+48 790 300 458 kontakt@biuromowcow.pl
Czy każdy może wygłosić TED Talka?

Czy każdy może wygłosić TED Talka?

Video

CZY KAŻDY MOŻE WYGŁOSIĆ TED TALKA?

MICHAŁ KASPRZYK

Wiele inspiracji do przemówień można czerpać z ogromnych zasobów TED i TEDx. Świetni i doskonale przygotowani mówcy, ciekawe tematy, porywający sposób wygłoszenia wystąpień. Jeśli czasem zastanawiasz się, czy i Ty możesz kiedyś wystąpić na TED, czy może jest to tylko dla wybranych, wybitnie utalentowanych mówców, a Tobie na zawsze przypadnie co najwyżej rola widza, koniecznie obejrzyj wystąpienie Michała Kasprzyka z TEDxKatowice.

Tematyka

Przygotowanie
TED

 

I to jest ten powód. W momencie, kiedy jesteście mówcami na TEDxie (…) i wygłaszacie swoje przemówienie, opowiadacie o pewnej idei, to głównym powodem powinno być to, że chcecie, żeby ta idea się rozpowszechniała, żeby inni ludzie też o niej usłyszeli, żeby podawali ją dalej, żeby coś z nią zrobili konkretnego.

Michał Kasprzyk

PROFIL AUTORA

NEWSLETTER

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

kontakt

Spodobało Ci się?

Jeśli chcesz, żeby autor tego wpisu podzielił się swoją wiedzą w Twojej firmie, odezwij się do nas na kontakt@biuromowcow.pl

Co zrobić z rękami?

Co zrobić z rękami?

To bez najmniejszych wątpliwości najczęściej zadawane pytanie na szkoleniach z wystąpień publicznych (tak często, że zainspirowało nas do nazwania w ten sposób grupy na Facebooku, która ma pomagać mówcom w rozwijaniu warsztatu). A skoro jest popyt na tę wiedzę, to jest i podaż – w mnóstwie źródeł można znaleźć na ten temat wiele wskazówek i rad. I prawie wszystkie są błędne.

Prawidłowe gesty

W wielu podręcznikach, skryptach, czy na stronach internetowych dotyczących przemawiania albo bardziej ogólnie mowy ciała można znaleźć listy i opisy prawidłowych i nieprawidłowych gestów. Że na przykład mówiąc: „Kto z państwa…” należy wykonać szeroki gest otwartą dłonią od mostka na zewnątrz. Albo ułożyć palce w tak zwany koszyczek, bo ten gest zwiększa naszą wiarygodność. Albo na przykład używając słowa „szczerze” należy wykonać gest dłonią od serca – cokolwiek to znaczy – aby podkreślić szczerość intencji. I oczywiście klasyk – że nie wolno zakładać rąk na piersi, bo to postawa zamknięta, która świadczy o mnóstwie okropnych rzeczy i sprawi, że natychmiast zostaniemy znielubieni.

Zastanówmy się nad tym jednak przez chwilę. Czy zawsze, kiedy zakładasz ręce, masz wrogie nastawienie? Czy każdą osobę z założonymi rękami natychmiast uważasz za nieprzyjaźnie nastawioną? Czy może jednak zależy to od kontekstu? Albo ten nieszczęsny koszyczek, gest, który zrobił błyskotliwą karierę w czasach Piotra Tymochowicza – karierę równie błyskotliwą, co i sam Tymochowicz, który stworzył swego czasu „niechłopski” wizerunek Andrzeja Leppera. A jednocześnie równie wątpliwą, co opalenizna posła Leppera w czasach jego świetności. Z kolei przypisywanie określonych gestów do konkretnych słów i uczenie się ich (o zgrozo!) z opisów da efekt w najlepszym wypadku teatralny, a w najgorszym zwyczajnie zabawny. Jeśli więc nie chodzi ci o to, by twoje przemówienie miało zabarwienie komiczne, proponowałabym te podręczniki jak najszybciej odłożyć z powrotem na półkę, tak jak na półkę trzeba odłożyć regułę 7% – 38% – 55% – tak samo zniekształconą i tak samo wyświechtaną jak teorie o prawidłowych gestach.

Nie za dużo, nie za mało, a w sam raz

Wiele mówi się również na temat prawidłowej ilości gestów. Mówi się natomiast bardzo nieprecyzyjnie. To znaczy: mówi się na przykład, że zbyt bogata gestykulacja sprawia wrażenie, że mówca jest chaotyczny i nerwowy. Z kolei zbyt skromna powoduje, że mówca wygląda na spiętego. Tylko tak naprawdę nie wiadomo, co to znaczy. Nie wiadomo, ile to za dużo a ile to za mało. Nie wiadomo, kiedy jest w sam raz. Wystarczy porównać kilku mówców (niech to będą mówcy z najwyższej półki, dajmy na to: Ken Robinson, Simon Sinek i Dan Pink), żeby zauważyć, że spektrum „prawidłowej ilości gestów” jest bardzo szerokie. I najlepiej jest wtedy, kiedy ilość wykonywanych gestów najzwyczajniej w świecie pasuje do osobowości i temperamentu mówcy. Można to łatwo sprawdzić prostym ćwiczeniem: spróbuj naśladować gestykulację kilku mówców – od bardzo opanowanych, jak Robinson, po bardzo żywiołowych, jak Pink. Nagraj te próby, obejrzyj, wyciągnij wnioski.

Na czym polega błąd?

