+48 790 300 458 kontakt@biuromowcow.pl
Jak być pewnym siebie na własnym ślubie? – moje doświadczenia

Jak być pewnym siebie na własnym ślubie? – moje doświadczenia

Od miesiąca jestem szczęśliwym mężem Kasi

Ślub jest podniosłym dniem, jest wyjątkowym wydarzeniem. Jest to coś, czego zdecydowanie nie da się zapomnieć (“kochanie, ile wydaliśmy na tę jednodniową imprezę?”). Ten dzień obfituje w chwile bardzo emocjonalne i wzniosłe. Składanie przysięgi, pierwszy taniec, podziękowanie dla rodziców. W Polsce nie ma natomiast kultury przemawiania na weselach, więc rzadko się to zdarza. Natomiast ja zajmuję się przemówieniami zawodowo, więc można by powiedzieć, że oczekiwano ode mnie przemówienia na własnym weselu. Postanowiłem się więc podzielić z wami, jak to wyglądało.

Nasze przemówienie

Ciężko mi określić konkretną godzinę, o której się to stało, ale wydaje mi się, że było to około 22. Był taki moment, że dostaliśmy niespodziankę od kilku osób w postaci filmików nagranych specjalnie dla nas – filmików z wypowiedziami naszych bliskich i przyjaciół. Chwilę później dostaliśmy mikrofony do rąk i mogliśmy wygłosić nasze przemówienie. Nasze, tak.
– Zarabiam na życie pomagając ludziom tworzyć przemówienia – zacząłem, – więc jak mógłbym nie wygłosić mowy na własnym weselu? Natłok obowiązków związanych z organizacją wesela oraz tych zawodowych nie pozwolił mi się jednak należycie przygotować. Może to i lepiej, bo improwizując łatwiej powiedzieć coś prosto z serca [to lekcja od Franka Underwooda]. Dlatego powiedzcie mi, czy chcecie posłuchać o tym jak ja i Kasia się poznaliśmy i jak doszło do tego, że wszyscy jesteśmy tu teraz?
W tym momencie na sali, na której była setka ludzi, rozbrzmiało donośne “tak”.
I zaczęliśmy opowiadać historię – historię, którą już właściwie opowiadaliśmy nieraz, więc można by powiedzieć, że jednak byliśmy przygotowani. I dzięki temu, że opowiadaliśmy coś, co już znaliśmy, to mogliśmy zrobić to wspólnie. Nasza publiczność, czyli nasi weselni goście, mogli posłuchać historii, która już została oszlifowana, kiedy opowiadaliśmy ją innym. Mieliśmy nasze próby za sobą.
Goście słuchali jak zahipnotyzowani. Wiedzieliśmy, że jest ta historia jest lekka i momentami zabawna. Oczywistym było, że wykorzystanie tych pięciu minut na weselu nie zaburzy dynamiki wydarzenia i nie wyssie z niego energii, tak jak to może mieć miejsce z niejedną, nieumiejętnie opowiedzianą historią. A poza tym to nasze wesele – nikt nie odważyłby się nie słuchać (żarcik!).

Stres przed wystąpieniami

Oczywiście nie było to jedyne nasze publiczne wystąpienie tego dnia, ponieważ wcześniej byliśmy przecież w kościele, gdzie musieliśmy przed wszystkimi wypowiadać słowa przysięgi. Naturalnie wybraliśmy łatwiejszą wersję czyli powtarzanie krótkich fragmentów za księdzem. Niemniej jednak coś takiego wciąż może być stresujące. Staliśmy tuż przed ołtarzem, ponad 200 oczu skierowanych na nas, mikrofon przy ustach i słowa, które słyszą wszyscy. Pikuś.
Szczerze mówiąc trochę się stresowałem, ale właściwie nie przy przysiędze, nie przy przemówieniu na weselu, ale wcześniej, jeszcze przed wyjściem z domu. Kiedy byłem już gotowy i czekałem na moją przyszłą żonę, aż ona skończy się przygotowywać, miałem chwilę dla siebie i różne myśli przechodziły mi przez głowę. Wiedziałem przecież, że będziemy cały dzień w centrum uwagi, więc obawiałem się, że może coś pójdzie nie tak. A co jeśli ludzie będą się z nas śmiać? To głupie. Te obawy były zupełnie bezzasadne, więc siedząc tak i czekając sięgnąłem do rad, których udzielam ludziom, których uczę przemawiać. Cały artykuł znajdziesz tutaj, a ja w tym konkretnym momencie postanowiłem skupić się na tym, żeby stres zamienić w ekscytację. Właściwie nie zamienić, tylko sprawić, żeby tylko ta ekscytacja we mnie została. Ona we mnie była – ekscytowałem się tym dniem i byłem szczęśliwy, że do niego doszło. Postanowiłem, że cały czas tego dnia na pierwszym planie będzie myśl, że resztę życia spędzę z osobą, którą kocham i z którą jestem szczęśliwy.

O Monice Lewinsky w artykule o ślubie (tak!)

Podobną technikę zastosowała Monika Lewinsky, kiedy wygłaszała swoje przemówienie na TED. Lewinsky w trakcie przygotowań była tak zestresowana, że wielokrotnie rozważała rezygnację. Tematem jej wystąpienia była przemoc w sieci. Zjawisko, które dotyka coraz większej ilości ludzi, a którego ona sama doświadczyła na przestrzeni kilkunastu lat. Lewinsky wiedziała, że jej przemówienie może dodać odwagi i wytrwałości osobom, które doświadczają przemocy w sieci i na tym skupiła swoje myśli. Nawet w trakcie samego przemówienia miała ze sobą na scenie notatki i na górze każdej kartki miała napisane “This is important!” (“To jest ważne!”), żeby w momentach zwątpienia i stresu na scenie przypominać sobie, dlaczego przełamuje swój lęk przed wystąpieniami publicznymi. Ta technika zadziałała w jej przypadku, a przemówienie możesz zobaczyć tutaj.

