+48 790 300 458 kontakt@biuromowcow.pl
Dlaczego liderzy potrzebują przemówień?

Dlaczego liderzy potrzebują przemówień?

Wielka wizja firmy

Wśród pracowników widać było poruszenie. Wszyscy wiedzieli, że na corocznym kongresie, zostanie ogłoszona wizja firmy, jej nowy kierunek i projekty. Mają one sprawić, że organizacja znów będzie liczyć się na rynku, a może nawet wyprzedzi konkurentów. Będzie to dzień, w którym szczególnie zabłyszczy nowy prezes spółki, powołany zaledwie pół roku temu. Pracownicy mają nadzieję na powiew świeżości i zastrzyk motywacji, co jego doświadczenie zdaje się obiecywać – czterdzieści lat pracy w różnych międzynarodowych korporacjach, w tym piętnaście na stanowiskach dyrektorskich i pięć jako prezes.

W wielkim dniu wszystko było zorganizowane z pompą. Dużo kolorów, wszędzie logo firmy, a w sali konferencyjnej – olbrzymi ekran, przepastna scena i światło skierowane w ten jeden punkt, w który wzrok wlepiali wszyscy obecni na widowni.

A wśród nich ty i ja. Siedzimy obok siebie wygodnie w pierwszym rzędzie, z głowami zadartymi lekko do góry, żeby widzieć scenę. Oboje nie możemy doczekać się wystąpienia prezesa. Czujesz ten ścisk w żołądku i serce bijące nieco szybciej na samą myśl o tym co się zaraz stanie? U ciebie to stres czy ekscytacja?

Nagle zapada kompletna cisza, milkną wszystkie rozmowy, którymi wypełniona była sala. Na scenę wchodzi on. Powoli przemierza bezkres firmowej sceny. Jego sceny. To jego wielki dzień i wielki dzień dla nas wszystkich. Dochodzi do środka i podchodzi do… podium? Przecież przed chwilą go tam nie było. Nieistotne. Tylko dlaczego prezes trzyma w ręku pogięte kartki? Odłożył je na podium. Hmm… trochę ma za duży garnitur i dość niechlujnie się prezentuje. Ale to nic, może właśnie tym mocniejszy będzie efekt jak zacznie mówić. Będziemy słuchać jak zahipnotyzowani.

– Szanowni… yyy… państwo. Witam bardzo… yyy… serdecznie.

Albo i nie będziemy… Monotonny, godzinny monolog, który nastąpił później, uśpił niejednego słuchacza. Tobie też powieki opadły kilka razy, widziałem! Mówca używał skomplikowanego słownictwa, które nie miało nic wspólnego z żargonem funkcjonującym w firmie. Kilka razy zrobił pauzy, które z początku wydawały się zaplanowane, ale gdy niemiłosiernie się przedłużały, jasnym było, że się zgubił. Były dwa takie momenty, że zaśmiał się, więc my (ci którzy nie spali) z grzeczności również, mimo że kompletnie nie rozumieliśmy dowcipu. A ta metafora psa jedzącego rabarbar? Co ona w ogóle miała znaczyć? I dygresje – ratunku, jak dużo ich było! Kompletnie nie zrozumieliśmy ich znaczenia. Niby coś powiedział o dwóch nowych projektach, tylko czy my jesteśmy na nie gotowi? Nie do końca też wiem, jak są związane z naszym biznesem.

To jest nasz wybawca? Lider, który ma nas porwać do działania i rozwoju firmy? Jesteśmy zgubieni! A co ty sądzisz?

Znasz to?

Ten przypadek jest dość ekstremalny, ale jakbyś miał się cofnąć do tego tekstu i policzyć, ile z opisanych w nim cech jesteś w stanie przypisać liderom w swojej organizacji, to bardzo byś się załamał czy tylko trochę? A może jesteś szczęśliwcem, który nie spotkał się z takimi przypadkami? W tym wypadku gratuluję świetnego pracodawcy.

Tak czy siak, warto wiedzieć, że takich sytuacji jak ta opisana, można uniknąć – każdy lider powinien kształcić się w sztuce wystąpień publicznych. Co można robić, żeby być lepszym mówcą dowiesz się z wielu artykułów na tym blogu, a teraz chciałbym ci pokazać, jak ważne w działaniach liderów są przemówienia. Jeśli jesteś liderem, aspirujesz do bycia nim, to zachęcam cię do lektury. Jeśli masz w otoczeniu liderów, którzy wykazują cechy ze wstępu tego artykułu, podeślij im go jako argument ku temu, żeby rozwijali swoje umiejętności prezentacyjne.

Przekazanie wizji

Wizja w organizacjach jest bardzo ważna, bo nadaje im kierunek. Można wiedzieć, co się dzieje w poszczególnych projektach, ale wizja (misja, why, jakkolwiek ją nazwiesz), powinna tłumaczyć te działania. Idealnie jak jest jasno spisana, ale często firmy na swoich stronach mają podane tylko jakieś generyczne zdania, które nie mają większego znaczenia. A przemówienie może tutaj bardzo pomóc. Dobrze przygotowane przemówienie wizyjne nawiąże do wartości firmy, wyznaczy kierunek jej rozwoju, ale będzie też czerpać z kultury organizacji. I, co bardzo ważne, wzbudzi emocje w słuchaczach! Dużo trudniej jest to zrobić w formie pisanej, bo ciężko jest wtedy pokazać pasję i energię, które łatwo jest pokazać na scenie. Takie wystąpienie można nawet nagrać i umieścić na stronie zamiast (albo oprócz) tej pięknie (lub generycznie) spisanej wizji.

