+48 790 300 458 kontakt@biuromowcow.pl
Jak zmieścić się w czasie swojego przemówienia?

Jak zmieścić się w czasie swojego przemówienia?

To jedno z częściej zadawanych mi pytań. Odpowiedź na nie jest zaskakująco prosta i krótka – zrobić próbę. I niby mógłbym już skończyć artykuł, ale lepiej będzie dać Ci jeszcze kilka wskazówek odnośnie planowania czasu przemówienia.

Dlaczego ważne jest, by zmieścić się w wyznaczonym czasie?

Wyobraź sobie konferencję, na której występuje jedenastu mówców. Każdy z nich dostaje 20 minut na wystąpienie. Pierwszy z nich przekracza swój czas o 2 minuty. To przecież niewiele, zaledwie 10%. Ale potem drugi też. I trzeci. I każdy kolejny. Po dziesiątym mówcy mamy 20 minut opóźnienia, czyli teoretycznie nie mamy czasu na wystąpienie ostatniego prelegenta.

W praktyce organizatorzy powinni zadbać o odpowiednie bufory i przygotowanie mówców, ale bardzo często spotykam się z wydarzeniami, na których tak nie jest.

Można też uznać, że przedłużanie wystąpienia jest też brakiem szacunku dla czasu uczestników i pozostałych prelegentów. Bo uczestnicy raczej będą słuchać Cię do końca – w ten sposób Cię uszanują, więc dlaczego im się nie odwdzięczyć?

Jest wiele powodów, dla których przekraczanie czasu jest złe. Kolejny prelegent może mieć samolot o określonej godzinie i musi wyjść tuż po swoim wystąpieniu i jeśli Ty mówisz 5 minut dłużej, on będzie mówił 5 minut krócej. Może być ustalona przerwa po Twoim wystąpieniu, w trakcie której partnerzy wydarzenia chcą w przestrzeni networkingowej porozmawiać z uczestnikami i jeśli Ty mówisz 5 minut dłużej, to możliwe, że skracasz przerwę i zabierasz tym partnerom czas na rozmowy z uczestnikami (za co zapewne zapłacili). A najgorzej jest, jak przedłużasz tuż przed przerwą obiadową – lepiej żeby wtedy Twoje przemówienie było genialne, bo inaczej uczestnicy Cię… zjedzą.


Strzeż się głodnej publiczności!

Jak planować czas przemówienia?

Załóżmy, że dostałeś 20 minut na swoje wystąpienie. Czy powinieneś wykorzystać cały ten czas? Optymalnie tak. Problem pojawia się, gdy musisz to rozplanować. Oczywiście po przygotowaniu treści przemówienia robisz sobie próbę (jak – opisuję dalej) i wychodzi ci 20 minut. To chyba dobrze? Nie do końca, bo może okazać się, że przed publicznością, która na żywo reaguje na to, co mówisz, może wyjść nieco dłużej. Z drugiej strony większość osób pod wpływem adrenaliny na scenie mówi szybciej niż na próbie. Mimo to warto planować swoje przemówienie na 90% swojego czasu. Zawsze lepiej nie wykorzystać danego czasu niż go przekroczyć.

Jak zrobić dobrą próbę przemówienia?

Jaka to jest dobra próba? Patrząc na realia biznesowe, mam wrażenie, że dobra próba to taka, która w ogóle się odbywa.

Im bardziej jesteś w stanie odwzorować warunki, które będą panowały w trakcie Twojego właściwego przemówienia, tym lepiej. Absolutnym minimum jest wygłoszenie całego tekstu na głos w odpowiednim tempie, optymalnie na stojąco (chyba, że Twoje wystąpienie z jakiegoś powodu będzie na siedząco). Jeśli masz dostęp do sali, w której odbędzie się Twoje wystąpienie, to zrób próbę tam – stań na scenie, włącz prezentację, użyj mikrofonu. Dobrze jest też ubrać się w dokładnie te same ciuchy, w których będzie się występować – wiele pań po zrobieniu takiej próby uniknęłoby sytuacji, w której okazuje się, że do sukienki nie da się przymocować mikroportu (tego takiego pudełeczka połączonego z mikrofonem zakładanym na głowę lub przypinanym do ubrania).

Jeśli robisz próbę w domu, to zrób ją na stojąco. Jeśli masz taką możliwość, podłącz komputer do telewizora i wykorzystaj go jak ekran projektora na konferencji. Weź mysz do ręki i użyj jej jako pilota do prezentacji (chyba że taki posiadasz). Zapewnij sobie publiczność – to może być partner/ka, przyjaciele, rodzina, koledzy i koleżanki z pracy albo Ty, jeśli zrobisz próbę przed lustrem.

Ile takich prób zrobić? Jedna to absolutne minimum. Ja polecam zrobić ich tyle, żeby opanować treść swojego przemówienia, z zastrzeżeniem, że nie chodzi o uczenie się tekstu na pamięć słowo w słowo.
Zrób próbę w taki sposób, jaki odpowiada Ci najbardziej. Ja najczęściej robię je bez publiczności, ale z podpiętym telewizorem.

Co jeśli nie mam czasu na próbę, ale napisałem swoje przemówienie?

Ale naprawdę nie znajdziesz tego czasu? Nie? No dobrze… To mając treść przemówienia, możesz w miarę dobrze oszacować ile zajmie Ci jej wygłoszenie. Średnia prędkość przemawiania to 130 słów na minutę. Średnia! To znaczy, że równie dobrze możesz mówić z prędkością 110 lub 150 słów na minutę.

Uwaga, kolejny akapit zawiera matematykę, w tym konwertowanie jednostek, mnożenie i dzielenie. Czytasz na własną odpowiedzialność.

W wolnym czasie zmierz prędkość swojego mówienia. Możesz na przykład zmierzyć czas czytając część tego artykułu pt. „Jak zrobić dobrą próbę przemówienia?” (bez tytułu) jeszcze raz (ale na głos swoim naturalnym tempem!). Ta część ma 245 słów. Weź czas, który Ci wyszedł, np. 1 min 42 s, zamień na sekundy, czyli 102 s. Potem liczbę słów, czyli 245, podziel przez sekundy i pomnóż razy 60. Czyli 245 / 102 * 60. Wychodzi 144 słowa na minutę – to Twoje tempo. Weź tylko poprawkę na to, że czytanie i mówienie prawdopodobnie mają nieco inne tempa. Nikt nie mówił, że będzie łatwo i idealnie.

Jest też takie narzędzie, które przelicza liczbę słów na minuty (znajdziesz je tutaj), ale równie dobrze można użyć po prostu kalkulatora.

Jak radzić sobie z czasem przemówienia na scenie?

Ideałem jest, jeśli organizatorzy zadbali o zegar, który odmierza czas na scenie. To jest jednak dodatkowy koszt, więc często go nie ma (hej, organizatorzy! Słabe wytłumaczenie, bo wystarczy posadzić w pierwszym rzędzie jednego z wolontariuszy z tabletem!). Alternatywnie, jeśli masz przed sobą laptopa, to w trybie prezentera wyświetla się czas. Można też zaprogramować niektóre piloty do prezentacji, żeby wibrowały, gdy zbliża się koniec wystąpienia. Czasami zdarza się też, że na widowni wolontariusz pokazuje kartki z liczbą minut, która została do końca lub kartki w różnych kolorach, gdzie każdy oznacza ileś minut (i weź to zapamiętaj…).


I Love Marketing & Social Media jest konferencją świetnie przygotowaną dla mówców – timer jest oczywiście na scenie.