Nie oznacza to, że cała nauka na temat mowy ciała jest błędna. Do zrozumienia tej układanki często brakuje nam jednak jednego ważnego puzzla – wszystkie opisywane w podręcznikach gesty działają wtedy, kiedy są spójne z wewnętrzną intencją mówcy. Nie nadają się natomiast kompletnie do niczego, jeśli w środku masz coś innego niż próbujesz pokazać na zewnątrz. To jak dekorowanie kremem nieupieczonego ciasta. Efekt nie może być udany. Publiczność, jak już pisałam tutaj, to najlepszy na świecie wykrywacz kłamstw – zawsze wyczuje nieszczerość, nieautentyczność czy niespójność mówcy. Jeśli w środku wszystko ci drży, a próbujesz wykonywać szerokie, otwarte gesty, to pewnie przy przeglądaniu filmu z wystąpienia okaże się, że nie udało ci się oderwać łokci od ciała. Jeśli masz negatywne nastawienie do swoich odbiorców, a chcesz pójść za radami z podręczników i odkręcić dłonie do zewnątrz, by pokazać swoją szczerość i otwartość, prawdopodobnie jednocześnie będziesz patrzeć w sufit, zamiast ludziom w oczy.

Czyli co zrobić z rękami?

Ta układanka, jaką jest mowa ciała, ma zbyt wiele elementów, żeby dało się ją w pełni kontrolować. Innymi słowy, ciało nie jest najlepszym kłamcą. Dlatego pytanie o to, co zrobić z rękami, jest tak naprawdę pytaniem o to, jak radzić sobie ze stresem. Kiedy się nie stresujesz, na przykład na spotkaniu z przyjaciółmi, nie musisz przecież zastanawiać się nad prawidłową gestykulacją. Zachowujesz się naturalnie, gestykulujesz adekwatnie do sytuacji i do treści swojej wypowiedzi. Z drugiej strony, jeśli, rozmawiając z kimś, zaczniesz poświęcać uwagę swoim gestom zamiast treści rozmowy, twój rozmówca natychmiast wyczuje, że nie jesteś z nim – że gubisz wątek, nie jesteś skupiony, nie jesteś obecny. To samo – tylko w dodatku mocno przesterowane – wydarzy się na podczas przemówienia, kiedy do tego dojdzie stres.

Często mówcy, których szkolę, wychodzą w trakcie szkolenia na scenę i ich ciało zamarza. Stoją przez całe wystąpienie na baczność, w rękach trzymając kartkę. Potem rozmawiamy o tym, co się stało i ta sama osoba, dalej stojąc na scenie, opowiada mi o tym, dlaczego tak było, dlaczego ona generalnie nie potrafi gestykulować. Opowiada i oczywiście bogato – i adekwatnie – gestykuluje. Odpowiedzi na pytanie, jakich i ile gestów używać, należy szukać nie w podręcznikach, a w sobie, bo najlepiej gestykulujący mówca, to mówca naturalny i prawdziwy. Taki, którego ciało tak samo zachowuje się na scenie, jak podczas przyjemnego spotkania ze znajomymi. Taki, któremu stres nie stoi na drodze do pokazania, kim jest. A o tym, jak sobie ze stresem radzić, opowiem już następnym razem.

 

Więcej dowiesz się na Facebook Live, który organizujemy 18 czerwca o 20:00 w naszej nowej grupie na Facebooku. Dołącz do grupy i zapisz Live’a w swoim kalendarzu.

Co zrobić z rękami i inne wskazówki dla przemawiających - Grupa Facebookowa

Zapraszamy Cię do grupy na Facebooku, którą stworzyliśmy specjalnie dla osób, które są zainteresowane rozwojem w temacie wystąpień publicznych. Nie ma znaczenia czy dopiero zaczynasz czy występujesz co tydzień – będziesz mieć szansę skorzystać z mądrości społeczności i naszych ekspertów, a do tego wziąć udział w aktywnościach, które tworzymy dla członków grupy.

Już teraz możesz zapisać się do grupy, ale uruchomiona będzie 18 czerwca o 19:30.

 

Patrycja Obara

Patrycja Obara

Konsultant Przemawiania

Patrycja to interdyscyplinarystka, która realizuje się dydaktycznie prowadząc szkolenia dla firm, a także Wrocławską Szkołę Śpiewu stworzoną na fundamentach idei, że śpiewać może każdy, bez wyjątku. Wykładała w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, tłumaczyła książki i artykuły dla Harvard Business Review Polska. Swoje pasje artystyczne realizuje jako wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka w zespole SHE-la.
Przeczytaj też:

Jak opowiadać historie w biznesie?

Storytelling jest ciągle na fali i nie zapowiada się, żeby to się zmieniło. Jak managerowie mogą wykorzystać historie w swoich przemówieniach?

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, możemy Ci pomóc – napisz lub zadzwoń: kontakt@biuromowcow.pl +48 790 300 458 Pracujemy zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

9 książek o przemawianiu, które warto przeczytać

9 książek o przemawianiu, które warto przeczytać

Często dostaję pytanie, jakie książki o przemawianiu polecam. No to proszę, oto lista moich ulubionych.
Ja czytałem je po angielsku jako ebooki – wszystkie są dostępne w tej formie na Amazonie. Większość z nich ma natomiast polskie wersje, również drukowane.

Podstawy przemawiania

Współbrzmienie – Nancy Duarte

Od tej bym zaczął. Nancy Duarte opisuje w niej solidne podstawy dla tworzenia przemówień, m. in. jak określić kim są ludzie na Twojej publiczności. Dodatkowo analizuje kilka wystąpień sławnych ludzi i na ich podstawie pokazuje, jaka jest ich, świetnie działająca, struktura.

TED Talks. Oficjalny poradnik TED. Jak przygotować wystąpienie publiczne – Chris Anderson

Nie ma co ukrywać, uwielbiam TED i format przemówień, które są wygłaszane na tej konferencji. Jej szef w tej książce opisuje proces przygotowań mówców (na kilku prawdziwych przykładach) i stawia duży nacisk na coś, co dla mnie też jest bardzo ważne w wystąpieniach publicznych – naturalność.