Emocje

Pisząc maila, bardzo łatwo wzbudzić radość w czytającym, kiedy masz do przekazania, że „od teraz pracujemy tylko cztery godziny dziennie”. Każdy się ucieszy. Ale co kiedy do przekazania są bardziej skomplikowane wieści? Albo takie, przy których pojawia się wątpliwość czy są pozytywne czy negatywne?

Wielu ludzi nie znosi spotkań i doskonale to rozumiem. W erze, kiedy są one organizowane dla samego faktu ich odbębnienia, a osoby je prowadzące są nieprzygotowane i przynudzają, naprawdę nie dziwię się. Są jednak tematy, które warto poruszać twarzą w twarz. Albo twarzą w twarze. Wtedy dobrze przygotowane przemówienia są nieocenione. Nie tylko pozwalają nie zanudzić, ale wręcz zaciekawiają, inspirują do działania i wzbudzają emocje.

Emocje są kluczowe w wystąpieniach publicznych (jest to szeroki temat, który w przyszłości opiszę szczegółowo) i w zależności od naszego celu, warto wzbudzać w słuchaczach więcej niż tylko radość. Nie mówię, że zaraz należy zabierać ludzi na emocjonalną kolejkę górską, ale czasem sama piękna wizja przyszłości może zmotywować do działania mniej niż strach przed tym co się stanie, jeśli firma będzie dalej podążać w złym kierunku.

Opowiadanie osobistych historii

Jednym z narzędzi, które świetnie pomagają wywoływać emocje są historie, w szczególności te osobiste. Umiejętnie opowiedziana historia potrafi zdobyć wśród pracowników zrozumienie dla zmian organizacyjnych, zdobyć serce klienta lub po prostu zainteresować do słuchania dalszej części przemówienia.

No właśnie. Przemówienia. Bo czy zdarzyło ci się kiedyś czytać osobiste historie wysłane przez prezesa do pracowników mailem? Pewnie ekstremalnie rzadko. To po prostu dziwne i nieefektywne, bo w mailach dąży się do jak najkrótszej formy.

Przemówienia kontra maile

Inna sprawa, że nie wszyscy czytają wszystkie maile. Więc co jeśli wyślesz cudownie skomponowanego maila do swoich pracowników, a część z nich go nawet nie otworzy. Inni otworzą i przerażą się jego długością. Jeszcze inni przeczytają i nie zrozumieją (albo co gorsza zrozumieją źle). Nie mówię, że każdy chętnie będzie słuchał twojego przemówienia, zwłaszcza jeśli ma dużo pracy, ale jeśli słyniesz w firmie z tego, że jesteś dobrym, konkretnym mówcą (no, do tego trzeba dojść), to czemu nie?

Wtedy masz szansę przekazać dużo więcej informacji niż ludziom chciałoby się czytać w mailu. Przekażesz emocje, osobiste historie, ale też swoją wiedzę. Pracownicy często odkładają na później wiadomości, które nie dotyczą ich bieżącej pracy. Ciężej odłożyć takie przemówienie.

Zaufanie jest kluczowe

Żeby to wszystko działało tak pięknie, to pracownicy muszą ci najpierw ufać. Nie będę zagłębiał się w metody zdobywania zaufania – jest ich wiele, ale chciałbym zauważyć, że przemówienia są jedną z nich. Kiedy ludzie widzą cię na żywo, kiedy mają okazję odpowiedzieć uśmiechem na twój uśmiech, posłuchać tego, co masz do powiedzenia (jeśli mówisz z sensem oczywiście), to po prostu będą ci bardziej ufać. Nie zastąpi to wciąż bycia szczerym, realizacji zapowiedzianych planów czy bycia na froncie z pracownikami, ale jest dla nich świetnym wsparciem.

Daj się poznać

Kontakt bezpośredni daje też szansę twoim pracownikom na to, żeby cię poznali. Jesteś energiczny czy stonowany? Lubisz się rozgadywać czy mówisz zwięźle? Masz poczucie humoru czy jesteś poważny? Oczywiście dobrze przygotowane przemówienie nie ujawni cię w pełni (gaduły nie mają ze mną dobrze, jak przygotowuję ich do wystąpień), ale musi być w nim przynajmniej cząstka ciebie – autentyczność i naturalność są kluczowe.

Ciężko jest spotykać się regularnie z wszystkimi pracownikami indywidualnie, żeby dać im możliwość poznania cię, a przemówienia do większych grup dają na to szansę. Mniej efektywnie niż spotkanie jeden na jeden, ale zdecydowanie lepiej niż maile.

Szansa na wytłumaczenie wątpliwości

Pytania można zadawać oczywiście mailowo, ale kiedy po trzeciej odpowiedzi wciąż nie rozumiesz o co chodzi, dzwonisz. W trakcie przemówienia łatwiej jest tłumaczyć, bo masz więcej kanałów komunikacji do wykorzystania – możesz odpowiednio moderować głosem i gestykulować, a to pomoże twojemu odbiorcy zrozumieć, co masz na myśli. Jeśli tutaj po trzeciej odpowiedzi wciąż nie rozumiesz, trafi ci się osobiste spotkanie z mówcą.

