+48 790 300 458 kontakt@biuromowcow.pl
Wyśpiewaj sobie głos

Wyśpiewaj sobie głos

Praca nad głosem często kojarzy się z wykonywaniem mozolnych ćwiczeń na oddech, dykcję, czy artykulację. Czasem też trudno od razu dostrzec ich wpływ na jakość głosu – postępy przychodzą stopniowo, co oznacza, że trzeba szukać innej motywacji do pracy, niż łatwo zauważalny sukces. Czasem więc uczestnik szkolenia pyta mnie, co zrobić, żeby tej motywacji nie stracić – w co przekuć codzienną praktykę świadomego mówienia, żeby od ręki czerpać z niej jakieś korzyści.

Odpowiadam: śpiewaj.

Im bardziej się boisz, tym bardziej spróbuj

Nauka śpiewu nie może co prawda zastąpić zajęć z pracy z głosem w mowie. Może natomiast stanowić dla nich świetne uzupełnienie. Dzięki niej łatwiej zautomatyzować pewne elementy prawidłowej emisji głosu w przyjemny sposób (bo przecież w głębi serca wszyscy lubimy śpiewać). A im bardziej wstydzisz, czy boisz się śpiewać, tym bardziej spróbuj. W praktyce mówcy mało jest cenniejszych doświadczeń niż przełamanie z sukcesem bariery wstydu i lęku.

Biologiczne zalety śpiewania

Jesteśmy zaprogramowani na śpiew. Za jego przetwarzanie są odpowiedzialne te same obszary mózgu, które odpowiadają za przetwarzanie emocji, zachowań instynktownych, podstawowych potrzeb biologicznych.

Pod jego wpływem podnosi się poziom dopaminy, neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za subiektywne poczucie szczęścia i przyjemności, poprawiającego zdolność nauki nowych rzeczy i zwiększającego plastyczność mózgu. Wydziela się także serotonina, hormon powodujący zmniejszenie poziomu odczuwanego stresu, złagodzenie objawów depresji i lęku, poprawiającego jakość snu, regulującego apetyt i ciśnienie krwi. Wydziela się oksytocyna, hormon zakochania, który powoduje wzrost zaufania, pogłębienie więzi między ludźmi, zwiększenie poczucia sympatii i bliskości, a przy okazji również redukuje uczucie lęku. Wydzielają się endorfiny, hormony zwiększające nasze subiektywne poczucie szczęścia, zmniejszające poziom odczuwanego stresu i bólu. Endorfiny działają jak opium, tylko są bezpieczne, darmowe, absolutnie legalne i dostępne na wyciągnięcie dłoni – czy właściwie głosu. Co więcej, obniża się poziom kortyzolu, hormonu stresu. To z kolei, oprócz poprawy naszego stanu emocjonalnego, pozwala zredukować fizyczne objawy stresu, w efekcie przyczyniając się do zwiększenia odporności organizmu. Podobny koktajl biochemiczny serwujemy sobie jeszcze tylko przy okazji jednej czynności, tej jednak – w odróżnieniu od śpiewu – nie wypada wykonywać ani publicznie, ani grupowo.

Śpiew jest ważniejszy niż Ci się wydaje

Na śpiew reagują neurony lustrzane. Jest to grupa neuronów, dzięki którym uczymy się zachowań społecznych, współodczuwamy z innymi, rozumiemy ich emocje (i zarażamy się śmiechem czy ziewaniem). Wskutek aktywności neuronów lustrzanych, kiedy ktoś przy nas śpiewa, sami czujemy, jakbyśmy śpiewali. Dowiedziono też, że kiedy śpiewamy z innymi, synchronizuje się rytm bicia naszych serc.