Projektowanie slajdów

Zen prezentacji – Garr Reynolds

Slajd:ologia – Nancy Duarte

Te dwie pozycje pomogą Ci tworzyć bardziej przejrzyste i lepiej dopasowane slajdy. Obie są już dość leciwe, ale wiedza w nich zawarta wciąż przydałaby się sporej ilości ludzi (wiem to, bo widzę, co dzieje się na ekranach konferencyjnych i firmowych). O ile w przypadku pozostałych książek, to polecam przeczytanie ich wszystkich, to tutaj wystarczy jedna z nich.

Dla liderów

Illuminate – Nancy Duarte i Patti Sanchez

Ta jako jedyna nie ma jeszcze polskiego wydania.

Liderzy w swojej pracy stają przed wieloma wyzwaniami i przy okazji części z nich muszą komunikować się ze swoimi współpracownikami. Autorki na podstawie Duarte Inc., pokazują cykl życia firmy i jakich opowieści, rytuałów i ceremonii można używać w każdym z jego etapów. Książkę uzupełnia tabelka ze skrótem wszystkich technik, do której można wracać podczas przygotowań do przemówienia w danym etapie.

Mit charyzmy – Olivia Fox Cabane

Tytułowy mit odnosi się do tego, że wielu ludzi uważa, że z charyzmą trzeba się urodzić, ale w rzeczywistości można się jej nauczyć. To jest zresztą coś, czego uczy też jeden z naszych mówców – Dawid Straszak. Olivia Fox Cabane w swojej książce pokazuje, że jest więcej niż jeden rodzaj charyzmy i jak można się nauczyć korzystać z każdego z nich.

Zaczynaj od dlaczego – Simon Sinek

Rozwinięcie świetnego przemówienia Simona. Sama książka do teorii Sineka nie dodaje nic nowego, ale rozwija pewne wątki i opowiada więcej historii, które potwierdzają słuszność tej idei.

Jak lepiej trafiać do publiczności

Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym – Daniel Kahneman

Jak działa nasz umysł? To książka o dwóch Systemach: pierwszym – szybkim i emocjonalnym oraz drugim – wolniejszym i logicznym. O intuicji, błędach myślowych, nadmiernej pewności siebie, niechęci do ponoszenia strat itd. Świetna lektura, żeby dowiedzieć się, jak lepiej trafić do publiczności.

Pstryk. Jak zmieniać, żeby zmienić – Dan i Chip Heath

Ta książka w założeniach jest dość podobna do Pułapek Myślenia, ale jest napisana zupełnie inaczej. Bracia Heath są świetni w zbieraniu różnych historii i wyciąganiu z nich esencji, którą później ubierają w zgrabny schemat do wykorzystywania w biznesie.

Sztuka skutecznego przekazu czyli przyczepne koncepcje – Dan i Chip Heath

Co sprawia, że niektóre koncepty są bardziej atrakcyjne od innych? Jest kilka różnych czynników i wszystkie można zastosować przy budowaniu przemówień.

Książek, które warto przeczytać jest oczywiście dużo więcej. To tylko wierzchołek góry lodowej. I warto pamiętać, że samo przeczytanie tych pozycji nie sprawi, że nagle będziemy super-mówcami – trzeba wdrażać i testować zdobytą z nich wiedzę.


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Jestem uzależniony od podcastów. Tworzę własny – „Do Początku”. A do tego wszystkiego jestem zaangażowany w projekt bazy kosmicznej w Polsce.

 

Przeczytaj też:

Czy każdy może wygłosić TED Talka?

Wiele inspiracji do przemówień można czerpać z ogromnych zasobów TED i TEDx. Świetni i doskonale przygotowani mówcy, ciekawe tematy, porywający sposób wygłoszenia wystąpień. Jeśli czasem zastanawiasz się, czy i Ty możesz kiedyś wystąpić na TED, czy może jest to tylko dla wybranych, wybitnie utalentowanych mówców, a Tobie na zawsze przypadnie co najwyżej rola widza, koniecznie obejrzyj wystąpienie Michała Kasprzyka z TEDxKatowice.

Co zrobić z rękami?

To bez najmniejszych wątpliwości najczęściej zadawane pytanie na szkoleniach z wystąpień publicznych. Jest na ten temat wiele wskazówek i rad. I prawie wszystkie są błędne.

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

.
Mit pewności siebie, czyli jak przestać kłamać na scenie

Mit pewności siebie, czyli jak przestać kłamać na scenie

O co poprosisz złotą rybkę?

Gdyby złota rybka miała spełnić jedno Twoje marzenie związane z wystąpieniami publicznymi (niezależnie od ich charakteru – może chodzić o wygłoszenie przemówienia, przeprowadzenie szkolenia czy zaśpiewanie piosenki przed publicznością), to jakie by ono było?

Większość osób, którym zadaję to pytanie odpowiada: „Chciałabym / chciałbym mieć więcej pewności siebie”.

Pewność siebie. Magiczny składnik, który sprawiłby, że wszystko by się zmieniło. Oddech byłby głębszy i spokojniejszy. Dłonie przestałyby drżeć. Kolana by nie miękły. Głos brzmiałby pewniej. Wszystkie słowa i dźwięki byłyby na właściwych miejscach. Gdyby tylko można było być bardziej pewnym siebie. Tylko czy aby – nomen omen – na pewno?

Czym jest pewność siebie?

Spróbujmy na początek zdefiniować słowo pewność. Co to znaczy: być pewnym?

Być pewnym znaczy wiedzieć. Wiedzieć dokładnie, co się wydarzy i jak na te wydarzenia zareagujemy. Przewidzieć wszystkie możliwe scenariusze, reakcje publiczności, usterki i problemy techniczne. Mieć w głowie każde słowo, które chcemy powiedzieć czy wyśpiewać, każdy gest, który wykonamy, każdy uśmiech, każdą interakcję z odbiorcą. Być pewnym znaczy nie mieć cienia wątpliwości.

Chcąc się poczuć pewniej używamy różnych tarcz i podpórek – żeby nie powiedzieć brutalniej: protez.