I co ty biedny liderze możesz zrobić, żeby wykorzystać ten potencjał?

Oczywiście musisz trenować, żeby być lepszym mówcą.

Możesz uczyć się samemu (ja sam w dużej mierze jestem samoukiem!), czytając książki (już niedługo post o tym), artykuły (np. na moim blogu) oraz przede wszystkim szukając dla siebie okazji do występowania przed ludźmi (spotkania w firmie, konferencje).

Inną drogą jest poprosić o wsparcie dział komunikacji. Zdarzało mi się już pracować z prezesami firm, gdzie sporą robotę wykonałem najpierw z działem komunikacji, a dopiero potem z samym zainteresowanym. Pracownicy tego działu kolektywnie są w stanie stworzyć dla ciebie przemówienie albo wesprzeć cię w jego tworzeniu.

Zatrudnienie trenera przemawiania też jest dobrym rozwiązaniem – pracujesz wtedy z ekspertem, który pomoże ci osiągnąć twoje cele jako mówcy. Dobry trener podsunie ci mnóstwo pomysłów na to, jak napisać i wygłosić twoje przemówienie w taki sposób, żeby publiczność była zachwycona i żebyś ty pozostał sobą.

Rozwinięciem poprzedniego przypadku jest zatrudnienie speechwritera, czyli osoby, która napisze przemówienie za ciebie. Wciąż wymaga to pracy z tobą, bo taka osoba musi poznać twoje cele, osobowość (przynajmniej trochę) oraz twoją organizację, ale i tak zaoszczędzi czas, który poświęciłbyś na pisanie przemówienia samemu.

Kiedy zaczynasz?

Najtrudniej jest zacząć. Bo to wszystko tak cudownie wygląda, ale przecież nie masz czasu poszukać. No to proszę: michal@biuromowcow.pl. Nie musisz dalej szukać, po prostu do mnie napisz, a ja znajdę dla ciebie odpowiedniego trenera lub speechwritera.


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.
Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Dlaczego warto wziąć udział w TEDxie – 7 powodów

Dlaczego warto wziąć udział w TEDxie – 7 powodów

Na świecie odbywa się średnio 10 konferencji TEDx dziennie. Przez ostatnie 12 miesięcy wyprodukowały one w sumie około 20 tysięcy video z przemówieniami. I zgadnij co? Te wszystkie przemówienia są dostępne za darmo do obejrzenia w internecie. Więc dlaczego tak wielu ludzi stawia sobie jako główny powód udziału w TEDxie właśnie posłuchanie mówców?
Oczywiście bez mówców wydarzenie by się nie odbyło, więc nie chcę negować ich ważności. Po prostu jest tyle innych powodów, dla których warto wziąć udział w TEDxie, niż tylko słuchanie przemówień. Będą się one różnić w zależności od tego, kto organizuje konferencję, ale załóżmy idealny scenariusz – doświadczony i zaangażowany zespół. Oto 7 powodów, dla których warto wziąć udział w TEDxie.

1. Mówcy

Tak! Ale nie chodzi mi tu o ich przemówienia. Mówcy będą krążyć po obiekcie, gdy nie są na scenie, co oznacza, że będą dostępni w przestrzeni networkingowej. Wystarczy ich znaleźć i zacząć rozmowę – można potraktować ich przemówienie jako punkt zaczepny (jeśli nie masz pomysłu jak inaczej zagadać). Dlaczego miałbyś z nimi rozmawiać? To zależy od Ciebie. Może pomożesz im z ich pomysłami? Albo widzisz potencjał do współpracy? Albo może zwyczajnie chcesz budować swoją sieć kontaktów na później. Mówcy zazwyczaj dodają kilka punktów wartości do Twojej osobistej sieci kontaktów.

2. Inni uczestnicy

Mówcy nie są jedynymi diamentami w budynku! TEDxy przyciągają wyjątkowych ludzi. Ludzi, którzy zwracają uwagę na to, co się dookoła nich dzieje, ludzi, którzy chcą rozwijać siebie i społeczeństwo, ludzi, którzy widzą, jak ważny jest ciągły rozwój. Są ciekawi, otwarci i są zmianami, które chcą zobaczyć w świecie. Znajdziesz wśród nich reprezentantów niezliczonych profesji. Nigdy nie wiesz, jak niezwykłe są ich historie, a zdarza się, że są one lepsze niż te, którymi dzielą się prelegenci.
Benjamin Franklin kiedyś powiedział: “Cała ludzkość dzieli się na trzy klasy: tych, którzy są nieruchomi, tych, którzy są ruchomi i tych, którzy poruszają.” Wierzę, że na TEDxie znajdziesz głównie reprezentantów grupy numer trzy.