Wspólny śpiew pozwala zaspokoić potrzebę przynależności, która w hierarchii potrzeb Maslowa znajduje się na wysokim, trzecim poziomie. To dlatego śpiew jest z ludźmi zawsze wtedy, gdy czują potrzebę zjednoczenia. Kiedy kibiców ewakuowano po zamachu terrorystycznym na paryskim stadionie Stade de France w 2015 roku, spontanicznie zaczęli śpiewać Marsyliankę. Wcześniej, jestem tego pewna, śpiewali piosenki dopingujące ich drużyny.

Kiedyś śpiew był sposobem na wyrażenie emocji, na budowanie więzi. Dziś jest czymś, co podlega krytyce i surowej ocenie. Nasze ciała kiedyś służyły do życia. Te skomplikowane maszyny były wehikułami, którymi podróżowaliśmy od samego początku, po sam kres. Dziś są prostymi strukturami mającymi proste funkcje – wyglądać i zapewniać prestiż swoim użytkownikom. Nasze głosy też kiedyś służyły do życia. Do wyrażania miłości, do budowania więzi, do witania, do żegnania, do wspominania, do czarowania, do bycia razem. Dziś służą do tego, żeby można nas było podzielić na lepszych i gorszych. Nadających się i nienadających się. Tymczasem każdy się nadaje. Mowa to śpiew, tylko bez muzyki w tle. A śpiew to umiejętność jak każda inna – jeśli będziesz nad nią pracować, będziesz robić postępy.

Korzyści ze śpiewania

Korzyści z tego jest wiele – szczególnie jeśli zdobędziesz się na odwagę, żeby ze swoim śpiewem wyjść do ludzi.

Wspólny śpiew to nowe spojrzenie na samego siebie. Jeśli udało mi się zrobić coś, czego tak bardzo się bałam, to może i z innymi rzeczami mi się uda?

Wspólny śpiew to nowe spojrzenie za zespół. Że jednak nikt nas nie ocenia. Że jednak wszyscy się wspieramy, bo razem pokonujemy podobne trudności.

Wspólny śpiew to kontakt z własnym ciałem i świadomość ciała. Umiejętność znajdowania i rozluźniania napięć, kontrola oddechu, postawy ciała, brzmienia głosu.

Wspólny śpiew to równowaga. Wspólne decydowanie o ostatecznym efekcie pracy. Balansowanie między emocjami w melodii a działaniem w rytmie.

Wspólny śpiew to sposób na wyrażenie siebie, swoich emocji i uświadomienie sobie różnorodności i zaakceptowanie jej, znalezienie dla niej miejsca i miejsc dla poszczególnych osób, tak by wykorzystać ich potencjały.

Wspólny śpiew to dialog, współpraca, znajdowanie właściwych ról w zespole.

Wspólny śpiew to poczucie przynależności, którego dziś mamy tak mało. Wiele szkoleń i działań u swych fundamentów zorientowanych jest na współzawodnictwo lub indywidualny rozwój. A wspólny śpiew tworzy między ludźmi prawdziwie głęboką, organiczną więź i emocjonalną bliskość.

Wspólny śpiew to wyjście ze strefy komfortu. Mało jest na to tak skutecznych sposobów jak improwizacja wokalna. I mało tak obezwładniająco satysfakcjonujących powrotów, jak ten z myślą: nie wierzę, udało się.

Wspólny śpiew uczy ufać instynktowi, intuicji, reagować, odpowiadać, szukać odpowiedzi w sobie i czerpać inspirację z otoczenia.

Wspólny śpiew pozwala uwierzyć, że wiele rzeczy pozornie niemożliwych, jest tak naprawdę możliwych. Że na przykład skłócony i niezbyt radzący sobie ze współpracą zespół może w dwie godziny napisać, zaśpiewać i nagrać piosenkę – i że potem nie jest już taki skłócony. Albo że może się spotkać w jednym miejscu dwadzieścia obcych sobie osób, które nie śpiewają i nie mają pojęcia o grze na instrumentach i cztery godziny później wyjść z sali jako zespół wokalno-instrumentalny, który przed chwilą zagrał pierwszy wspólny koncert. Krótki. Na jeden utwór. Ale koncert. Wspólny. I jak już w to się uwierzy, to trochę łatwiej uwierzyć w całe mnóstwo innych pozornie trudnych rzeczy.