Chcemy być pewni, że nie zapomnimy tekstu, więc na scenę wychodzimy z kartką.

Chcemy być pewni, że będziemy wiedzieć, co zrobić z rękami, więc coś w nich trzymamy, czy bezlitośnie zwijamy przez cały występ kabel od mikrofonu.

Chcemy być pewni, że na niczyjej twarzy na widowni nie dostrzeżemy grymasu, więc patrzymy w sufit lub w podłogę.

Chcemy być pewni, że nie ugną nam się nogi, więc siadamy na krześle.

Chcemy być pewni, że nie pokona nas stres, więc przed wyjściem na scenę wychylamy lampkę wina.

Iluzja pewności siebie

Tylko co nam dają te tarcze i podpórki? Czy rzeczywiście dzięki nim czujemy się pewniej? Czy może tylko nam się wydaje? Zadam to pytanie inaczej: czy te wszystkie protezy dają nam pewność, że dobrze nam pójdzie?

Czy czytając tekst ze slajdów, ściskając w dłoni marker i siedząc na krześle, chowając się za mównicą tak, że ledwo cię zza niej widać, jesteś PEWNA, że wygłosisz świetne przemówienie?

Czy kiedy stoisz z kartką przed nosem, wiążąc węzeł marynarski na kablu mikrofonowym, a w twoich żyłach płynie krew doprawiona alkoholem jesteś PEWIEN, że zaśpiewasz świetny koncert?

Niech zgadnę: niezupełnie. Dlatego, że pewność siebie to fikcja. Nie da się być siebie pewnym. Tak na 100% pewnym. Marząc o pewności siebie, uznając ją za warunek konieczny dobrego występu, ustawiamy sobie poprzeczkę na poziomie, do którego niemożliwym jest doskoczyć. Nie da się tej poprzeczki nawet musnąć opuszkami palców. A to rodzi frustrację – poczucie bycia niewystarczająco dobrym. Wieczne poczucie porażki. I lęk.

Pewne są za to dwie rzeczy. Po pierwsze każde z wymienionych wyżej rozwiązań oddziela cię niewidzialnym murem od publiczności. A publiczność wyczuje twój lęk i to, że wystąpieniem wygłoszonym zza tarczy proponujesz im relację, która nie opiera się na szczerości. Że próbujesz ich tą tarczą oszukać – UDAWAĆ pewność siebie. Bo publiczność to najlepszy na świecie detektor kłamstw. Na poziomie emocjonalnym – a to ten poziom jest najistotniejszy dla odbioru twojego wystąpienia – oszukać się nie da. Po drugie każde z tych rozwiązań oddziela cię niewidzialnym murem od samego siebie. Każde z tych rozwiązań jest ucieczką. Przed koniecznością zmierzenia się z tym, co najtrudniejsze i sięgnięcia po tę jedną jedyną rzecz, ten prawdziwy magiczny składnik, który rzeczywiście sprawiłby, że wszystko by się zmieniło. Co to takiego?

Żeby znaleźć ten magiczny składnik sięgnijmy do języka angielskiego. Pewność siebie po angielsku to self-confidence. No właśnie. Nie self-certainty tylko self-confidence. A confidence to przecież nie pewność, tylko zaufanie.

Zaufanie do siebie.

Zaufaj sobie

Co by się wydarzyło, gdyby zrobić taki eksperyment i po prostu samemu sobie zaufać? Pozbyć się iluzji pewności, iluzji kontroli i zaufać sobie, że się uda. Że damy radę. Że jesteśmy gotowi. Niewątpliwie nie jest to łatwe, bo zaufanie to generalnie trudna sprawa. Zazwyczaj trzeba za nie zapłacić wysoką cenę – zmierzenia się z własną niepewnością i lękiem. Wiele razy namawiałam mówców czy wokalistów, żeby wyszli na scenę bez kartki. Żeby nie zabierali na nią krzeseł. Żeby się rozluźnili i zaufali, że ich ciało będzie samo wiedziało, co zrobić z rękami. Zwykle najpierw pojawia się opór. Nie dam rady. Nie uda się. Bez tego nie ma szans. Czasem jest złość. Frustracja. Czasem nawet są łzy. A potem, po kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu wykonanych ćwiczeniach, nie wiadomo skąd, nagle jest trochę łatwiej. I jeszcze łatwiej. Aż wreszcie udaje się odetchnąć głęboko. I zaufać. Zaaplikować ten magiczny składnik, który sprawia, że wszystko jest lepiej. Nagroda jest warta swojej ceny. Spokój. Zadowolenie. Radość z udanego wystąpienia.

Nie namawiam nikogo, żeby zamknął oczy i skoczył w przepaść, licząc, że na dole leży gruby materac. Łatwiej budować zaufanie w oparciu o historię sukcesów. Ale sukcesy, których potrzebujemy, możemy osiągać w bezpiecznym środowisku – ćwicząc swój występ w domu, w sali szkoleniowej, przed małą i przyjazną publicznością, w roli której może wystąpić rodzina czy przyjaciele. Mądre ćwiczenie to solidny fundament zaufania. Ale to już temat na zupełnie inny artykuł.


Patrycja Obara

Patrycja Obara

Konsultant Przemawiania

Patrycja to interdyscyplinarystka, która realizuje się dydaktycznie prowadząc szkolenia dla firm, a także Wrocławską Szkołę Śpiewu stworzoną na fundamentach idei, że śpiewać może każdy, bez wyjątku. Wykładała w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, tłumaczyła książki i artykuły dla Harvard Business Review Polska. Swoje pasje artystyczne realizuje jako wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka w zespole SHE-la.
Przeczytaj też:

Jak opowiadać historie w biznesie?

Storytelling jest ciągle na fali i nie zapowiada się, żeby to się zmieniło. Jak managerowie mogą wykorzystać historie w swoich przemówieniach?

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, możemy Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
kontakt@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracujemy zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

Jak zmieścić się w czasie swojego przemówienia?