Coś, co możesz natomiast zrobić sam, to ściągnąć na swój smartfon aplikację z timerem i jej po prostu użyć. Telefon możesz położyć albo na siedzeniu w pierwszym rzędzie albo oprzeć go o jakiś element na scenie – publiczność nawet nie będzie widziała, że z niego korzystasz.

Jeśli tego wszystkiego nie ma lub nie da się zrobić, przynajmniej poproś kogoś, np. konferansjera lub wolontariusza, żeby pomachał do Ciebie, jak zostanie Ci na przykład 5 minut do końca wystąpienia. Nie zapomnij co jakiś czas patrzeć w jego stronę.

Zadbaj o punktualność przemówień – nie tylko swoich

Więc Ty już teraz wiesz jak sobie z tym radzić i mam nadzieję, że zadbasz o to, żeby nie przekraczać czasu przemówień.

Jest natomiast mnóstwo osób, które wciąż nie potrafią trzymać się ram czasowych, więc jeśli widziałeś niedawno jakiegoś mówcę, który przekroczył czas przemówienia albo masz w pracy kolegę, który za każdym razem przedłuża swoje prezentacje – zrób to dla siebie i wyślij mu to. Zrobisz przysługę wszystkim jego słuchaczom.


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.

Przeczytaj też:

Oprah Winfrey i Tajemnica Przemówienia Złotych Globów

Oprah jest niekwestionowaną królową amerykańskich mediów, co pewnie wpływa na to, że jest też świetnym mówcą. Ale co my, ludzie bez takiej sławy, możemy nauczyć się z jej przemówienia na Ceremonii Złotych Globów?

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).

.

Co przemawianie na studiach ma wspólnego z przemawianiem w biznesie?

Co przemawianie na studiach ma wspólnego z przemawianiem w biznesie?

Przemawianie z perspektywy studenta

Umiejętność przemawiania, jak się okazuje, jest uniwersalną potrzebą – i niesie ze sobą uniwersalne problemy i wątpliwości. Po semestrze zajęć akademickich z zakresu wystąpień publicznych postanowiłam zbadać potrzeby i przemyślenia ich uczestników oraz porównać je do refleksji i deklarowanych potrzeb uczestników szkoleń biznesowych.

30-godzinny kurs autoprezentacji i wystąpień publicznych, którego uczestnikami byli studenci wrocławskiej filii SWPS, obejmował mniej więcej te same elementy, jakie zawierać powinno kompleksowe szkolenie dla biznesu: planowanie struktury wystąpienia, dostosowanie formy wystąpienia do jego celu i potrzeb odbiorców, język wystąpienia (narzędzia retoryczne, pragmatyka, prozodia), storytelling, elementy pozajęzykowe wystąpienia (mowa ciała, głos, oddech, zarządzanie stresem) oraz techniki zapamiętywania treści wystąpienia.

Część studentów nie miała wcześniej żadnego doświadczenia z wystąpieniami publicznymi. Niektórzy wręcz świadomie i celowo tego unikali, ponieważ bali się występować. Zdarzali się jednak i tacy, którzy mieli już za sobą pierwsze doświadczenia w tym zakresie – prezentacje multimedialne w szkole średniej, konkursy recytatorskie, konferencje, występy na szkolnych apelach, przemówienia przy okazji imprez szkolnych i okolicznościowych. Były to jednak wystąpienia nieprzygotowane od strony technicznej i bazujące raczej na intuicji i naturalnych kompetencjach danej osoby. Kilka osób w grupie zdobywało wcześniej doświadczenie w zakresie wystąpień publicznych w sferze artystycznej – mieli za sobą występy taneczne, teatralne czy wokalne.

Po zajęciach przeprowadzona została anonimowa ankieta, której wyniki stanowiły przyczynek do napisania tego artykułu.

Zapytani o ocenę swojej umiejętności przemawiania przed rozpoczęciem nauki w skali od 1 (bardzo słabo) do 6 (bardzo dobrze), najczęściej wybierali odpowiedź 3 (42,9%), a potem z tą samą częstotliwością 1 i 2 (po 28,6%).

Najważniejsze umiejętności

Kompetencje rozwinięte podczas kursu wystąpień publicznych, które studenci wskazali jako najważniejsze, można podzielić na kilka kategorii:

  • głos, oddech (gradacja głosu; dużo dały mi zajęcia z pracy nad głosem, oddechem, rozgrzewki językowe; techniki poprawnej emisji głosu; wiem teraz lepiej jak oddychać i jakie ćwiczenia wykonywać, by język i aparat mowy były dobrze przygotowane do pracy)
  • treść przemówienia (to że wystąpienie musi mieć wartość, że wystąpienie musi być dla nas ważne i szczere, poznałam sposoby w jakie można wystąpienie „ograć”, np. storytelling; wiem, jak konstruować wystąpienie, aby zaciekawiło i zainspirowało; nauczyłam się opowiadać własną historię i inne treści tak, by zainteresować odbiorcę; planowanie przemówienia, lepsza selekcja jeżeli chodzi o temat wystąpienia)
  • odbiorca (że należy uszanować czas odbiorcy, że należy czerpać pozytywną energię z publiczności; wiem już jak utrzymać uwagę odbiorcy; skracanie dystansu)
  • zapamiętywanie treści wystąpienia
  • zarządzanie stresem (przełamałam stres w trakcie wystąpienia, poznałam ćwiczenia relaksujące przed wystąpieniem, techniki rozluźniające/antystresowe, techniki motywacyjne)

Wśród największych korzyści wyniesionych z zajęć studenci wymienili:

  • zwiększenie umiejętności kontroli oddechu
  • praktyczne ćwiczenia z zakresu pracy z głosem
  • rozmowy o przełamywaniu lęków i pokonywaniu stresu
  • oglądanie wystąpień doświadczonych mówców
  • omówienie każdej potencjalnej przeszkody, wszystkiego, co potencjalnie może pójść nie tak, oraz poznanie sposobów na to, jak sobie z tą przeszkodą poradzić
  • indywidualna praca nad przemówieniami poszczególnych osób
  • omówienie sposobów wywołania określonych reakcji u widowni
  • przemowy w praktyce (!)

Stres, obawy, lęki

Ważnym elementem zajęć było dla studentów omówienie źródeł stresu związanego z wystąpieniami publicznymi oraz największych trudności związanych z przemawianiem. Z tych dyskusji – a także z odpowiedzi na dotyczące tego pytanie w ankiecie – płyną ciekawe wnioski. Okazuje się bowiem, iż niezależnie od tego, czy rozmawia się z doświadczonym mówcą biznesowym, ze studentem uczącym się przemawiać, czy z dzieckiem przed występem na szkolnym apelu, towarzyszące im obawy i lęki są zasadniczo takie same. Najczęściej jest to obawa przed oceną innych, czy obawa przed brakiem akceptacji ze strony publiczności. Obawy te powodują typowe reakcje stresowe – drżenie głosu i dłoni, spłycenie oddechu, problem z koncentracją na temacie wystąpienia. Nad tymi zaś trudno zapanować, co powoduje wpadnięcie w spiralę stresu – stresuje mnie to, że się stresuję, a to, że mnie to stresuje, sprawia, że jeszcze bardziej się stresuję.

Oprócz tego typu obaw, studenci wskazywali również praktyczne trudności:

  • zachowanie naturalności
  • dobór tematu, który zaciekawi odbiorcę
  • trzymanie się przyjętego planu wystąpienia
  • niezgubienie toku myślowego
  • odpowiednia intonacja
  • pamiętanie o utrzymaniu kontaktu wzrokowego
  • odpowiednia gestykulacja i postawa ciała

Obawy i trudności, które wskazali studenci nie wydają się zbytnio odbiegać od tych, z jakimi mierzy się wielu uczestników szkoleń dla biznesu.