3. Doświadczenie – atmosfera

Organizatorzy TEDxów planują każdy detal konferencji. Świetne wydarzenia polegają nie tylko na zaproszeniu mówców i uczestników. Polegają na tym, żeby organizatorzy, firmy partnerskie oraz mówcy stworzyli wyjątkowe doświadczenie dla uczestników. Tylko wtedy wyciągną z niego najwięcej. Oznacza to, że trzeba przygotować mówców do ich wystąpień, zaplanować dodatkowe aktywności dla gości i upewnić się, że partnerzy stworzą dodatkową wartość na wydarzeniu.
Całość może być zapakowana w jakąś niezwykłą historię, jak zrobiliśmy z TEDxWroclaw 2015, który przeteleportował nas do Krainy Czarów. Może być też oparta o jeden spójny temat, jak na TED2016 – Marzenie. Cokolwiek to jest, powinno mówić “uczestniku, jesteś najważniejszy na tym wydarzeniu”.
Znajdziesz też TEDxy organizowane w wyjątkowych miejscach, które dodają do niesamowitości doświadczenia. Był TEDxTrentoSalon zorganizowany w Alpach albo TEDxEverest, tak, zgadłeś – na Mount Everest czy TEDxAmazonia zorganizowany… może lepiej spójrz na fotkę:

zdjęcie: Bruno Fernandes

4. Partnerzy

Firmy, które spotkasz na TEDxie są bardzo ważne. Ich wsparcie jest potrzebne, szczególnie w przypadku większych konferencji. Doświadczeni organizatorzy będą chcieli sprawić, żeby partnerstwa z firmami miały znaczenie. Napisałem o tym więcej tutaj. Chodzi o to, żeby zintegrować partnera z wydarzeniem, żeby mógł dać dodatkową wartość uczestnikom. To nie jest łatwe i nie każdy organizator będzie umiał o to zadbać, ale jeśli jest zrobione dobrze, to Ty jako uczestnik, możesz być pewien, że ta firma nie jest tam przez przypadek.
Bardzo często firmy są częścią doświadczenia opisanego w poprzednim punkcie. Zapewniają wiedzę, rozrywkę, interakcje i dodają znaczenia poszczególnym aktywnościom.

5. Wiedza

Oczywiście ta z przemówień, ale nie tylko. Najcenniejsza będzie wiedza, którą zaczerpniesz ze wszystkich źródeł wspomnianych w poprzednich punktach. Rozmawiaj z mówcami i innymi uczestnikami, zapytaj ich o pomoc.
Jest wiele rodzajów wiedzy, którą możesz otrzymać. Mogą to być interesujące fakty na konkretny temat. Ale może to być wsparcie przy wyzwaniu, które masz w swoim biznesie. Albo rozwiązanie problemu związkowego. Przemówienia mogą zaoferować konkretny fragment wiedzy, którego potrzebujesz, ale wciąż masz większą szansę na konkretniejszą radę, gdy rozmawiasz z ludźmi.

6. Znaczenie

Niektóre TEDxy są szczególnie dobre w tworzeniu znaczenia.
TEDxMonumento258 odbył się po dwóch stronach granicy między USA i Meksykiem w tym samym czasie. W ten sposób połączył dwie różne kultury, które mieszkają w tym samym regionie.

zdjęcie: Natalia Robert
Jest też wiele wydarzeń na Bliskim Wschodzie i w Afryce, które są siłą napędową zmiany w tych regionach i w konkretnych krajach.
Kolejny wyjątkowy rodzaj TEDxów to te organizowane w więzieniach, gdzie więźniowie są zarówno mówcami jak i uczestnikami.
Jest więcej przykładów takich wydarzeń i jeśli któreś przemawia do Twoich osobistych wartości, to tym bardziej warto, żebyś wziął w nim udział.

7. Możliwości

Zdarzyło Ci się kiedyś chcieć założyć nowy biznes, ale nie mieć odpowiedniej osoby, z którą to zrobisz? Albo chciałeś zorganizować wydarzenie charytatywne, ale nie miałeś wolontariuszy? Szukałeś pracy, ale nie mogłeś jej znaleźć? Szukałeś mentora? Porady?
Oczywiście musisz rozmawiać z mówcami i innymi uczestnikami, żeby dowiedzieć się, jakie są możliwości. To kolejny punkt, który podkreśla jak ważne jest nawiązywanie nowych kontaktów.
Mieliśmy mówczynię, która dzięki TEDxWroclaw dostała ważny kontrakt biznesowy i w ten sposób mocno pchnęła swoją karierę do przodu. Mieliśmy też ludzi, którzy… przezwyciężyli swój strach przed psami, bo wydarzenie zainspirowało ich do tego, żeby pogłaskać psa przyniesionego przez jedną z organizatorek. Jest szansa na znalezienie nowych przyjaciół, klientów, partnerów biznesowych lub… miłości swojego życia. Nie wierzysz mi? No cóż… ja poznałem swoją żonę na TEDxie. Jakiś czas temu napisałem trochę o mojej pewności siebie na naszym ślubie.
Jest tyle możliwości, ilu jest uczestników na wydarzeniu. Największym wyzwaniem jest znaleźć te, które pasują do Ciebie.

Każdy wskaże inne powody dla udziału w TEDxie. Kluczowym jest, żeby były one inne niż coś, co będzie można zobaczyć po konferencji. Więc zastanów się dwa razy, zanim weźmiesz udział tylko po to, żeby zobaczyć przemówienia, które będą dostępne online. Niezwykli ludzie, niesamowita wiedza, wyjątkowe doświadczenie – połączone przez mówców, organizatorów i partnerów. W TEDxach jest po prostu o wiele więcej wartości, której nie warto pomijać, a której nie widać na pierwszy rzut oka.