Jak zmieścić się w czasie swojego przemówienia?

To jedno z częściej zadawanych mi pytań. Odpowiedź na nie jest zaskakująco prosta i krótka – zrobić próbę. I niby mógłbym już skończyć artykuł, ale lepiej będzie dać Ci jeszcze kilka wskazówek odnośnie planowania czasu przemówienia.

Dlaczego ważne jest, by zmieścić się w wyznaczonym czasie?

Wyobraź sobie konferencję, na której występuje jedenastu mówców. Każdy z nich dostaje 20 minut na wystąpienie. Pierwszy z nich przekracza swój czas o 2 minuty. To przecież niewiele, zaledwie 10%. Ale potem drugi też. I trzeci. I każdy kolejny. Po dziesiątym mówcy mamy 20 minut opóźnienia, czyli teoretycznie nie mamy czasu na wystąpienie ostatniego prelegenta.

W praktyce organizatorzy powinni zadbać o odpowiednie bufory i przygotowanie mówców, ale bardzo często spotykam się z wydarzeniami, na których tak nie jest.

Można też uznać, że przedłużanie wystąpienia jest też brakiem szacunku dla czasu uczestników i pozostałych prelegentów. Bo uczestnicy raczej będą słuchać Cię do końca – w ten sposób Cię uszanują, więc dlaczego im się nie odwdzięczyć?

Jest wiele powodów, dla których przekraczanie czasu jest złe. Kolejny prelegent może mieć samolot o określonej godzinie i musi wyjść tuż po swoim wystąpieniu i jeśli Ty mówisz 5 minut dłużej, on będzie mówił 5 minut krócej. Może być ustalona przerwa po Twoim wystąpieniu, w trakcie której partnerzy wydarzenia chcą w przestrzeni networkingowej porozmawiać z uczestnikami i jeśli Ty mówisz 5 minut dłużej, to możliwe, że skracasz przerwę i zabierasz tym partnerom czas na rozmowy z uczestnikami (za co zapewne zapłacili). A najgorzej jest, jak przedłużasz tuż przed przerwą obiadową – lepiej żeby wtedy Twoje przemówienie było genialne, bo inaczej uczestnicy Cię… zjedzą.


Strzeż się głodnej publiczności!

Jak planować czas przemówienia?

Załóżmy, że dostałeś 20 minut na swoje wystąpienie. Czy powinieneś wykorzystać cały ten czas? Optymalnie tak. Problem pojawia się, gdy musisz to rozplanować. Oczywiście po przygotowaniu treści przemówienia robisz sobie próbę (jak – opisuję dalej) i wychodzi ci 20 minut. To chyba dobrze? Nie do końca, bo może okazać się, że przed publicznością, która na żywo reaguje na to, co mówisz, może wyjść nieco dłużej. Z drugiej strony większość osób pod wpływem adrenaliny na scenie mówi szybciej niż na próbie. Mimo to warto planować swoje przemówienie na 90% swojego czasu. Zawsze lepiej nie wykorzystać danego czasu niż go przekroczyć.

Jak zrobić dobrą próbę przemówienia?

Jaka to jest dobra próba? Patrząc na realia biznesowe, mam wrażenie, że dobra próba to taka, która w ogóle się odbywa.

Im bardziej jesteś w stanie odwzorować warunki, które będą panowały w trakcie Twojego właściwego przemówienia, tym lepiej. Absolutnym minimum jest wygłoszenie całego tekstu na głos w odpowiednim tempie, optymalnie na stojąco (chyba, że Twoje wystąpienie z jakiegoś powodu będzie na siedząco). Jeśli masz dostęp do sali, w której odbędzie się Twoje wystąpienie, to zrób próbę tam – stań na scenie, włącz prezentację, użyj mikrofonu. Dobrze jest też ubrać się w dokładnie te same ciuchy, w których będzie się występować – wiele pań po zrobieniu takiej próby uniknęłoby sytuacji, w której okazuje się, że do sukienki nie da się przymocować mikroportu (tego takiego pudełeczka połączonego z mikrofonem zakładanym na głowę lub przypinanym do ubrania).

Jeśli robisz próbę w domu, to zrób ją na stojąco. Jeśli masz taką możliwość, podłącz komputer do telewizora i wykorzystaj go jak ekran projektora na konferencji. Weź mysz do ręki i użyj jej jako pilota do prezentacji (chyba że taki posiadasz). Zapewnij sobie publiczność – to może być partner/ka, przyjaciele, rodzina, koledzy i koleżanki z pracy albo Ty, jeśli zrobisz próbę przed lustrem.

Ile takich prób zrobić? Jedna to absolutne minimum. Ja polecam zrobić ich tyle, żeby opanować treść swojego przemówienia, z zastrzeżeniem, że nie chodzi o uczenie się tekstu na pamięć słowo w słowo.
Zrób próbę w taki sposób, jaki odpowiada Ci najbardziej. Ja najczęściej robię je bez publiczności, ale z podpiętym telewizorem.

Co jeśli nie mam czasu na próbę, ale napisałem swoje przemówienie?

Ale naprawdę nie znajdziesz tego czasu? Nie? No dobrze… To mając treść przemówienia, możesz w miarę dobrze oszacować ile zajmie Ci jej wygłoszenie. Średnia prędkość przemawiania to 130 słów na minutę. Średnia! To znaczy, że równie dobrze możesz mówić z prędkością 110 lub 150 słów na minutę.

Uwaga, kolejny akapit zawiera matematykę, w tym konwertowanie jednostek, mnożenie i dzielenie. Czytasz na własną odpowiedzialność.