Rozwiązania

Studenci nie zatrzymali się jednak na rozpoznaniu trudności – postarali się także o znalezienie rozwiązań tych problemów. Pierwsze z nich – tyle proste, co absolutnie genialne – to praktyka. Najgorszym, co może zrobić mówca, bojący się występować, jest unikanie wystąpień. Tylko konfrontując się ze swoim lękiem można go oswoić.

Oprócz tego studenci wskazali na istotność formalnej nauki wystąpień. Poszukując doskonałego przepisu na mówcę na własną rękę skazujemy się na konieczność przebycia znacznie dłuższej i bardziej krętej drogi niż wtedy, gdy zdecydujemy się skorzystać z merytorycznego wsparcia ekspertów w tej dziedzinie.

Ponadto studenci radzą mówcom rzetelnie przygotowywać się do wystąpień (im bardziej czujemy się przygotowani, tym mniejszy towarzyszy nam stres) i przeprowadzać wielokrotne próby, podczas których można ustalić czas wystąpienia, oswoić się z tekstem i nauczyć się improwizować na podstawie przygotowanego wcześniej planu. Studentom dobrze robiły także ćwiczenia z emisji głosu, dając im pewność, że w kluczowym momencie nie zawiedzie ich najważniejsze narzędzie mówcy, jakim jest jego głos. Z kolei ćwiczenia oddechowe zapewniły im ważne narzędzie zarządzania stresem – w chwilach napięcia to bowiem kontrola oddechu umożliwia nam odsunięcie stresu i koncentrację na temacie wystąpienia.

I jeszcze trzy ważne obserwacje studentów. Po pierwsze, „każdy temat, gdy jest dobrze przygotowany, będzie interesujący”. Po drugie, „strach jest jedynie w nas samych i możemy nad nim zapanować”. I po trzecie wreszcie, „dużą rolę gra pozytywne myślenie i wiara w sukces”.

Czy to w ogóle jest fajne?

Okazuje się jednak, że przemawianie to nie samo zło, nerwy i stres. Że jednak przynosi mówcy niemałą satysfakcję – począwszy od ulgi po zejściu ze sceny, przez zadowolenie, jakie daje nam świadomość podzielenia się z innymi ważnymi informacjami, aż po lepszą samoocenę po wystąpieniu, kiedy stres już mija i otrzymujemy od innych informację zwrotną (zwykle znacznie lepszą niż zakładaliśmy). Zdarzały się jednak i inne refleksje:

  • Najfajniejsze w przemawianiu jest to, że patrzy na mnie kilkanaście, kilkadziesiąt par oczu, a ja mówię do nich ze świadomością, że zyskałam ich uwagę. Mogę sprawić, że zmienią myślenie na dany temat, zauważą to, czego nie dostrzegali wcześniej, czy że zmotywuję ich w jakiś sposób.
  • Poczucie „po” i świadomość, że dało się z siebie wszystko oraz, że dało się komuś jakąś wartość, coś co być może zmieni ich życie chociaż w małym stopniu.
  • Fakt, że za każdym razem rosną nie tylko umiejętności oratorskie, ale częściowo też odwaga społeczna do zabierania głosu w najróżniejszych sytuacjach oraz ogólny rozwój osobisty.

To szczególnie ważne z perspektywy mówcy obserwacje – te, z których wynika, że przemawianie nie jest pustą czynnością wykonywaną z egocentrycznych potrzeb, ale sposobem na zmianę świata, choćby w najmniejszym zakresie, i na samorozwój.

Czego się nauczyliście?

Po odbyciu kursu samoocena studentów w zakresie przemawiania znacząco wzrosła. Większość z nich w skali od 1 (bardzo słabo) do 6 (bardzo dobrze) oceniło swoje kompetencje na 5 (42,9%), w następnej kolejności na 6 (28,6%) oraz na 4 i 3 (po 14,3%). Poproszeni o wskazanie obszarów, nad którymi czują, że powinni popracować jako mówcy, studenci wymienili:

  • kontrolę oddechu
  • panowanie nad stresem
  • kontrolę głosu
  • pewność siebie
  • kontrolę tempa mówienia
  • mowę ciała

Obszary te są tożsame z tymi, które uczestnicy szkoleń biznesowych wskazują w ankietach ukierunkowanych na badanie ich potrzeb.

Co jeszcze?

Studenci w ankiecie deklarują, że gdyby mogli mieć więcej zajęć, oczekiwaliby po nich przede wszystkim jeszcze większej praktyki – chcieliby przemawiać jak najwięcej, przed różnymi audytoriami, wygłaszać przemówienia na różne tematy i różnej długości. Wszystko po to, żeby oswoić się z praktyką wystąpień publicznych. Chętnie popracowaliby także nad emisją głosu i wszystkim, co się z tym wiąże – oddechem, dykcją, artykulacją. Chcieliby także nauczyć się mówić ciekawie o rzeczach z pozoru nudnych. Najczęściej jednak jako drogę do ostatecznego sukcesu wymieniali świadomą i prowadzoną przez mentora praktykę.

Top of the tops

Co studenci wymieniają jako najważniejszą rzecz wyniesioną z kursu? Oprócz wiary w siebie, umiejętności pokonania stresu, docenienia wagi przygotowywania się, respondenci podzielili się w ankiecie następującymi przemyśleniami:

  • Najważniejsza była dla mnie satysfakcja, że wystąpiłam i zostało to dobrze odebrane.
  • Wynoszę z zajęć to, że granice wyznaczam sobie sama i że istnieją tylko w mojej głowie. To, co początkowo było dla mnie niewyobrażalne, przerażające i uznane za najtrudniejsze zaliczenie w semestrze, dziś jest super wspomnieniem. Wiem, że mogę osiągnąć wiele, wystarczy tylko wiara w siebie i dużo, dużo pracy.
  • Tworzenie przemówień może uczyć samego siebie. Ja dowiedziałam się jeszcze więcej o sobie. Mając dowolność tematu i chcąc dać realną wartość odbiorcom, dokonujemy podróży wewnątrz siebie. Fajnie było tę podróż odbyć.
  • Motywacja i chęć rozwoju oraz poczucie, że umiejętność przemawiania NAPRAWDĘ przydaje się w życiu

A na koniec…

Niech pointą tego artykułu będą rady dla mówców od studentów:

  • Trening czyni mistrza!
  • Nie należy przegotowywać się na ostatnią chwilę. Są osoby z pewnego rodzaju lekkością w przemawianiu, dla których mowa przygotowana na kilka dni przed przedstawieniem nie jest trudnością, jednak nic nie da nam takiego uspokojenia w głowie jak fakt, że jesteśmy super przygotowani do prezentacji.
  • Poświęć sporo czasu na przygotowanie i wygłaszaj próbne przemówienia, chociażby przed samym sobą w lustrze. Nastaw się pozytywnie na działanie i wykonanie jak najlepiej zadania. To nastawienie pomaga opanować stres związany z wystąpieniem. I staraj się być naturalnym.
  • Nie narzucaj sobie tematu, formy, ani terminu. Jeśli masz je napisać tydzień przed datą wystąpienia, to jest okej. Najgorsze, co można sobie zrobić, to zmuszanie się do podejścia do tego, gdy nie jest się na to gotowym, nie jest się w nastroju lub nie ma się na to ochoty. Tworzenie tego powinno być procesem twórczym i w zasadzie fascynującym.
  • Wybierz się na zajęcia z emisji głosu.
  • Strach jest jedynie w nas samych, możemy nad nim zapanować, później będzie już tylko lepiej.
  • Ćwicz!