I to wszystko niezależnie od poziomu umiejętności. Wspólny śpiew przynosi więcej korzyści, niż śpiew doskonały.

Spróbuj. Zadziała. Obiecuję.


Patrycja Obara

Patrycja Obara

Konsultant Przemawiania

Patrycja to interdyscyplinarystka, która realizuje się dydaktycznie prowadząc szkolenia dla firm, a także Wrocławską Szkołę Śpiewu stworzoną na fundamentach idei, że śpiewać może każdy, bez wyjątku. Wykładała w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, tłumaczyła książki i artykuły dla Harvard Business Review Polska. Swoje pasje artystyczne realizuje jako wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka w zespole SHE-la.

Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, możemy Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
kontakt@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracujemy zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).

Zapisz się na nasz newsletter

* pole wymagane

.

Co przemawianie na studiach ma wspólnego z przemawianiem w biznesie?

Co przemawianie na studiach ma wspólnego z przemawianiem w biznesie?

Przemawianie z perspektywy studenta

Umiejętność przemawiania, jak się okazuje, jest uniwersalną potrzebą – i niesie ze sobą uniwersalne problemy i wątpliwości. Po semestrze zajęć akademickich z zakresu wystąpień publicznych postanowiłam zbadać potrzeby i przemyślenia ich uczestników oraz porównać je do refleksji i deklarowanych potrzeb uczestników szkoleń biznesowych.

30-godzinny kurs autoprezentacji i wystąpień publicznych, którego uczestnikami byli studenci wrocławskiej filii SWPS, obejmował mniej więcej te same elementy, jakie zawierać powinno kompleksowe szkolenie dla biznesu: planowanie struktury wystąpienia, dostosowanie formy wystąpienia do jego celu i potrzeb odbiorców, język wystąpienia (narzędzia retoryczne, pragmatyka, prozodia), storytelling, elementy pozajęzykowe wystąpienia (mowa ciała, głos, oddech, zarządzanie stresem) oraz techniki zapamiętywania treści wystąpienia.

Część studentów nie miała wcześniej żadnego doświadczenia z wystąpieniami publicznymi. Niektórzy wręcz świadomie i celowo tego unikali, ponieważ bali się występować. Zdarzali się jednak i tacy, którzy mieli już za sobą pierwsze doświadczenia w tym zakresie – prezentacje multimedialne w szkole średniej, konkursy recytatorskie, konferencje, występy na szkolnych apelach, przemówienia przy okazji imprez szkolnych i okolicznościowych. Były to jednak wystąpienia nieprzygotowane od strony technicznej i bazujące raczej na intuicji i naturalnych kompetencjach danej osoby. Kilka osób w grupie zdobywało wcześniej doświadczenie w zakresie wystąpień publicznych w sferze artystycznej – mieli za sobą występy taneczne, teatralne czy wokalne.

Po zajęciach przeprowadzona została anonimowa ankieta, której wyniki stanowiły przyczynek do napisania tego artykułu.

Zapytani o ocenę swojej umiejętności przemawiania przed rozpoczęciem nauki w skali od 1 (bardzo słabo) do 6 (bardzo dobrze), najczęściej wybierali odpowiedź 3 (42,9%), a potem z tą samą częstotliwością 1 i 2 (po 28,6%).