W wolnym czasie zmierz prędkość swojego mówienia. Możesz na przykład zmierzyć czas czytając część tego artykułu pt. „Jak zrobić dobrą próbę przemówienia?” (bez tytułu) jeszcze raz (ale na głos swoim naturalnym tempem!). Ta część ma 245 słów. Weź czas, który Ci wyszedł, np. 1 min 42 s, zamień na sekundy, czyli 102 s. Potem liczbę słów, czyli 245, podziel przez sekundy i pomnóż razy 60. Czyli 245 / 102 * 60. Wychodzi 144 słowa na minutę – to Twoje tempo. Weź tylko poprawkę na to, że czytanie i mówienie prawdopodobnie mają nieco inne tempa. Nikt nie mówił, że będzie łatwo i idealnie.

Jest też takie narzędzie, które przelicza liczbę słów na minuty (znajdziesz je tutaj), ale równie dobrze można użyć po prostu kalkulatora.

Jak radzić sobie z czasem przemówienia na scenie?

Ideałem jest, jeśli organizatorzy zadbali o zegar, który odmierza czas na scenie. To jest jednak dodatkowy koszt, więc często go nie ma (hej, organizatorzy! Słabe wytłumaczenie, bo wystarczy posadzić w pierwszym rzędzie jednego z wolontariuszy z tabletem!). Alternatywnie, jeśli masz przed sobą laptopa, to w trybie prezentera wyświetla się czas. Można też zaprogramować niektóre piloty do prezentacji, żeby wibrowały, gdy zbliża się koniec wystąpienia. Czasami zdarza się też, że na widowni wolontariusz pokazuje kartki z liczbą minut, która została do końca lub kartki w różnych kolorach, gdzie każdy oznacza ileś minut (i weź to zapamiętaj…).


I Love Marketing & Social Media jest konferencją świetnie przygotowaną dla mówców – timer jest oczywiście na scenie.

Coś, co możesz natomiast zrobić sam, to ściągnąć na swój smartfon aplikację z timerem i jej po prostu użyć. Telefon możesz położyć albo na siedzeniu w pierwszym rzędzie albo oprzeć go o jakiś element na scenie – publiczność nawet nie będzie widziała, że z niego korzystasz.

Jeśli tego wszystkiego nie ma lub nie da się zrobić, przynajmniej poproś kogoś, np. konferansjera lub wolontariusza, żeby pomachał do Ciebie, jak zostanie Ci na przykład 5 minut do końca wystąpienia. Nie zapomnij co jakiś czas patrzeć w jego stronę.

Zadbaj o punktualność przemówień – nie tylko swoich

Więc Ty już teraz wiesz jak sobie z tym radzić i mam nadzieję, że zadbasz o to, żeby nie przekraczać czasu przemówień.

Jest natomiast mnóstwo osób, które wciąż nie potrafią trzymać się ram czasowych, więc jeśli widziałeś niedawno jakiegoś mówcę, który przekroczył czas przemówienia albo masz w pracy kolegę, który za każdym razem przedłuża swoje prezentacje – zrób to dla siebie i wyślij mu to. Zrobisz przysługę wszystkim jego słuchaczom.


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.

Przeczytaj też:

Jak opowiadać historie w biznesie?

Storytelling jest ciągle na fali i nie zapowiada się, żeby to się zmieniło. Jak managerowie mogą wykorzystać historie w swoich przemówieniach?

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).

.

Co przemawianie na studiach ma wspólnego z przemawianiem w biznesie?

Co przemawianie na studiach ma wspólnego z przemawianiem w biznesie?

Przemawianie z perspektywy studenta

Umiejętność przemawiania, jak się okazuje, jest uniwersalną potrzebą – i niesie ze sobą uniwersalne problemy i wątpliwości. Po semestrze zajęć akademickich z zakresu wystąpień publicznych postanowiłam zbadać potrzeby i przemyślenia ich uczestników oraz porównać je do refleksji i deklarowanych potrzeb uczestników szkoleń biznesowych.

30-godzinny kurs autoprezentacji i wystąpień publicznych, którego uczestnikami byli studenci wrocławskiej filii SWPS, obejmował mniej więcej te same elementy, jakie zawierać powinno kompleksowe szkolenie dla biznesu: planowanie struktury wystąpienia, dostosowanie formy wystąpienia do jego celu i potrzeb odbiorców, język wystąpienia (narzędzia retoryczne, pragmatyka, prozodia), storytelling, elementy pozajęzykowe wystąpienia (mowa ciała, głos, oddech, zarządzanie stresem) oraz techniki zapamiętywania treści wystąpienia.

Część studentów nie miała wcześniej żadnego doświadczenia z wystąpieniami publicznymi. Niektórzy wręcz świadomie i celowo tego unikali, ponieważ bali się występować. Zdarzali się jednak i tacy, którzy mieli już za sobą pierwsze doświadczenia w tym zakresie – prezentacje multimedialne w szkole średniej, konkursy recytatorskie, konferencje, występy na szkolnych apelach, przemówienia przy okazji imprez szkolnych i okolicznościowych. Były to jednak wystąpienia nieprzygotowane od strony technicznej i bazujące raczej na intuicji i naturalnych kompetencjach danej osoby. Kilka osób w grupie zdobywało wcześniej doświadczenie w zakresie wystąpień publicznych w sferze artystycznej – mieli za sobą występy taneczne, teatralne czy wokalne.

Po zajęciach przeprowadzona została anonimowa ankieta, której wyniki stanowiły przyczynek do napisania tego artykułu.

Zapytani o ocenę swojej umiejętności przemawiania przed rozpoczęciem nauki w skali od 1 (bardzo słabo) do 6 (bardzo dobrze), najczęściej wybierali odpowiedź 3 (42,9%), a potem z tą samą częstotliwością 1 i 2 (po 28,6%).