Zdjęcie tytułowe: Tomasz Kuc


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.
Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Cenne rady od mówców cz. 1 – Obara, Motriuk, Tkaczyk

Cenne rady od mówców cz. 1 – Obara, Motriuk, Tkaczyk

Nowy cykl

Oczywistym jest, że nie jestem jedyną osobą, która może przekazać Wam wartościową wiedzę odnośnie przemawiania. Dlatego postanowiłem rozpocząć cykl wpisów z radami od mówców z różnych branż, których można regularnie spotkać na konferencjach na całym świecie. Dzisiaj zaczynamy od trójki Polaków, ale w przyszłości pojawią się też goście z innych części globu.

Akurat tak się złożyło, że w części pierwszej mamy wspólny mianownik – pewność siebie w wystąpieniach publicznych. Jeśli chcesz przeczytać więcej, to tutaj znajdziesz moje wskazówki w tym temacie.

A teraz jeszcze dziękuję Wam, Patrycja, Rafał i Paweł, za Wasze rady i przekazuję ten wpis w Wasze ręce:

Patrycja Obara

patrycja obara-cm
Vocal coach / Trenerka emisji głosu / Wokalistka
Muzyczna Garderoba
The Tactopers
Cloud Theater

Przemawianie jest jak muzyka

Z przemawianiem jest jak z improwizacją muzyczną. Zanim zaczniemy improwizować, musimy dobrze poznać i przećwiczyć utwór – jego tonację, harmonię, formę, melodię. A potem musimy o tym wszystkim zapomnieć i stworzyć ten utwór na nowo – tak jak podpowiada nam chwila, nasz stan emocjonalny i dynamika interakcji z publicznością.

Podobnie przemówienie – nieprzygotowane zwykle wypada słabo – albo poniżej Waszego rzeczywistego potecjału. Na wyuczone „nutka w nutkę” publiczność się nie złapie, bo będzie nieautentyczne. Wasze przemówienie będzie najmocniej rezonować z odbiorcą wtedy, kiedy będziecie na tyle dobrze znać jego temat (tonację), na tyle dokładnie przemyślicie sposób, w jaki ten temat chcecie zrealizować (harmonia), na tyle szczegółowo zaplanujecie przebieg swojej opowieści (forma) i na tyle skrupulatnie przećwiczycie w praktyce jej wygłoszenie (melodia), że na scenie będziecie mogli zapomnieć o tym wszystkim i stworzyć swoje przemówienie od nowa – autentycznie, szczerze i profesjonalnie.

Rafał Motriuk

rafal-motriuk
Dziennikarz radiowy / Korespondent naukowy
InterComm

Przed przemówieniem zrób… przemeblowanie!

Bywa, że przed publicznym przemówieniem zjadają nas nerwy. Bywa? Chyba częściej, niż ‚bywa”. Właściwie to znakomita większość ludzi, z którymi pracuję, mówi, że nerwy są zawsze, i to przeważnie nerwy dość duże.

Co z tym zrobić? Ja zrobiłem sobie w głowie przemeblowanie – oto jakie:

Po pierwsze – nie wszystkie nerwy są złe; dają nam przecież kopa i świetną mobilizację.

Po drugie – ludzie niekoniecznie przyszli na nasze wystąpienie w oczekiwaniu wpadki – chcą raczej czegoś nowego, istotnego i atrakcyjnie podanego. Trzeba im to dać!

Po trzecie – nerwy zwykle największe są na początku, potem trochę opadają. Dobrze jest przygotować sobie precyzyjnie pierwszą minutę czy dwie; to znacznie ułatwia sprawę.

Po czwarte – publiczne wystąpienia to umiejętność, jak każda inna – daje się wytrenować. Ale trzeba ćwiczyć.

I wreszcie: warto się pobawić. Gdy mówca jest uśmiechnięty, swobodny, to to ładnie przekłada się na nastrój publiczności. Ten nastrój wraca do mówcy i wszyscy są zadowoleni. Dla niektórych jest to zbyt „sztuczne” i „amerykańskie”, ale na mnie działa: Have fun!

Paweł Tkaczyk

paweltkaczyk
Zarabia na życie opowiadaniem historii / Buduje silne marki / Mówca
Blog Pawła Tkaczyka

Najgorzej jest zacząć

Jak radzę sobie z tremą przed wystąpieniem? Trema bierze się z czegoś, co w psychologii nazywa się „przeciążeniem ego”. Kawałek Twojego mózgu odpowiadający za świadome myślenie, przewidywanie konsekwencji pracuje na zbyt wysokich obrotach i… czasem się przeciąża zostawiając Ci w głowie „pustą kartkę”. A im bardziej się martwisz, że to się stanie… tym bardziej intensywnie pracuje ten moduł, tym szybciej się przeciąży.

Jak sobie z tym poradzić? Zdać się na inną część mózgu, tę automatyczną. Mam kilka zdań, które wykułem na pamięć. I kiedy mówię „na pamięć”, myślę o pełnej automatyce – jeśli obudzisz mnie w środku nocy, wyrecytuję je jak mantrę. „Cześć, nazywam się Paweł Tkaczyk i zarabiam na życie opowiadaniem historii. Czasem – tak jak teraz – wychodzę do ludzi i opowiadam je…” I tak dalej. Kiedy wychodzę na scenę, mój „moduł tremy” przejmuje się tym, jak będzie. Ale najgorsze jest pierwsze zdanie. Jeśli je powiesz, dalej jest już z górki. Więc recytuję z pamięci formułkę, okazuje się, że publiczność niczym we mnie nie rzuciła, nie zaciąłem się… dalej jest z górki.