Najważniejsze umiejętności

Kompetencje rozwinięte podczas kursu wystąpień publicznych, które studenci wskazali jako najważniejsze, można podzielić na kilka kategorii:

  • głos, oddech (gradacja głosu; dużo dały mi zajęcia z pracy nad głosem, oddechem, rozgrzewki językowe; techniki poprawnej emisji głosu; wiem teraz lepiej jak oddychać i jakie ćwiczenia wykonywać, by język i aparat mowy były dobrze przygotowane do pracy)
  • treść przemówienia (to że wystąpienie musi mieć wartość, że wystąpienie musi być dla nas ważne i szczere, poznałam sposoby w jakie można wystąpienie „ograć”, np. storytelling; wiem, jak konstruować wystąpienie, aby zaciekawiło i zainspirowało; nauczyłam się opowiadać własną historię i inne treści tak, by zainteresować odbiorcę; planowanie przemówienia, lepsza selekcja jeżeli chodzi o temat wystąpienia)
  • odbiorca (że należy uszanować czas odbiorcy, że należy czerpać pozytywną energię z publiczności; wiem już jak utrzymać uwagę odbiorcy; skracanie dystansu)
  • zapamiętywanie treści wystąpienia
  • zarządzanie stresem (przełamałam stres w trakcie wystąpienia, poznałam ćwiczenia relaksujące przed wystąpieniem, techniki rozluźniające/antystresowe, techniki motywacyjne)

Wśród największych korzyści wyniesionych z zajęć studenci wymienili:

  • zwiększenie umiejętności kontroli oddechu
  • praktyczne ćwiczenia z zakresu pracy z głosem
  • rozmowy o przełamywaniu lęków i pokonywaniu stresu
  • oglądanie wystąpień doświadczonych mówców
  • omówienie każdej potencjalnej przeszkody, wszystkiego, co potencjalnie może pójść nie tak, oraz poznanie sposobów na to, jak sobie z tą przeszkodą poradzić
  • indywidualna praca nad przemówieniami poszczególnych osób
  • omówienie sposobów wywołania określonych reakcji u widowni
  • przemowy w praktyce (!)

Stres, obawy, lęki

Ważnym elementem zajęć było dla studentów omówienie źródeł stresu związanego z wystąpieniami publicznymi oraz największych trudności związanych z przemawianiem. Z tych dyskusji – a także z odpowiedzi na dotyczące tego pytanie w ankiecie – płyną ciekawe wnioski. Okazuje się bowiem, iż niezależnie od tego, czy rozmawia się z doświadczonym mówcą biznesowym, ze studentem uczącym się przemawiać, czy z dzieckiem przed występem na szkolnym apelu, towarzyszące im obawy i lęki są zasadniczo takie same. Najczęściej jest to obawa przed oceną innych, czy obawa przed brakiem akceptacji ze strony publiczności. Obawy te powodują typowe reakcje stresowe – drżenie głosu i dłoni, spłycenie oddechu, problem z koncentracją na temacie wystąpienia. Nad tymi zaś trudno zapanować, co powoduje wpadnięcie w spiralę stresu – stresuje mnie to, że się stresuję, a to, że mnie to stresuje, sprawia, że jeszcze bardziej się stresuję.

Oprócz tego typu obaw, studenci wskazywali również praktyczne trudności:

  • zachowanie naturalności
  • dobór tematu, który zaciekawi odbiorcę
  • trzymanie się przyjętego planu wystąpienia
  • niezgubienie toku myślowego
  • odpowiednia intonacja
  • pamiętanie o utrzymaniu kontaktu wzrokowego
  • odpowiednia gestykulacja i postawa ciała

Obawy i trudności, które wskazali studenci nie wydają się zbytnio odbiegać od tych, z jakimi mierzy się wielu uczestników szkoleń dla biznesu.

Rozwiązania

Studenci nie zatrzymali się jednak na rozpoznaniu trudności – postarali się także o znalezienie rozwiązań tych problemów. Pierwsze z nich – tyle proste, co absolutnie genialne – to praktyka. Najgorszym, co może zrobić mówca, bojący się występować, jest unikanie wystąpień. Tylko konfrontując się ze swoim lękiem można go oswoić.