Patrycja Obara

Patrycja Obara

Konsultant Przemawiania

Patrycja to interdyscyplinarystka, która realizuje się dydaktycznie prowadząc szkolenia dla firm, a także Wrocławską Szkołę Śpiewu stworzoną na fundamentach idei, że śpiewać może każdy, bez wyjątku. Wykładała w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, tłumaczyła książki i artykuły dla Harvard Business Review Polska. Swoje pasje artystyczne realizuje jako wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka w zespole SHE-la.
Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, możemy Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
kontakt@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracujemy zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Dlaczego liderzy potrzebują przemówień?

Dlaczego liderzy potrzebują przemówień?

Wielka wizja firmy

Wśród pracowników widać było poruszenie. Wszyscy wiedzieli, że na corocznym kongresie, zostanie ogłoszona wizja firmy, jej nowy kierunek i projekty. Mają one sprawić, że organizacja znów będzie liczyć się na rynku, a może nawet wyprzedzi konkurentów. Będzie to dzień, w którym szczególnie zabłyszczy nowy prezes spółki, powołany zaledwie pół roku temu. Pracownicy mają nadzieję na powiew świeżości i zastrzyk motywacji, co jego doświadczenie zdaje się obiecywać – czterdzieści lat pracy w różnych międzynarodowych korporacjach, w tym piętnaście na stanowiskach dyrektorskich i pięć jako prezes.

W wielkim dniu wszystko było zorganizowane z pompą. Dużo kolorów, wszędzie logo firmy, a w sali konferencyjnej – olbrzymi ekran, przepastna scena i światło skierowane w ten jeden punkt, w który wzrok wlepiali wszyscy obecni na widowni.

A wśród nich ty i ja. Siedzimy obok siebie wygodnie w pierwszym rzędzie, z głowami zadartymi lekko do góry, żeby widzieć scenę. Oboje nie możemy doczekać się wystąpienia prezesa. Czujesz ten ścisk w żołądku i serce bijące nieco szybciej na samą myśl o tym co się zaraz stanie? U ciebie to stres czy ekscytacja?

Nagle zapada kompletna cisza, milkną wszystkie rozmowy, którymi wypełniona była sala. Na scenę wchodzi on. Powoli przemierza bezkres firmowej sceny. Jego sceny. To jego wielki dzień i wielki dzień dla nas wszystkich. Dochodzi do środka i podchodzi do… podium? Przecież przed chwilą go tam nie było. Nieistotne. Tylko dlaczego prezes trzyma w ręku pogięte kartki? Odłożył je na podium. Hmm… trochę ma za duży garnitur i dość niechlujnie się prezentuje. Ale to nic, może właśnie tym mocniejszy będzie efekt jak zacznie mówić. Będziemy słuchać jak zahipnotyzowani.

– Szanowni… yyy… państwo. Witam bardzo… yyy… serdecznie.

Albo i nie będziemy… Monotonny, godzinny monolog, który nastąpił później, uśpił niejednego słuchacza. Tobie też powieki opadły kilka razy, widziałem! Mówca używał skomplikowanego słownictwa, które nie miało nic wspólnego z żargonem funkcjonującym w firmie. Kilka razy zrobił pauzy, które z początku wydawały się zaplanowane, ale gdy niemiłosiernie się przedłużały, jasnym było, że się zgubił. Były dwa takie momenty, że zaśmiał się, więc my (ci którzy nie spali) z grzeczności również, mimo że kompletnie nie rozumieliśmy dowcipu. A ta metafora psa jedzącego rabarbar? Co ona w ogóle miała znaczyć? I dygresje – ratunku, jak dużo ich było! Kompletnie nie zrozumieliśmy ich znaczenia. Niby coś powiedział o dwóch nowych projektach, tylko czy my jesteśmy na nie gotowi? Nie do końca też wiem, jak są związane z naszym biznesem.

To jest nasz wybawca? Lider, który ma nas porwać do działania i rozwoju firmy? Jesteśmy zgubieni! A co ty sądzisz?

Znasz to?

Ten przypadek jest dość ekstremalny, ale jakbyś miał się cofnąć do tego tekstu i policzyć, ile z opisanych w nim cech jesteś w stanie przypisać liderom w swojej organizacji, to bardzo byś się załamał czy tylko trochę? A może jesteś szczęśliwcem, który nie spotkał się z takimi przypadkami? W tym wypadku gratuluję świetnego pracodawcy.

Tak czy siak, warto wiedzieć, że takich sytuacji jak ta opisana, można uniknąć – każdy lider powinien kształcić się w sztuce wystąpień publicznych. Co można robić, żeby być lepszym mówcą dowiesz się z wielu artykułów na tym blogu, a teraz chciałbym ci pokazać, jak ważne w działaniach liderów są przemówienia. Jeśli jesteś liderem, aspirujesz do bycia nim, to zachęcam cię do lektury. Jeśli masz w otoczeniu liderów, którzy wykazują cechy ze wstępu tego artykułu, podeślij im go jako argument ku temu, żeby rozwijali swoje umiejętności prezentacyjne.

Przekazanie wizji

Wizja w organizacjach jest bardzo ważna, bo nadaje im kierunek. Można wiedzieć, co się dzieje w poszczególnych projektach, ale wizja (misja, why, jakkolwiek ją nazwiesz), powinna tłumaczyć te działania. Idealnie jak jest jasno spisana, ale często firmy na swoich stronach mają podane tylko jakieś generyczne zdania, które nie mają większego znaczenia. A przemówienie może tutaj bardzo pomóc. Dobrze przygotowane przemówienie wizyjne nawiąże do wartości firmy, wyznaczy kierunek jej rozwoju, ale będzie też czerpać z kultury organizacji. I, co bardzo ważne, wzbudzi emocje w słuchaczach! Dużo trudniej jest to zrobić w formie pisanej, bo ciężko jest wtedy pokazać pasję i energię, które łatwo jest pokazać na scenie. Takie wystąpienie można nawet nagrać i umieścić na stronie zamiast (albo oprócz) tej pięknie (lub generycznie) spisanej wizji.

Emocje

Pisząc maila, bardzo łatwo wzbudzić radość w czytającym, kiedy masz do przekazania, że „od teraz pracujemy tylko cztery godziny dziennie”. Każdy się ucieszy. Ale co kiedy do przekazania są bardziej skomplikowane wieści? Albo takie, przy których pojawia się wątpliwość czy są pozytywne czy negatywne?

Wielu ludzi nie znosi spotkań i doskonale to rozumiem. W erze, kiedy są one organizowane dla samego faktu ich odbębnienia, a osoby je prowadzące są nieprzygotowane i przynudzają, naprawdę nie dziwię się. Są jednak tematy, które warto poruszać twarzą w twarz. Albo twarzą w twarze. Wtedy dobrze przygotowane przemówienia są nieocenione. Nie tylko pozwalają nie zanudzić, ale wręcz zaciekawiają, inspirują do działania i wzbudzają emocje.

Emocje są kluczowe w wystąpieniach publicznych (jest to szeroki temat, który w przyszłości opiszę szczegółowo) i w zależności od naszego celu, warto wzbudzać w słuchaczach więcej niż tylko radość. Nie mówię, że zaraz należy zabierać ludzi na emocjonalną kolejkę górską, ale czasem sama piękna wizja przyszłości może zmotywować do działania mniej niż strach przed tym co się stanie, jeśli firma będzie dalej podążać w złym kierunku.

Opowiadanie osobistych historii

Jednym z narzędzi, które świetnie pomagają wywoływać emocje są historie, w szczególności te osobiste. Umiejętnie opowiedziana historia potrafi zdobyć wśród pracowników zrozumienie dla zmian organizacyjnych, zdobyć serce klienta lub po prostu zainteresować do słuchania dalszej części przemówienia.