Najważniejsze umiejętności

Kompetencje rozwinięte podczas kursu wystąpień publicznych, które studenci wskazali jako najważniejsze, można podzielić na kilka kategorii:

  • głos, oddech (gradacja głosu; dużo dały mi zajęcia z pracy nad głosem, oddechem, rozgrzewki językowe; techniki poprawnej emisji głosu; wiem teraz lepiej jak oddychać i jakie ćwiczenia wykonywać, by język i aparat mowy były dobrze przygotowane do pracy)
  • treść przemówienia (to że wystąpienie musi mieć wartość, że wystąpienie musi być dla nas ważne i szczere, poznałam sposoby w jakie można wystąpienie „ograć”, np. storytelling; wiem, jak konstruować wystąpienie, aby zaciekawiło i zainspirowało; nauczyłam się opowiadać własną historię i inne treści tak, by zainteresować odbiorcę; planowanie przemówienia, lepsza selekcja jeżeli chodzi o temat wystąpienia)
  • odbiorca (że należy uszanować czas odbiorcy, że należy czerpać pozytywną energię z publiczności; wiem już jak utrzymać uwagę odbiorcy; skracanie dystansu)
  • zapamiętywanie treści wystąpienia
  • zarządzanie stresem (przełamałam stres w trakcie wystąpienia, poznałam ćwiczenia relaksujące przed wystąpieniem, techniki rozluźniające/antystresowe, techniki motywacyjne)

Wśród największych korzyści wyniesionych z zajęć studenci wymienili:

  • zwiększenie umiejętności kontroli oddechu
  • praktyczne ćwiczenia z zakresu pracy z głosem
  • rozmowy o przełamywaniu lęków i pokonywaniu stresu
  • oglądanie wystąpień doświadczonych mówców
  • omówienie każdej potencjalnej przeszkody, wszystkiego, co potencjalnie może pójść nie tak, oraz poznanie sposobów na to, jak sobie z tą przeszkodą poradzić
  • indywidualna praca nad przemówieniami poszczególnych osób
  • omówienie sposobów wywołania określonych reakcji u widowni
  • przemowy w praktyce (!)

Stres, obawy, lęki

Ważnym elementem zajęć było dla studentów omówienie źródeł stresu związanego z wystąpieniami publicznymi oraz największych trudności związanych z przemawianiem. Z tych dyskusji – a także z odpowiedzi na dotyczące tego pytanie w ankiecie – płyną ciekawe wnioski. Okazuje się bowiem, iż niezależnie od tego, czy rozmawia się z doświadczonym mówcą biznesowym, ze studentem uczącym się przemawiać, czy z dzieckiem przed występem na szkolnym apelu, towarzyszące im obawy i lęki są zasadniczo takie same. Najczęściej jest to obawa przed oceną innych, czy obawa przed brakiem akceptacji ze strony publiczności. Obawy te powodują typowe reakcje stresowe – drżenie głosu i dłoni, spłycenie oddechu, problem z koncentracją na temacie wystąpienia. Nad tymi zaś trudno zapanować, co powoduje wpadnięcie w spiralę stresu – stresuje mnie to, że się stresuję, a to, że mnie to stresuje, sprawia, że jeszcze bardziej się stresuję.

Oprócz tego typu obaw, studenci wskazywali również praktyczne trudności:

  • zachowanie naturalności
  • dobór tematu, który zaciekawi odbiorcę
  • trzymanie się przyjętego planu wystąpienia
  • niezgubienie toku myślowego
  • odpowiednia intonacja
  • pamiętanie o utrzymaniu kontaktu wzrokowego
  • odpowiednia gestykulacja i postawa ciała

Obawy i trudności, które wskazali studenci nie wydają się zbytnio odbiegać od tych, z jakimi mierzy się wielu uczestników szkoleń dla biznesu.

Rozwiązania

Studenci nie zatrzymali się jednak na rozpoznaniu trudności – postarali się także o znalezienie rozwiązań tych problemów. Pierwsze z nich – tyle proste, co absolutnie genialne – to praktyka. Najgorszym, co może zrobić mówca, bojący się występować, jest unikanie wystąpień. Tylko konfrontując się ze swoim lękiem można go oswoić.

Oprócz tego studenci wskazali na istotność formalnej nauki wystąpień. Poszukując doskonałego przepisu na mówcę na własną rękę skazujemy się na konieczność przebycia znacznie dłuższej i bardziej krętej drogi niż wtedy, gdy zdecydujemy się skorzystać z merytorycznego wsparcia ekspertów w tej dziedzinie.

Ponadto studenci radzą mówcom rzetelnie przygotowywać się do wystąpień (im bardziej czujemy się przygotowani, tym mniejszy towarzyszy nam stres) i przeprowadzać wielokrotne próby, podczas których można ustalić czas wystąpienia, oswoić się z tekstem i nauczyć się improwizować na podstawie przygotowanego wcześniej planu. Studentom dobrze robiły także ćwiczenia z emisji głosu, dając im pewność, że w kluczowym momencie nie zawiedzie ich najważniejsze narzędzie mówcy, jakim jest jego głos. Z kolei ćwiczenia oddechowe zapewniły im ważne narzędzie zarządzania stresem – w chwilach napięcia to bowiem kontrola oddechu umożliwia nam odsunięcie stresu i koncentrację na temacie wystąpienia.

I jeszcze trzy ważne obserwacje studentów. Po pierwsze, „każdy temat, gdy jest dobrze przygotowany, będzie interesujący”. Po drugie, „strach jest jedynie w nas samych i możemy nad nim zapanować”. I po trzecie wreszcie, „dużą rolę gra pozytywne myślenie i wiara w sukces”.

Czy to w ogóle jest fajne?