Oprócz tego studenci wskazali na istotność formalnej nauki wystąpień. Poszukując doskonałego przepisu na mówcę na własną rękę skazujemy się na konieczność przebycia znacznie dłuższej i bardziej krętej drogi niż wtedy, gdy zdecydujemy się skorzystać z merytorycznego wsparcia ekspertów w tej dziedzinie.

Ponadto studenci radzą mówcom rzetelnie przygotowywać się do wystąpień (im bardziej czujemy się przygotowani, tym mniejszy towarzyszy nam stres) i przeprowadzać wielokrotne próby, podczas których można ustalić czas wystąpienia, oswoić się z tekstem i nauczyć się improwizować na podstawie przygotowanego wcześniej planu. Studentom dobrze robiły także ćwiczenia z emisji głosu, dając im pewność, że w kluczowym momencie nie zawiedzie ich najważniejsze narzędzie mówcy, jakim jest jego głos. Z kolei ćwiczenia oddechowe zapewniły im ważne narzędzie zarządzania stresem – w chwilach napięcia to bowiem kontrola oddechu umożliwia nam odsunięcie stresu i koncentrację na temacie wystąpienia.

I jeszcze trzy ważne obserwacje studentów. Po pierwsze, „każdy temat, gdy jest dobrze przygotowany, będzie interesujący”. Po drugie, „strach jest jedynie w nas samych i możemy nad nim zapanować”. I po trzecie wreszcie, „dużą rolę gra pozytywne myślenie i wiara w sukces”.

Czy to w ogóle jest fajne?

Okazuje się jednak, że przemawianie to nie samo zło, nerwy i stres. Że jednak przynosi mówcy niemałą satysfakcję – począwszy od ulgi po zejściu ze sceny, przez zadowolenie, jakie daje nam świadomość podzielenia się z innymi ważnymi informacjami, aż po lepszą samoocenę po wystąpieniu, kiedy stres już mija i otrzymujemy od innych informację zwrotną (zwykle znacznie lepszą niż zakładaliśmy). Zdarzały się jednak i inne refleksje:

  • Najfajniejsze w przemawianiu jest to, że patrzy na mnie kilkanaście, kilkadziesiąt par oczu, a ja mówię do nich ze świadomością, że zyskałam ich uwagę. Mogę sprawić, że zmienią myślenie na dany temat, zauważą to, czego nie dostrzegali wcześniej, czy że zmotywuję ich w jakiś sposób.
  • Poczucie „po” i świadomość, że dało się z siebie wszystko oraz, że dało się komuś jakąś wartość, coś co być może zmieni ich życie chociaż w małym stopniu.
  • Fakt, że za każdym razem rosną nie tylko umiejętności oratorskie, ale częściowo też odwaga społeczna do zabierania głosu w najróżniejszych sytuacjach oraz ogólny rozwój osobisty.

To szczególnie ważne z perspektywy mówcy obserwacje – te, z których wynika, że przemawianie nie jest pustą czynnością wykonywaną z egocentrycznych potrzeb, ale sposobem na zmianę świata, choćby w najmniejszym zakresie, i na samorozwój.

Czego się nauczyliście?

Po odbyciu kursu samoocena studentów w zakresie przemawiania znacząco wzrosła. Większość z nich w skali od 1 (bardzo słabo) do 6 (bardzo dobrze) oceniło swoje kompetencje na 5 (42,9%), w następnej kolejności na 6 (28,6%) oraz na 4 i 3 (po 14,3%). Poproszeni o wskazanie obszarów, nad którymi czują, że powinni popracować jako mówcy, studenci wymienili:

  • kontrolę oddechu
  • panowanie nad stresem
  • kontrolę głosu
  • pewność siebie
  • kontrolę tempa mówienia
  • mowę ciała

Obszary te są tożsame z tymi, które uczestnicy szkoleń biznesowych wskazują w ankietach ukierunkowanych na badanie ich potrzeb.

Co jeszcze?