No właśnie. Przemówienia. Bo czy zdarzyło ci się kiedyś czytać osobiste historie wysłane przez prezesa do pracowników mailem? Pewnie ekstremalnie rzadko. To po prostu dziwne i nieefektywne, bo w mailach dąży się do jak najkrótszej formy.

Przemówienia kontra maile

Inna sprawa, że nie wszyscy czytają wszystkie maile. Więc co jeśli wyślesz cudownie skomponowanego maila do swoich pracowników, a część z nich go nawet nie otworzy. Inni otworzą i przerażą się jego długością. Jeszcze inni przeczytają i nie zrozumieją (albo co gorsza zrozumieją źle). Nie mówię, że każdy chętnie będzie słuchał twojego przemówienia, zwłaszcza jeśli ma dużo pracy, ale jeśli słyniesz w firmie z tego, że jesteś dobrym, konkretnym mówcą (no, do tego trzeba dojść), to czemu nie?

Wtedy masz szansę przekazać dużo więcej informacji niż ludziom chciałoby się czytać w mailu. Przekażesz emocje, osobiste historie, ale też swoją wiedzę. Pracownicy często odkładają na później wiadomości, które nie dotyczą ich bieżącej pracy. Ciężej odłożyć takie przemówienie.

Zaufanie jest kluczowe

Żeby to wszystko działało tak pięknie, to pracownicy muszą ci najpierw ufać. Nie będę zagłębiał się w metody zdobywania zaufania – jest ich wiele, ale chciałbym zauważyć, że przemówienia są jedną z nich. Kiedy ludzie widzą cię na żywo, kiedy mają okazję odpowiedzieć uśmiechem na twój uśmiech, posłuchać tego, co masz do powiedzenia (jeśli mówisz z sensem oczywiście), to po prostu będą ci bardziej ufać. Nie zastąpi to wciąż bycia szczerym, realizacji zapowiedzianych planów czy bycia na froncie z pracownikami, ale jest dla nich świetnym wsparciem.

Daj się poznać

Kontakt bezpośredni daje też szansę twoim pracownikom na to, żeby cię poznali. Jesteś energiczny czy stonowany? Lubisz się rozgadywać czy mówisz zwięźle? Masz poczucie humoru czy jesteś poważny? Oczywiście dobrze przygotowane przemówienie nie ujawni cię w pełni (gaduły nie mają ze mną dobrze, jak przygotowuję ich do wystąpień), ale musi być w nim przynajmniej cząstka ciebie – autentyczność i naturalność są kluczowe.

Ciężko jest spotykać się regularnie z wszystkimi pracownikami indywidualnie, żeby dać im możliwość poznania cię, a przemówienia do większych grup dają na to szansę. Mniej efektywnie niż spotkanie jeden na jeden, ale zdecydowanie lepiej niż maile.

Szansa na wytłumaczenie wątpliwości

Pytania można zadawać oczywiście mailowo, ale kiedy po trzeciej odpowiedzi wciąż nie rozumiesz o co chodzi, dzwonisz. W trakcie przemówienia łatwiej jest tłumaczyć, bo masz więcej kanałów komunikacji do wykorzystania – możesz odpowiednio moderować głosem i gestykulować, a to pomoże twojemu odbiorcy zrozumieć, co masz na myśli. Jeśli tutaj po trzeciej odpowiedzi wciąż nie rozumiesz, trafi ci się osobiste spotkanie z mówcą.

I co ty biedny liderze możesz zrobić, żeby wykorzystać ten potencjał?

Oczywiście musisz trenować, żeby być lepszym mówcą.

Możesz uczyć się samemu (ja sam w dużej mierze jestem samoukiem!), czytając książki (już niedługo post o tym), artykuły (np. na moim blogu) oraz przede wszystkim szukając dla siebie okazji do występowania przed ludźmi (spotkania w firmie, konferencje).

Inną drogą jest poprosić o wsparcie dział komunikacji. Zdarzało mi się już pracować z prezesami firm, gdzie sporą robotę wykonałem najpierw z działem komunikacji, a dopiero potem z samym zainteresowanym. Pracownicy tego działu kolektywnie są w stanie stworzyć dla ciebie przemówienie albo wesprzeć cię w jego tworzeniu.

Zatrudnienie trenera przemawiania też jest dobrym rozwiązaniem – pracujesz wtedy z ekspertem, który pomoże ci osiągnąć twoje cele jako mówcy. Dobry trener podsunie ci mnóstwo pomysłów na to, jak napisać i wygłosić twoje przemówienie w taki sposób, żeby publiczność była zachwycona i żebyś ty pozostał sobą.

Rozwinięciem poprzedniego przypadku jest zatrudnienie speechwritera, czyli osoby, która napisze przemówienie za ciebie. Wciąż wymaga to pracy z tobą, bo taka osoba musi poznać twoje cele, osobowość (przynajmniej trochę) oraz twoją organizację, ale i tak zaoszczędzi czas, który poświęciłbyś na pisanie przemówienia samemu.

Kiedy zaczynasz?

Najtrudniej jest zacząć. Bo to wszystko tak cudownie wygląda, ale przecież nie masz czasu poszukać. No to proszę: michal@biuromowcow.pl. Nie musisz dalej szukać, po prostu do mnie napisz, a ja znajdę dla ciebie odpowiedniego trenera lub speechwritera.


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.
Przeczytaj też:

Oprah Winfrey i Tajemnica Przemówienia Złotych Globów

Oprah jest niekwestionowaną królową amerykańskich mediów, co pewnie wpływa na to, że jest też świetnym mówcą. Ale co my, ludzie bez takiej sławy, możemy nauczyć się z jej przemówienia na Ceremonii Złotych Globów?

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Dlaczego warto wziąć udział w TEDxie – 7 powodów

Dlaczego warto wziąć udział w TEDxie – 7 powodów

Na świecie odbywa się średnio 10 konferencji TEDx dziennie. Przez ostatnie 12 miesięcy wyprodukowały one w sumie około 20 tysięcy video z przemówieniami. I zgadnij co? Te wszystkie przemówienia są dostępne za darmo do obejrzenia w internecie. Więc dlaczego tak wielu ludzi stawia sobie jako główny powód udziału w TEDxie właśnie posłuchanie mówców?
Oczywiście bez mówców wydarzenie by się nie odbyło, więc nie chcę negować ich ważności. Po prostu jest tyle innych powodów, dla których warto wziąć udział w TEDxie, niż tylko słuchanie przemówień. Będą się one różnić w zależności od tego, kto organizuje konferencję, ale załóżmy idealny scenariusz – doświadczony i zaangażowany zespół. Oto 7 powodów, dla których warto wziąć udział w TEDxie.

1. Mówcy

Tak! Ale nie chodzi mi tu o ich przemówienia. Mówcy będą krążyć po obiekcie, gdy nie są na scenie, co oznacza, że będą dostępni w przestrzeni networkingowej. Wystarczy ich znaleźć i zacząć rozmowę – można potraktować ich przemówienie jako punkt zaczepny (jeśli nie masz pomysłu jak inaczej zagadać). Dlaczego miałbyś z nimi rozmawiać? To zależy od Ciebie. Może pomożesz im z ich pomysłami? Albo widzisz potencjał do współpracy? Albo może zwyczajnie chcesz budować swoją sieć kontaktów na później. Mówcy zazwyczaj dodają kilka punktów wartości do Twojej osobistej sieci kontaktów.