Okazuje się jednak, że przemawianie to nie samo zło, nerwy i stres. Że jednak przynosi mówcy niemałą satysfakcję – począwszy od ulgi po zejściu ze sceny, przez zadowolenie, jakie daje nam świadomość podzielenia się z innymi ważnymi informacjami, aż po lepszą samoocenę po wystąpieniu, kiedy stres już mija i otrzymujemy od innych informację zwrotną (zwykle znacznie lepszą niż zakładaliśmy). Zdarzały się jednak i inne refleksje:

  • Najfajniejsze w przemawianiu jest to, że patrzy na mnie kilkanaście, kilkadziesiąt par oczu, a ja mówię do nich ze świadomością, że zyskałam ich uwagę. Mogę sprawić, że zmienią myślenie na dany temat, zauważą to, czego nie dostrzegali wcześniej, czy że zmotywuję ich w jakiś sposób.
  • Poczucie „po” i świadomość, że dało się z siebie wszystko oraz, że dało się komuś jakąś wartość, coś co być może zmieni ich życie chociaż w małym stopniu.
  • Fakt, że za każdym razem rosną nie tylko umiejętności oratorskie, ale częściowo też odwaga społeczna do zabierania głosu w najróżniejszych sytuacjach oraz ogólny rozwój osobisty.

To szczególnie ważne z perspektywy mówcy obserwacje – te, z których wynika, że przemawianie nie jest pustą czynnością wykonywaną z egocentrycznych potrzeb, ale sposobem na zmianę świata, choćby w najmniejszym zakresie, i na samorozwój.

Czego się nauczyliście?

Po odbyciu kursu samoocena studentów w zakresie przemawiania znacząco wzrosła. Większość z nich w skali od 1 (bardzo słabo) do 6 (bardzo dobrze) oceniło swoje kompetencje na 5 (42,9%), w następnej kolejności na 6 (28,6%) oraz na 4 i 3 (po 14,3%). Poproszeni o wskazanie obszarów, nad którymi czują, że powinni popracować jako mówcy, studenci wymienili:

  • kontrolę oddechu
  • panowanie nad stresem
  • kontrolę głosu
  • pewność siebie
  • kontrolę tempa mówienia
  • mowę ciała

Obszary te są tożsame z tymi, które uczestnicy szkoleń biznesowych wskazują w ankietach ukierunkowanych na badanie ich potrzeb.

Co jeszcze?

Studenci w ankiecie deklarują, że gdyby mogli mieć więcej zajęć, oczekiwaliby po nich przede wszystkim jeszcze większej praktyki – chcieliby przemawiać jak najwięcej, przed różnymi audytoriami, wygłaszać przemówienia na różne tematy i różnej długości. Wszystko po to, żeby oswoić się z praktyką wystąpień publicznych. Chętnie popracowaliby także nad emisją głosu i wszystkim, co się z tym wiąże – oddechem, dykcją, artykulacją. Chcieliby także nauczyć się mówić ciekawie o rzeczach z pozoru nudnych. Najczęściej jednak jako drogę do ostatecznego sukcesu wymieniali świadomą i prowadzoną przez mentora praktykę.

Top of the tops

Co studenci wymieniają jako najważniejszą rzecz wyniesioną z kursu? Oprócz wiary w siebie, umiejętności pokonania stresu, docenienia wagi przygotowywania się, respondenci podzielili się w ankiecie następującymi przemyśleniami:

  • Najważniejsza była dla mnie satysfakcja, że wystąpiłam i zostało to dobrze odebrane.
  • Wynoszę z zajęć to, że granice wyznaczam sobie sama i że istnieją tylko w mojej głowie. To, co początkowo było dla mnie niewyobrażalne, przerażające i uznane za najtrudniejsze zaliczenie w semestrze, dziś jest super wspomnieniem. Wiem, że mogę osiągnąć wiele, wystarczy tylko wiara w siebie i dużo, dużo pracy.
  • Tworzenie przemówień może uczyć samego siebie. Ja dowiedziałam się jeszcze więcej o sobie. Mając dowolność tematu i chcąc dać realną wartość odbiorcom, dokonujemy podróży wewnątrz siebie. Fajnie było tę podróż odbyć.
  • Motywacja i chęć rozwoju oraz poczucie, że umiejętność przemawiania NAPRAWDĘ przydaje się w życiu

A na koniec…

Niech pointą tego artykułu będą rady dla mówców od studentów:

  • Trening czyni mistrza!
  • Nie należy przegotowywać się na ostatnią chwilę. Są osoby z pewnego rodzaju lekkością w przemawianiu, dla których mowa przygotowana na kilka dni przed przedstawieniem nie jest trudnością, jednak nic nie da nam takiego uspokojenia w głowie jak fakt, że jesteśmy super przygotowani do prezentacji.
  • Poświęć sporo czasu na przygotowanie i wygłaszaj próbne przemówienia, chociażby przed samym sobą w lustrze. Nastaw się pozytywnie na działanie i wykonanie jak najlepiej zadania. To nastawienie pomaga opanować stres związany z wystąpieniem. I staraj się być naturalnym.
  • Nie narzucaj sobie tematu, formy, ani terminu. Jeśli masz je napisać tydzień przed datą wystąpienia, to jest okej. Najgorsze, co można sobie zrobić, to zmuszanie się do podejścia do tego, gdy nie jest się na to gotowym, nie jest się w nastroju lub nie ma się na to ochoty. Tworzenie tego powinno być procesem twórczym i w zasadzie fascynującym.
  • Wybierz się na zajęcia z emisji głosu.
  • Strach jest jedynie w nas samych, możemy nad nim zapanować, później będzie już tylko lepiej.
  • Ćwicz!


Patrycja Obara

Patrycja Obara

Konsultant Przemawiania

Patrycja to interdyscyplinarystka, która realizuje się dydaktycznie prowadząc szkolenia dla firm, a także Wrocławską Szkołę Śpiewu stworzoną na fundamentach idei, że śpiewać może każdy, bez wyjątku. Wykładała w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, tłumaczyła książki i artykuły dla Harvard Business Review Polska. Swoje pasje artystyczne realizuje jako wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka w zespole SHE-la.
Przeczytaj też:

Jak opowiadać historie w biznesie?

Storytelling jest ciągle na fali i nie zapowiada się, żeby to się zmieniło. Jak managerowie mogą wykorzystać historie w swoich przemówieniach?

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, możemy Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
kontakt@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracujemy zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.