Ich przemówienia

Przemówienia są wyjątkowym nośnikiem wiedzy. Towarzyszą nam od zarania ludzkości, kiedy to miały formę opowieści przekazywanych pobratymcom przy ognisku.
Jeśli chcesz, żeby powyżsi mówcy wystąpili na Twoim wydarzeniu, chętnie Ci pomogę.


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.
Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Jak być pewnym siebie na własnym ślubie? – moje doświadczenia

Jak być pewnym siebie na własnym ślubie? – moje doświadczenia

Od miesiąca jestem szczęśliwym mężem Kasi

Ślub jest podniosłym dniem, jest wyjątkowym wydarzeniem. Jest to coś, czego zdecydowanie nie da się zapomnieć (“kochanie, ile wydaliśmy na tę jednodniową imprezę?”). Ten dzień obfituje w chwile bardzo emocjonalne i wzniosłe. Składanie przysięgi, pierwszy taniec, podziękowanie dla rodziców. W Polsce nie ma natomiast kultury przemawiania na weselach, więc rzadko się to zdarza. Natomiast ja zajmuję się przemówieniami zawodowo, więc można by powiedzieć, że oczekiwano ode mnie przemówienia na własnym weselu. Postanowiłem się więc podzielić z wami, jak to wyglądało.

Nasze przemówienie

Ciężko mi określić konkretną godzinę, o której się to stało, ale wydaje mi się, że było to około 22. Był taki moment, że dostaliśmy niespodziankę od kilku osób w postaci filmików nagranych specjalnie dla nas – filmików z wypowiedziami naszych bliskich i przyjaciół. Chwilę później dostaliśmy mikrofony do rąk i mogliśmy wygłosić nasze przemówienie. Nasze, tak.
– Zarabiam na życie pomagając ludziom tworzyć przemówienia – zacząłem, – więc jak mógłbym nie wygłosić mowy na własnym weselu? Natłok obowiązków związanych z organizacją wesela oraz tych zawodowych nie pozwolił mi się jednak należycie przygotować. Może to i lepiej, bo improwizując łatwiej powiedzieć coś prosto z serca [to lekcja od Franka Underwooda]. Dlatego powiedzcie mi, czy chcecie posłuchać o tym jak ja i Kasia się poznaliśmy i jak doszło do tego, że wszyscy jesteśmy tu teraz?
W tym momencie na sali, na której była setka ludzi, rozbrzmiało donośne “tak”.
I zaczęliśmy opowiadać historię – historię, którą już właściwie opowiadaliśmy nieraz, więc można by powiedzieć, że jednak byliśmy przygotowani. I dzięki temu, że opowiadaliśmy coś, co już znaliśmy, to mogliśmy zrobić to wspólnie. Nasza publiczność, czyli nasi weselni goście, mogli posłuchać historii, która już została oszlifowana, kiedy opowiadaliśmy ją innym. Mieliśmy nasze próby za sobą.
Goście słuchali jak zahipnotyzowani. Wiedzieliśmy, że jest ta historia jest lekka i momentami zabawna. Oczywistym było, że wykorzystanie tych pięciu minut na weselu nie zaburzy dynamiki wydarzenia i nie wyssie z niego energii, tak jak to może mieć miejsce z niejedną, nieumiejętnie opowiedzianą historią. A poza tym to nasze wesele – nikt nie odważyłby się nie słuchać (żarcik!).

Stres przed wystąpieniami

Oczywiście nie było to jedyne nasze publiczne wystąpienie tego dnia, ponieważ wcześniej byliśmy przecież w kościele, gdzie musieliśmy przed wszystkimi wypowiadać słowa przysięgi. Naturalnie wybraliśmy łatwiejszą wersję czyli powtarzanie krótkich fragmentów za księdzem. Niemniej jednak coś takiego wciąż może być stresujące. Staliśmy tuż przed ołtarzem, ponad 200 oczu skierowanych na nas, mikrofon przy ustach i słowa, które słyszą wszyscy. Pikuś.
Szczerze mówiąc trochę się stresowałem, ale właściwie nie przy przysiędze, nie przy przemówieniu na weselu, ale wcześniej, jeszcze przed wyjściem z domu. Kiedy byłem już gotowy i czekałem na moją przyszłą żonę, aż ona skończy się przygotowywać, miałem chwilę dla siebie i różne myśli przechodziły mi przez głowę. Wiedziałem przecież, że będziemy cały dzień w centrum uwagi, więc obawiałem się, że może coś pójdzie nie tak. A co jeśli ludzie będą się z nas śmiać? To głupie. Te obawy były zupełnie bezzasadne, więc siedząc tak i czekając sięgnąłem do rad, których udzielam ludziom, których uczę przemawiać. Cały artykuł znajdziesz tutaj, a ja w tym konkretnym momencie postanowiłem skupić się na tym, żeby stres zamienić w ekscytację. Właściwie nie zamienić, tylko sprawić, żeby tylko ta ekscytacja we mnie została. Ona we mnie była – ekscytowałem się tym dniem i byłem szczęśliwy, że do niego doszło. Postanowiłem, że cały czas tego dnia na pierwszym planie będzie myśl, że resztę życia spędzę z osobą, którą kocham i z którą jestem szczęśliwy.

O Monice Lewinsky w artykule o ślubie (tak!)