2. Inni uczestnicy

Mówcy nie są jedynymi diamentami w budynku! TEDxy przyciągają wyjątkowych ludzi. Ludzi, którzy zwracają uwagę na to, co się dookoła nich dzieje, ludzi, którzy chcą rozwijać siebie i społeczeństwo, ludzi, którzy widzą, jak ważny jest ciągły rozwój. Są ciekawi, otwarci i są zmianami, które chcą zobaczyć w świecie. Znajdziesz wśród nich reprezentantów niezliczonych profesji. Nigdy nie wiesz, jak niezwykłe są ich historie, a zdarza się, że są one lepsze niż te, którymi dzielą się prelegenci.
Benjamin Franklin kiedyś powiedział: “Cała ludzkość dzieli się na trzy klasy: tych, którzy są nieruchomi, tych, którzy są ruchomi i tych, którzy poruszają.” Wierzę, że na TEDxie znajdziesz głównie reprezentantów grupy numer trzy.

3. Doświadczenie – atmosfera

Organizatorzy TEDxów planują każdy detal konferencji. Świetne wydarzenia polegają nie tylko na zaproszeniu mówców i uczestników. Polegają na tym, żeby organizatorzy, firmy partnerskie oraz mówcy stworzyli wyjątkowe doświadczenie dla uczestników. Tylko wtedy wyciągną z niego najwięcej. Oznacza to, że trzeba przygotować mówców do ich wystąpień, zaplanować dodatkowe aktywności dla gości i upewnić się, że partnerzy stworzą dodatkową wartość na wydarzeniu.
Całość może być zapakowana w jakąś niezwykłą historię, jak zrobiliśmy z TEDxWroclaw 2015, który przeteleportował nas do Krainy Czarów. Może być też oparta o jeden spójny temat, jak na TED2016 – Marzenie. Cokolwiek to jest, powinno mówić “uczestniku, jesteś najważniejszy na tym wydarzeniu”.
Znajdziesz też TEDxy organizowane w wyjątkowych miejscach, które dodają do niesamowitości doświadczenia. Był TEDxTrentoSalon zorganizowany w Alpach albo TEDxEverest, tak, zgadłeś – na Mount Everest czy TEDxAmazonia zorganizowany… może lepiej spójrz na fotkę:

zdjęcie: Bruno Fernandes

4. Partnerzy

Firmy, które spotkasz na TEDxie są bardzo ważne. Ich wsparcie jest potrzebne, szczególnie w przypadku większych konferencji. Doświadczeni organizatorzy będą chcieli sprawić, żeby partnerstwa z firmami miały znaczenie. Napisałem o tym więcej tutaj. Chodzi o to, żeby zintegrować partnera z wydarzeniem, żeby mógł dać dodatkową wartość uczestnikom. To nie jest łatwe i nie każdy organizator będzie umiał o to zadbać, ale jeśli jest zrobione dobrze, to Ty jako uczestnik, możesz być pewien, że ta firma nie jest tam przez przypadek.
Bardzo często firmy są częścią doświadczenia opisanego w poprzednim punkcie. Zapewniają wiedzę, rozrywkę, interakcje i dodają znaczenia poszczególnym aktywnościom.

5. Wiedza

Oczywiście ta z przemówień, ale nie tylko. Najcenniejsza będzie wiedza, którą zaczerpniesz ze wszystkich źródeł wspomnianych w poprzednich punktach. Rozmawiaj z mówcami i innymi uczestnikami, zapytaj ich o pomoc.
Jest wiele rodzajów wiedzy, którą możesz otrzymać. Mogą to być interesujące fakty na konkretny temat. Ale może to być wsparcie przy wyzwaniu, które masz w swoim biznesie. Albo rozwiązanie problemu związkowego. Przemówienia mogą zaoferować konkretny fragment wiedzy, którego potrzebujesz, ale wciąż masz większą szansę na konkretniejszą radę, gdy rozmawiasz z ludźmi.

6. Znaczenie

Niektóre TEDxy są szczególnie dobre w tworzeniu znaczenia.
TEDxMonumento258 odbył się po dwóch stronach granicy między USA i Meksykiem w tym samym czasie. W ten sposób połączył dwie różne kultury, które mieszkają w tym samym regionie.

zdjęcie: Natalia Robert
Jest też wiele wydarzeń na Bliskim Wschodzie i w Afryce, które są siłą napędową zmiany w tych regionach i w konkretnych krajach.
Kolejny wyjątkowy rodzaj TEDxów to te organizowane w więzieniach, gdzie więźniowie są zarówno mówcami jak i uczestnikami.
Jest więcej przykładów takich wydarzeń i jeśli któreś przemawia do Twoich osobistych wartości, to tym bardziej warto, żebyś wziął w nim udział.

7. Możliwości

Zdarzyło Ci się kiedyś chcieć założyć nowy biznes, ale nie mieć odpowiedniej osoby, z którą to zrobisz? Albo chciałeś zorganizować wydarzenie charytatywne, ale nie miałeś wolontariuszy? Szukałeś pracy, ale nie mogłeś jej znaleźć? Szukałeś mentora? Porady?
Oczywiście musisz rozmawiać z mówcami i innymi uczestnikami, żeby dowiedzieć się, jakie są możliwości. To kolejny punkt, który podkreśla jak ważne jest nawiązywanie nowych kontaktów.
Mieliśmy mówczynię, która dzięki TEDxWroclaw dostała ważny kontrakt biznesowy i w ten sposób mocno pchnęła swoją karierę do przodu. Mieliśmy też ludzi, którzy… przezwyciężyli swój strach przed psami, bo wydarzenie zainspirowało ich do tego, żeby pogłaskać psa przyniesionego przez jedną z organizatorek. Jest szansa na znalezienie nowych przyjaciół, klientów, partnerów biznesowych lub… miłości swojego życia. Nie wierzysz mi? No cóż… ja poznałem swoją żonę na TEDxie. Jakiś czas temu napisałem trochę o mojej pewności siebie na naszym ślubie.
Jest tyle możliwości, ilu jest uczestników na wydarzeniu. Największym wyzwaniem jest znaleźć te, które pasują do Ciebie.

Każdy wskaże inne powody dla udziału w TEDxie. Kluczowym jest, żeby były one inne niż coś, co będzie można zobaczyć po konferencji. Więc zastanów się dwa razy, zanim weźmiesz udział tylko po to, żeby zobaczyć przemówienia, które będą dostępne online. Niezwykli ludzie, niesamowita wiedza, wyjątkowe doświadczenie – połączone przez mówców, organizatorów i partnerów. W TEDxach jest po prostu o wiele więcej wartości, której nie warto pomijać, a której nie widać na pierwszy rzut oka.

Zdjęcie tytułowe: Tomasz Kuc


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.
Przeczytaj też:

Oprah Winfrey i Tajemnica Przemówienia Złotych Globów

Oprah jest niekwestionowaną królową amerykańskich mediów, co pewnie wpływa na to, że jest też świetnym mówcą. Ale co my, ludzie bez takiej sławy, możemy nauczyć się z jej przemówienia na Ceremonii Złotych Globów?

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Jak być pewnym siebie na własnym ślubie? – moje doświadczenia

Jak być pewnym siebie na własnym ślubie? – moje doświadczenia

Od miesiąca jestem szczęśliwym mężem Kasi

Ślub jest podniosłym dniem, jest wyjątkowym wydarzeniem. Jest to coś, czego zdecydowanie nie da się zapomnieć (“kochanie, ile wydaliśmy na tę jednodniową imprezę?”). Ten dzień obfituje w chwile bardzo emocjonalne i wzniosłe. Składanie przysięgi, pierwszy taniec, podziękowanie dla rodziców. W Polsce nie ma natomiast kultury przemawiania na weselach, więc rzadko się to zdarza. Natomiast ja zajmuję się przemówieniami zawodowo, więc można by powiedzieć, że oczekiwano ode mnie przemówienia na własnym weselu. Postanowiłem się więc podzielić z wami, jak to wyglądało.

