu skierowanych na nas, mikrofon przy ustach i słowa, które słyszą wszyscy. Pikuś.
Szczerze mówiąc trochę się stresowałem, ale właściwie nie przy przysiędze, nie przy przemówieniu na weselu, ale wcześniej, jeszcze przed wyjściem z domu. Kiedy byłem już gotowy i czekałem na moją przyszłą żonę, aż ona skończy się przygotowywać, miałem chwilę dla siebie i różne myśli przechodziły mi przez głowę. Wiedziałem przecież, że będziemy cały dzień w centrum uwagi, więc obawiałem się, że może coś pójdzie nie tak. A co jeśli ludzie będą się z nas śmiać? To głupie. Te obawy były zupełnie bezzasadne, więc siedząc tak i czekając sięgnąłem do rad, których udzielam ludziom, których uczę przemawiać. Cały artykuł znajdziesz tutaj, a ja w tym konkretnym momencie postanowiłem skupić się na tym, żeby stres zamienić w ekscytację. Właściwie nie zamienić, tylko sprawić, żeby tylko ta ekscytacja we mnie została. Ona we mnie była – ekscytowałem się tym dniem i byłem szczęśliwy, że do niego doszło. Postanowiłem, że cały czas tego dnia na pierwszym planie będzie myśl, że resztę życia spędzę z osobą, którą kocham i z którą jestem szczęśliwy.

O Monice Lewinsky w artykule o ślubie (tak!)

Podobną technikę zastosowała Monika Lewinsky, kiedy wygłaszała swoje przemówienie na TED. Lewinsky w trakcie przygotowań była tak zestresowana, że wielokrotnie rozważała rezygnację. Tematem jej wystąpienia była przemoc w sieci. Zjawisko, które dotyka coraz większej ilości ludzi, a którego ona sama doświadczyła na przestrzeni kilkunastu lat. Lewinsky wiedziała, że jej przemówienie może dodać odwagi i wytrwałości osobom, które doświadczają przemocy w sieci i na tym skupiła swoje myśli. Nawet w trakcie samego przemówienia miała ze sobą na scenie notatki i na górze każdej kartki miała napisane “This is important!” (“To jest ważne!”), żeby w momentach zwątpienia i stresu na scenie przypominać sobie, dlaczego przełamuje swój lęk przed wystąpieniami publicznymi. Ta technika zadziałała w jej przypadku, a przemówienie możesz zobaczyć tutaj.

Pierwszy taniec

Najtrudniejszym momentem całego dnia był dla mnie właśnie pierwszy taniec. Nie jestem geniuszem parkietu i chociaż lubię tańczyć, to zawsze robiłem to na swój pokrętny sposób. Przez kilka tygodni przed ślubem chodziliśmy z Kasią na indywidualne lekcje, żeby przygotować się. Pierwsze zajęcia nie wróżyły sukcesu – ciężko było nam się zsynchronizować, trzymać ramę, nie mylić nóg i kroków. Pomyślałem, że to jest trochę jak z nauką przemawiania, a właściwie… z nauką czegokolwiek. Jeżeli zaczynamy z zerowego lub niskiego poziomu, to na początku będzie ciężko – nie ma innej opcji. Z każdą lekcją, którą odbyliśmy, było coraz lepiej. Problem pojawił się na tydzień przed weselem. W trakcie jednej z lekcji myliliśmy kroki tak bardzo, że myśleliśmy, że nie damy rady i prawie się poddaliśmy.
Zostaliśmy jednak wynagrodzeni. Kiedy tańczyliśmy pierwszy taniec na weselu, liczba osób, która popłakała się ze wzruszenia, była ciężka do zliczenia.
Często sami dla siebie jesteśmy najbardziej surowymi krytykami.
Oczywiście nie ma nic z niczego. To upór i regularne ćwiczenia pozwoliły nam na osiągnięcie takiego efektu. Czy jesteśmy teraz najlepszymi tancerzami świata i możemy występować w You Can Dance? No pewnie, że nie! Ale czy osiągnęliśmy swój cel? Jak najbardziej!

Z przemówieniami też zadziała

Uważam, że podobnie powinno się podchodzić do przemówień. Nie chodzi o to, żeby nagle być najlepszym mówcą na świecie, ale o to, żeby przekazać swoją ideę lub wiedzę. Da się to zrobić, nawet nie mając doświadczenia w przemawianiu. Musisz się dobrze przygotować, dużo ćwiczyć, a przed oczami mieć to, co najważniejsze – powód, dla którego w ogóle to robisz.

Zdjęcie: Foto-Snajper


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.
Przeczytaj też:

Oprah Winfrey i Tajemnica Przemówienia Złotych Globów

Oprah jest niekwestionowaną królową amerykańskich mediów, co pewnie wpływa na to, że jest też świetnym mówcą. Ale co my, ludzie bez takiej sławy, możemy nauczyć się z jej przemówienia na Ceremonii Złotych Globów?

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.