Studenci w ankiecie deklarują, że gdyby mogli mieć więcej zajęć, oczekiwaliby po nich przede wszystkim jeszcze większej praktyki – chcieliby przemawiać jak najwięcej, przed różnymi audytoriami, wygłaszać przemówienia na różne tematy i różnej długości. Wszystko po to, żeby oswoić się z praktyką wystąpień publicznych. Chętnie popracowaliby także nad emisją głosu i wszystkim, co się z tym wiąże – oddechem, dykcją, artykulacją. Chcieliby także nauczyć się mówić ciekawie o rzeczach z pozoru nudnych. Najczęściej jednak jako drogę do ostatecznego sukcesu wymieniali świadomą i prowadzoną przez mentora praktykę.

Top of the tops

Co studenci wymieniają jako najważniejszą rzecz wyniesioną z kursu? Oprócz wiary w siebie, umiejętności pokonania stresu, docenienia wagi przygotowywania się, respondenci podzielili się w ankiecie następującymi przemyśleniami:

  • Najważniejsza była dla mnie satysfakcja, że wystąpiłam i zostało to dobrze odebrane.
  • Wynoszę z zajęć to, że granice wyznaczam sobie sama i że istnieją tylko w mojej głowie. To, co początkowo było dla mnie niewyobrażalne, przerażające i uznane za najtrudniejsze zaliczenie w semestrze, dziś jest super wspomnieniem. Wiem, że mogę osiągnąć wiele, wystarczy tylko wiara w siebie i dużo, dużo pracy.
  • Tworzenie przemówień może uczyć samego siebie. Ja dowiedziałam się jeszcze więcej o sobie. Mając dowolność tematu i chcąc dać realną wartość odbiorcom, dokonujemy podróży wewnątrz siebie. Fajnie było tę podróż odbyć.
  • Motywacja i chęć rozwoju oraz poczucie, że umiejętność przemawiania NAPRAWDĘ przydaje się w życiu

A na koniec…

Niech pointą tego artykułu będą rady dla mówców od studentów:

  • Trening czyni mistrza!
  • Nie należy przegotowywać się na ostatnią chwilę. Są osoby z pewnego rodzaju lekkością w przemawianiu, dla których mowa przygotowana na kilka dni przed przedstawieniem nie jest trudnością, jednak nic nie da nam takiego uspokojenia w głowie jak fakt, że jesteśmy super przygotowani do prezentacji.
  • Poświęć sporo czasu na przygotowanie i wygłaszaj próbne przemówienia, chociażby przed samym sobą w lustrze. Nastaw się pozytywnie na działanie i wykonanie jak najlepiej zadania. To nastawienie pomaga opanować stres związany z wystąpieniem. I staraj się być naturalnym.
  • Nie narzucaj sobie tematu, formy, ani terminu. Jeśli masz je napisać tydzień przed datą wystąpienia, to jest okej. Najgorsze, co można sobie zrobić, to zmuszanie się do podejścia do tego, gdy nie jest się na to gotowym, nie jest się w nastroju lub nie ma się na to ochoty. Tworzenie tego powinno być procesem twórczym i w zasadzie fascynującym.
  • Wybierz się na zajęcia z emisji głosu.
  • Strach jest jedynie w nas samych, możemy nad nim zapanować, później będzie już tylko lepiej.
  • Ćwicz!


Patrycja Obara

Patrycja Obara

Konsultant Przemawiania

Patrycja to interdyscyplinarystka, która realizuje się dydaktycznie prowadząc szkolenia dla firm, a także Wrocławską Szkołę Śpiewu stworzoną na fundamentach idei, że śpiewać może każdy, bez wyjątku. Wykładała w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego, tłumaczyła książki i artykuły dla Harvard Business Review Polska. Swoje pasje artystyczne realizuje jako wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka w zespole SHE-la.
Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, możemy Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
kontakt@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracujemy zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.