Nasze przemówienie

Ciężko mi określić konkretną godzinę, o której się to stało, ale wydaje mi się, że było to około 22. Był taki moment, że dostaliśmy niespodziankę od kilku osób w postaci filmików nagranych specjalnie dla nas – filmików z wypowiedziami naszych bliskich i przyjaciół. Chwilę później dostaliśmy mikrofony do rąk i mogliśmy wygłosić nasze przemówienie. Nasze, tak.
– Zarabiam na życie pomagając ludziom tworzyć przemówienia – zacząłem, – więc jak mógłbym nie wygłosić mowy na własnym weselu? Natłok obowiązków związanych z organizacją wesela oraz tych zawodowych nie pozwolił mi się jednak należycie przygotować. Może to i lepiej, bo improwizując łatwiej powiedzieć coś prosto z serca [to lekcja od Franka Underwooda]. Dlatego powiedzcie mi, czy chcecie posłuchać o tym jak ja i Kasia się poznaliśmy i jak doszło do tego, że wszyscy jesteśmy tu teraz?
W tym momencie na sali, na której była setka ludzi, rozbrzmiało donośne “tak”.
I zaczęliśmy opowiadać historię – historię, którą już właściwie opowiadaliśmy nieraz, więc można by powiedzieć, że jednak byliśmy przygotowani. I dzięki temu, że opowiadaliśmy coś, co już znaliśmy, to mogliśmy zrobić to wspólnie. Nasza publiczność, czyli nasi weselni goście, mogli posłuchać historii, która już została oszlifowana, kiedy opowiadaliśmy ją innym. Mieliśmy nasze próby za sobą.
Goście słuchali jak zahipnotyzowani. Wiedzieliśmy, że jest ta historia jest lekka i momentami zabawna. Oczywistym było, że wykorzystanie tych pięciu minut na weselu nie zaburzy dynamiki wydarzenia i nie wyssie z niego energii, tak jak to może mieć miejsce z niejedną, nieumiejętnie opowiedzianą historią. A poza tym to nasze wesele – nikt nie odważyłby się nie słuchać (żarcik!).

Stres przed wystąpieniami

Oczywiście nie było to jedyne nasze publiczne wystąpienie tego dnia, ponieważ wcześniej byliśmy przecież w kościele, gdzie musieliśmy przed wszystkimi wypowiadać słowa przysięgi. Naturalnie wybraliśmy łatwiejszą wersję czyli powtarzanie krótkich fragmentów za księdzem. Niemniej jednak coś takiego wciąż może być stresujące. Staliśmy tuż przed ołtarzem, ponad 200 oczu skierowanych na nas, mikrofon przy ustach i słowa, które słyszą wszyscy. Pikuś.
Szczerze mówiąc trochę się stresowałem, ale właściwie nie przy przysiędze, nie przy przemówieniu na weselu, ale wcześniej, jeszcze przed wyjściem z domu. Kiedy byłem już gotowy i czekałem na moją przyszłą żonę, aż ona skończy się przygotowywać, miałem chwilę dla siebie i różne myśli przechodziły mi przez głowę. Wiedziałem przecież, że będziemy cały dzień w centrum uwagi, więc obawiałem się, że może coś pójdzie nie tak. A co jeśli ludzie będą się z nas śmiać? To głupie. Te obawy były zupełnie bezzasadne, więc siedząc tak i czekając sięgnąłem do rad, których udzielam ludziom, których uczę przemawiać. Cały artykuł znajdziesz tutaj, a ja w tym konkretnym momencie postanowiłem skupić się na tym, żeby stres zamienić w ekscytację. Właściwie nie zamienić, tylko sprawić, żeby tylko ta ekscytacja we mnie została. Ona we mnie była – ekscytowałem się tym dniem i byłem szczęśliwy, że do niego doszło. Postanowiłem, że cały czas tego dnia na pierwszym planie będzie myśl, że resztę życia spędzę z osobą, którą kocham i z którą jestem szczęśliwy.

O Monice Lewinsky w artykule o ślubie (tak!)

Podobną technikę zastosowała Monika Lewinsky, kiedy wygłaszała swoje przemówienie na TED. Lewinsky w trakcie przygotowań była tak zestresowana, że wielokrotnie rozważała rezygnację. Tematem jej wystąpienia była przemoc w sieci. Zjawisko, które dotyka coraz większej ilości ludzi, a którego ona sama doświadczyła na przestrzeni kilkunastu lat. Lewinsky wiedziała, że jej przemówienie może dodać odwagi i wytrwałości osobom, które doświadczają przemocy w sieci i na tym skupiła swoje myśli. Nawet w trakcie samego przemówienia miała ze sobą na scenie notatki i na górze każdej kartki miała napisane “This is important!” (“To jest ważne!”), żeby w momentach zwątpienia i stresu na scenie przypominać sobie, dlaczego przełamuje swój lęk przed wystąpieniami publicznymi. Ta technika zadziałała w jej przypadku, a przemówienie możesz zobaczyć tutaj.

Pierwszy taniec

Najtrudniejszym momentem całego dnia był dla mnie właśnie pierwszy taniec. Nie jestem geniuszem parkietu i chociaż lubię tańczyć, to zawsze robiłem to na swój pokrętny sposób. Przez kilka tygodni przed ślubem chodziliśmy z Kasią na indywidualne lekcje, żeby przygotować się. Pierwsze zajęcia nie wróżyły sukcesu – ciężko było nam się zsynchronizować, trzymać ramę, nie mylić nóg i kroków. Pomyślałem, że to jest trochę jak z nauką przemawiania, a właściwie… z nauką czegokolwiek. Jeżeli zaczynamy z zerowego lub niskiego poziomu, to na początku będzie ciężko – nie ma innej opcji. Z każdą lekcją, którą odbyliśmy, było coraz lepiej. Problem pojawił się na tydzień przed weselem. W trakcie jednej z lekcji myliliśmy kroki tak bardzo, że myśleliśmy, że nie damy rady i prawie się poddaliśmy.
Zostaliśmy jednak wynagrodzeni. Kiedy tańczyliśmy pierwszy taniec na weselu, liczba osób, która popłakała się ze wzruszenia, była ciężka do zliczenia.
Często sami dla siebie jesteśmy najbardziej surowymi krytykami.
Oczywiście nie ma nic z niczego. To upór i regularne ćwiczenia pozwoliły nam na osiągnięcie takiego efektu. Czy jesteśmy teraz najlepszymi tancerzami świata i możemy występować w You Can Dance? No pewnie, że nie! Ale czy osiągnęliśmy swój cel? Jak najbardziej!

Z przemówieniami też zadziała

Uważam, że podobnie powinno się podchodzić do przemówień. Nie chodzi o to, żeby nagle być najlepszym mówcą na świecie, ale o to, żeby przekazać swoją ideę lub wiedzę. Da się to zrobić, nawet nie mając doświadczenia w przemawianiu. Musisz się dobrze przygotować, dużo ćwiczyć, a przed oczami mieć to, co najważniejsze – powód, dla którego w ogóle to robisz.

Zdjęcie: Foto-Snajper


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.
Przeczytaj też:

Oprah Winfrey i Tajemnica Przemówienia Złotych Globów

Oprah jest niekwestionowaną królową amerykańskich mediów, co pewnie wpływa na to, że jest też świetnym mówcą. Ale co my, ludzie bez takiej sławy, możemy nauczyć się z jej przemówienia na Ceremonii Złotych Globów?