Podobną technikę zastosowała Monika Lewinsky, kiedy wygłaszała swoje przemówienie na TED. Lewinsky w trakcie przygotowań była tak zestresowana, że wielokrotnie rozważała rezygnację. Tematem jej wystąpienia była przemoc w sieci. Zjawisko, które dotyka coraz większej ilości ludzi, a którego ona sama doświadczyła na przestrzeni kilkunastu lat. Lewinsky wiedziała, że jej przemówienie może dodać odwagi i wytrwałości osobom, które doświadczają przemocy w sieci i na tym skupiła swoje myśli. Nawet w trakcie samego przemówienia miała ze sobą na scenie notatki i na górze każdej kartki miała napisane “This is important!” (“To jest ważne!”), żeby w momentach zwątpienia i stresu na scenie przypominać sobie, dlaczego przełamuje swój lęk przed wystąpieniami publicznymi. Ta technika zadziałała w jej przypadku, a przemówienie możesz zobaczyć tutaj.

Pierwszy taniec

Najtrudniejszym momentem całego dnia był dla mnie właśnie pierwszy taniec. Nie jestem geniuszem parkietu i chociaż lubię tańczyć, to zawsze robiłem to na swój pokrętny sposób. Przez kilka tygodni przed ślubem chodziliśmy z Kasią na indywidualne lekcje, żeby przygotować się. Pierwsze zajęcia nie wróżyły sukcesu – ciężko było nam się zsynchronizować, trzymać ramę, nie mylić nóg i kroków. Pomyślałem, że to jest trochę jak z nauką przemawiania, a właściwie… z nauką czegokolwiek. Jeżeli zaczynamy z zerowego lub niskiego poziomu, to na początku będzie ciężko – nie ma innej opcji. Z każdą lekcją, którą odbyliśmy, było coraz lepiej. Problem pojawił się na tydzień przed weselem. W trakcie jednej z lekcji myliliśmy kroki tak bardzo, że myśleliśmy, że nie damy rady i prawie się poddaliśmy.
Zostaliśmy jednak wynagrodzeni. Kiedy tańczyliśmy pierwszy taniec na weselu, liczba osób, która popłakała się ze wzruszenia, była ciężka do zliczenia.
Często sami dla siebie jesteśmy najbardziej surowymi krytykami.
Oczywiście nie ma nic z niczego. To upór i regularne ćwiczenia pozwoliły nam na osiągnięcie takiego efektu. Czy jesteśmy teraz najlepszymi tancerzami świata i możemy występować w You Can Dance? No pewnie, że nie! Ale czy osiągnęliśmy swój cel? Jak najbardziej!

Z przemówieniami też zadziała

Uważam, że podobnie powinno się podchodzić do przemówień. Nie chodzi o to, żeby nagle być najlepszym mówcą na świecie, ale o to, żeby przekazać swoją ideę lub wiedzę. Da się to zrobić, nawet nie mając doświadczenia w przemawianiu. Musisz się dobrze przygotować, dużo ćwiczyć, a przed oczami mieć to, co najważniejsze – powód, dla którego w ogóle to robisz.

Zdjęcie: Foto-Snajper


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.
Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

6 korzyści z tego, że Twoi (współ)pracownicy nauczą się przemawiać

6 korzyści z tego, że Twoi (współ)pracownicy nauczą się przemawiać

Wielu ludzi utożsamia umiejętności prezentacyjne z konferencjami. Prawda jest jednak taka, że wykorzystywane są one w wielu aspektach naszego życia zarówno zawodowego, jak i prywatnego. W pracy odbywamy niezliczone spotkania, prezentujemy nasze pomysły lub projekty współpracownikom i spotykamy się z klientami. Każda z tych okazji daje szansę wykorzystania wspomnianych umiejętności i mogłoby się wydawać, że każdy ma wystarczające umiejętności, żeby sobie wtedy poradzić, ale moje rozmowy z klientami mówią jednak coś innego.

Dlaczego powinieneś zainwestować w umiejętności prezentacyjne swoje i swoich pracowników?

Też tak masz?