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

6 korzyści z tego, że Twoi (współ)pracownicy nauczą się przemawiać

6 korzyści z tego, że Twoi (współ)pracownicy nauczą się przemawiać

Wielu ludzi utożsamia umiejętności prezentacyjne z konferencjami. Prawda jest jednak taka, że wykorzystywane są one w wielu aspektach naszego życia zarówno zawodowego, jak i prywatnego. W pracy odbywamy niezliczone spotkania, prezentujemy nasze pomysły lub projekty współpracownikom i spotykamy się z klientami. Każda z tych okazji daje szansę wykorzystania wspomnianych umiejętności i mogłoby się wydawać, że każdy ma wystarczające umiejętności, żeby sobie wtedy poradzić, ale moje rozmowy z klientami mówią jednak coś innego.

Dlaczego powinieneś zainwestować w umiejętności prezentacyjne swoje i swoich pracowników?

Też tak masz?

Wyobraź sobie taką sytuację: Siedzisz w sali konferencyjnej w swoim biurze i czekasz na rozpoczęcie spotkania. Koleżanka siedząca koło ciebie wierci się na swoim krześle, a kolega z drugiej twojej strony siedzi przygarbiony i z przybitą miną. W powietrzu da się odczuć ich dyskomfort, który powoli przenosi się na ciebie. Czujesz jak twoja noga zaczyna rytmicznie skakać z nerwów pod stołem.
Podobno strach przed wystąpieniami publicznymi jest powszechniejszy wśród ludzi niż strach przed śmiercią.
Osoba, która zwołała spotkanie otwiera je i zaprasza koleżankę z twojej lewej do zaprezentowania raportu. Ona wstaje, bierze głęboki wdech i lekko chwiejnym krokiem wychodzi na środek, zatrzymując się przed laptopem. Próbuje włączyć swoją prezentację, co chwilę obracając się do ekranu, żeby sprawdzić czy działa. Cisza w pomieszczeniu powoduje coraz większe napięcie. Czekacie niecierpliwie na początek, bo chcecie jak najszybciej wrócić do swoich obowiązków. Obserwujecie na ekranie, co koleżanka klika – obraz z rzutnika jest skopiowany z laptopa, zamiast rozszerzony. Czujecie jej narastający stres. Wreszcie zaczyna. Wita was skomplikowany i długi tytuł prezentacji, który zostaje przeczytany na głos. Drugi slajd okazuje się być rozprawką, którą wasza koleżanka czyta słowo w słowo. Przecież mogliście prezentację przeczytać sobie sami – wystarczyło wysłać ją mailem. Na kolejnym slajdzie olbrzymia tabela daje wam w twarz. Dziesięć wierszy i siedem kolumn. Ale o co chodzi? Na co macie zwrócić uwagę? Koleżanka niedbale macha w stronę ekranu, próbując wskazać, o której danej mówi. Dalej nie wiecie. Ale przynajmniej macie kontekst wypowiedzi! Cała tabela, a nie tylko jedna liczba – wiecie skąd się wszystko wzięło. Wspaniale! Ale właściwie o czym my mówimy? Prezentacja kończy się po piętnastu minutach. Czas potrzebny na przekazanie jej sedna, to około trzy minuty. Dwanaście w plecy.
Potem wstaje kolega z twojej prawej strony i rytuał zaczyna się od nowa. Różnica jest taka, że kolega chyba nie zjadł śniadania, bo zdaje się kompletnie nie mieć energii. Jego głos jest monotonny i po pół minuty zgubiłeś jego tok rozumowania. Niekontrolowanie dopadło cię ziewnięcie.
Za jakie grzechy?!
Po pół godzinie wszyscy wracacie do pracy. Ty jesteś znudzony i rozdrażniony, bo musisz ponownie pobudzić w sobie energię (trzecia kawa, ech, no trudno) i wejść w zadania, które miałeś wykonywać.
Twoi koledzy, którzy prezentowali, są wykończeni. Ich energia uleciała kompletnie, wykorzystana do tego, żeby zmusić się do wystąpienia i mówienia do ludzi.

To spotkanie można było skrócić o połowę.

Nad lękiem przed przemawianiem można pracować. Napisałem nawet o tym artykuł, który możesz przeczytać tutaj. Ale nic tak dobrze nie pomaga, jak regularna praktyka i przygotowanie. Sęk w tym, że wiele osób nie ma jak praktykować poza miejscem pracy i nie wie, jak skutecznie się przygotować. Nikt też ich do tego nie zachęca i nie pomaga zbudować pewności siebie.

Wiele osób jest kiepskimi prezenterami, bo zwyczajnie nikt ich nie nauczył, jak mogą być dobrymi. Z każdego da się zrobić sensownego mówcę – to tylko kwestia włożonej w to pracy i chęci.

Co zatem może Ci dać to, że Twoi pracownicy nauczą się przemawiać?

1. Krótsze spotkania
Jeśli będą wiedzieć jak się przygotować i jak wybrać treści, które będą wartościowe dla kolegów z pracy, to czas ich wystąpień się skróci.

2. Zainteresowani słuchacze
Zamiast doprowadzać wszystkich do nudności, będą ich zaciekawiać swoimi raportami i projektami.

3. Zrozumiałe treści
Mówi się, że jeśli nie ma pytań, to znaczy, że albo wszystko zostało powiedziane w prezentacji albo była ona kompletnie niezrozumiała. Dobre przemówienie wzbudza pytania i na pewno jest zrozumiałe.

4. Maszyna marketingowa
Pracownicy, którzy świetnie przemawiają, są świetnymi ambasadorami firmy – wysyłaj ich na konferencje! Dlaczego? Przeczytasz tutaj.

5. Klienci
Jeśli będą lepiej rozumieli, co tak naprawdę sprzedajecie, to może będzie ich więcej? Albo będą bardziej zadowoleni z obsługi klienta.

6. Lepsza komunikacja
Raport PMI z 2013 roku mówi, że 1 na 5 projektów nie udaje się ze względu na kiepską komunikację. Umiejętność przemawiania przydaje się nie tylko na scenie lub w biurowej sali spotkań. Wiele technik i narzędzi da się używać też w rozmowach jeden na jeden, a niektóre nawet w mailach.
Lepsza komunikacja przekłada się na efektywniejszą pracę, bardziej zadowolonych pracowników i klientów, mniej konfliktów i większe wpływy do budżetu.

Nauka przemawiania wymaga czasu i chęci, a u niektórych nawet przełamania lęku, ale z każdego da się zrobić sensownego mówcę. Takiego, który zaciekawia swoim wystąpieniem, ma schludne slajdy i nie rozwleka swojej wypowiedzi. Niestety w szkole nikt nas tego nie uczył (a wystarczyłoby kilka prostych rad), więc musimy wziąć sprawy w swoje ręce.

Co możesz zrobić?

Rozesłać link do tego bloga: http://biuromowcow.pl/blog/

Lub polecić zapisanie się do newslettera: http://biuromowcow.pl/newsletter/ (nie trzeba wtedy pamiętać o sprawdzaniu bloga, bo wszystkie nowe wpisy wysyłam na maila)

Organizuję też w najbliższym czasie darmowy webinar o tym, “Jak mówić ciekawie o codziennych biznesowych sprawach?”. Możesz się na niego zapisać tutaj: http://biuromowcow.pl/webinar-rejestracja/ lub też podzielić się tym linkiem ze swoimi (współ)pracownikami.

A jeśli napiszesz do mnie na michal@biuromowcow.pl, to polecę ci też kilka książek, które możesz kupić sobie lub swoim kolegom z pracy.

Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.

Przeczytaj też:

Oprah Winfrey i Tajemnica Przemówienia Złotych Globów

Oprah jest niekwestionowaną królową amerykańskich mediów, co pewnie wpływa na to, że jest też świetnym mówcą. Ale co my, ludzie bez takiej sławy, możemy nauczyć się z jej przemówienia na Ceremonii Złotych Globów?

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).

.