Wyobraź sobie taką sytuację: Siedzisz w sali konferencyjnej w swoim biurze i czekasz na rozpoczęcie spotkania. Koleżanka siedząca koło ciebie wierci się na swoim krześle, a kolega z drugiej twojej strony siedzi przygarbiony i z przybitą miną. W powietrzu da się odczuć ich dyskomfort, który powoli przenosi się na ciebie. Czujesz jak twoja noga zaczyna rytmicznie skakać z nerwów pod stołem.
Podobno strach przed wystąpieniami publicznymi jest powszechniejszy wśród ludzi niż strach przed śmiercią.
Osoba, która zwołała spotkanie otwiera je i zaprasza koleżankę z twojej lewej do zaprezentowania raportu. Ona wstaje, bierze głęboki wdech i lekko chwiejnym krokiem wychodzi na środek, zatrzymując się przed laptopem. Próbuje włączyć swoją prezentację, co chwilę obracając się do ekranu, żeby sprawdzić czy działa. Cisza w pomieszczeniu powoduje coraz większe napięcie. Czekacie niecierpliwie na początek, bo chcecie jak najszybciej wrócić do swoich obowiązków. Obserwujecie na ekranie, co koleżanka klika – obraz z rzutnika jest skopiowany z laptopa, zamiast rozszerzony. Czujecie jej narastający stres. Wreszcie zaczyna. Wita was skomplikowany i długi tytuł prezentacji, który zostaje przeczytany na głos. Drugi slajd okazuje się być rozprawką, którą wasza koleżanka czyta słowo w słowo. Przecież mogliście prezentację przeczytać sobie sami – wystarczyło wysłać ją mailem. Na kolejnym slajdzie olbrzymia tabela daje wam w twarz. Dziesięć wierszy i siedem kolumn. Ale o co chodzi? Na co macie zwrócić uwagę? Koleżanka niedbale macha w stronę ekranu, próbując wskazać, o której danej mówi. Dalej nie wiecie. Ale przynajmniej macie kontekst wypowiedzi! Cała tabela, a nie tylko jedna liczba – wiecie skąd się wszystko wzięło. Wspaniale! Ale właściwie o czym my mówimy? Prezentacja kończy się po piętnastu minutach. Czas potrzebny na przekazanie jej sedna, to około trzy minuty. Dwanaście w plecy.
Potem wstaje kolega z twojej prawej strony i rytuał zaczyna się od nowa. Różnica jest taka, że kolega chyba nie zjadł śniadania, bo zdaje się kompletnie nie mieć energii. Jego głos jest monotonny i po pół minuty zgubiłeś jego tok rozumowania. Niekontrolowanie dopadło cię ziewnięcie.
Za jakie grzechy?!
Po pół godzinie wszyscy wracacie do pracy. Ty jesteś znudzony i rozdrażniony, bo musisz ponownie pobudzić w sobie energię (trzecia kawa, ech, no trudno) i wejść w zadania, które miałeś wykonywać.
Twoi koledzy, którzy prezentowali, są wykończeni. Ich energia uleciała kompletnie, wykorzystana do tego, żeby zmusić się do wystąpienia i mówienia do ludzi.

To spotkanie można było skrócić o połowę.

Nad lękiem przed przemawianiem można pracować. Napisałem nawet o tym artykuł, który możesz przeczytać tutaj. Ale nic tak dobrze nie pomaga, jak regularna praktyka i przygotowanie. Sęk w tym, że wiele osób nie ma jak praktykować poza miejscem pracy i nie wie, jak skutecznie się przygotować. Nikt też ich do tego nie zachęca i nie pomaga zbudować pewności siebie.

Wiele osób jest kiepskimi prezenterami, bo zwyczajnie nikt ich nie nauczył, jak mogą być dobrymi. Z każdego da się zrobić sensownego mówcę – to tylko kwestia włożonej w to pracy i chęci.

Co zatem może Ci dać to, że Twoi pracownicy nauczą się przemawiać?

1. Krótsze spotkania
Jeśli będą wiedzieć jak się przygotować i jak wybrać treści, które będą wartościowe dla kolegów z pracy, to czas ich wystąpień się skróci.

2. Zainteresowani słuchacze
Zamiast doprowadzać wszystkich do nudności, będą ich zaciekawiać swoimi raportami i projektami.

3. Zrozumiałe treści
Mówi się, że jeśli nie ma pytań, to znaczy, że albo wszystko zostało powiedziane w prezentacji albo była ona kompletnie niezrozumiała. Dobre przemówienie wzbudza pytania i na pewno jest zrozumiałe.

4. Maszyna marketingowa
Pracownicy, którzy świetnie przemawiają, są świetnymi ambasadorami firmy – wysyłaj ich na konferencje! Dlaczego? Przeczytasz tutaj.

5. Klienci
Jeśli będą lepiej rozumieli, co tak naprawdę sprzedajecie, to może będzie ich więcej? Albo będą bardziej zadowoleni z obsługi klienta.

6. Lepsza komunikacja
Raport PMI z 2013 roku mówi, że 1 na 5 projektów nie udaje się ze względu na kiepską komunikację. Umiejętność przemawiania przydaje się nie tylko na scenie lub w biurowej sali spotkań. Wiele technik i narzędzi da się używać też w rozmowach jeden na jeden, a niektóre nawet w mailach.
Lepsza komunikacja przekłada się na efektywniejszą pracę, bardziej zadowolonych pracowników i klientów, mniej konfliktów i większe wpływy do budżetu.

Nauka przemawiania wymaga czasu i chęci, a u niektórych nawet przełamania lęku, ale z każdego da się zrobić sensownego mówcę. Takiego, który zaciekawia swoim wystąpieniem, ma schludne slajdy i nie rozwleka swojej wypowiedzi. Niestety w szkole nikt nas tego nie uczył (a wystarczyłoby kilka prostych rad), więc musimy wziąć sprawy w swoje ręce.

Co możesz zrobić?

Rozesłać link do tego bloga: http://biuromowcow.pl/blog/

Lub polecić zapisanie się do newslettera: http://biuromowcow.pl/newsletter/ (nie trzeba wtedy pamiętać o sprawdzaniu bloga, bo wszystkie nowe wpisy wysyłam na maila)

Organizuję też w najbliższym czasie darmowy webinar o tym, “Jak mówić ciekawie o codziennych biznesowych sprawach?”. Możesz się na niego zapisać tutaj: http://biuromowcow.pl/webinar-rejestracja/ lub też podzielić się tym linkiem ze swoimi (współ)pracownikami.

A jeśli napiszesz do mnie na michal@biuromowcow.pl, to polecę ci też kilka książek, które możesz kupić sobie lub swoim kolegom z pracy.

Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.

Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).

.