Pierwszy taniec

Najtrudniejszym momentem całego dnia był dla mnie właśnie pierwszy taniec. Nie jestem geniuszem parkietu i chociaż lubię tańczyć, to zawsze robiłem to na swój pokrętny sposób. Przez kilka tygodni przed ślubem chodziliśmy z Kasią na indywidualne lekcje, żeby przygotować się. Pierwsze zajęcia nie wróżyły sukcesu – ciężko było nam się zsynchronizować, trzymać ramę, nie mylić nóg i kroków. Pomyślałem, że to jest trochę jak z nauką przemawiania, a właściwie… z nauką czegokolwiek. Jeżeli zaczynamy z zerowego lub niskiego poziomu, to na początku będzie ciężko – nie ma innej opcji. Z każdą lekcją, którą odbyliśmy, było coraz lepiej. Problem pojawił się na tydzień przed weselem. W trakcie jednej z lekcji myliliśmy kroki tak bardzo, że myśleliśmy, że nie damy rady i prawie się poddaliśmy.
Zostaliśmy jednak wynagrodzeni. Kiedy tańczyliśmy pierwszy taniec na weselu, liczba osób, która popłakała się ze wzruszenia, była ciężka do zliczenia.
Często sami dla siebie jesteśmy najbardziej surowymi krytykami.
Oczywiście nie ma nic z niczego. To upór i regularne ćwiczenia pozwoliły nam na osiągnięcie takiego efektu. Czy jesteśmy teraz najlepszymi tancerzami świata i możemy występować w You Can Dance? No pewnie, że nie! Ale czy osiągnęliśmy swój cel? Jak najbardziej!

Z przemówieniami też zadziała

Uważam, że podobnie powinno się podchodzić do przemówień. Nie chodzi o to, żeby nagle być najlepszym mówcą na świecie, ale o to, żeby przekazać swoją ideę lub wiedzę. Da się to zrobić, nawet nie mając doświadczenia w przemawianiu. Musisz się dobrze przygotować, dużo ćwiczyć, a przed oczami mieć to, co najważniejsze – powód, dla którego w ogóle to robisz.

Zdjęcie: Foto-Snajper


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.
Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

6 korzyści z tego, że Twoi (współ)pracownicy nauczą się przemawiać

6 korzyści z tego, że Twoi (współ)pracownicy nauczą się przemawiać

Wielu ludzi utożsamia umiejętności prezentacyjne z konferencjami. Prawda jest jednak taka, że wykorzystywane są one w wielu aspektach naszego życia zarówno zawodowego, jak i prywatnego. W pracy odbywamy niezliczone spotkania, prezentujemy nasze pomysły lub projekty współpracownikom i spotykamy się z klientami. Każda z tych okazji daje szansę wykorzystania wspomnianych umiejętności i mogłoby się wydawać, że każdy ma wystarczające umiejętności, żeby sobie wtedy poradzić, ale moje rozmowy z klientami mówią jednak coś innego.

Dlaczego powinieneś zainwestować w umiejętności prezentacyjne swoje i swoich pracowników?

Też tak masz?

Wyobraź sobie taką sytuację: Siedzisz w sali konferencyjnej w swoim biurze i czekasz na rozpoczęcie spotkania. Koleżanka siedząca koło ciebie wierci się na swoim krześle, a kolega z drugiej twojej strony siedzi przygarbiony i z przybitą miną. W powietrzu da się odczuć ich dyskomfort, który powoli przenosi się na ciebie. Czujesz jak twoja noga zaczyna rytmicznie skakać z nerwów pod stołem.
Podobno strach przed wystąpieniami publicznymi jest powszechniejszy wśród ludzi niż strach przed śmiercią.
Osoba, która zwołała spotkanie otwiera je i zaprasza koleżankę z twojej lewej do zaprezentowania raportu. Ona wstaje, bierze głęboki wdech i lekko chwiejnym krokiem wychodzi na środek, zatrzymując się przed laptopem. Próbuje włączyć swoją prezentację, co chwilę obracając się do ekranu, żeby sprawdzić czy działa. Cisza w pomieszczeniu powoduje coraz większe napięcie. Czekacie niecierpliwie na początek, bo chcecie jak najszybciej wrócić do swoich obowiązków. Obserwujecie na ekranie, co koleżanka klika – obraz z rzutnika jest skopiowany z laptopa, zamiast rozszerzony. Czujecie jej narastający stres. Wreszcie zaczyna. Wita was skomplikowany i długi tytuł prezentacji, który zostaje przeczytany na głos. Drugi slajd okazuje się być rozprawką, którą wasza koleżanka czyta słowo w słowo. Przecież mogliście prezentację przeczytać sobie sami – wystarczyło wysłać ją mailem. Na kolejnym slajdzie olbrzymia tabela daje wam w twarz. Dziesięć wierszy i siedem kolumn. Ale o co chodzi? Na co macie zwrócić uwagę? Koleżanka niedbale macha w stronę ekranu, próbując wskazać, o której danej mówi. Dalej nie wiecie. Ale przynajmniej macie kontekst wypowiedzi! Cała tabela, a nie tylko jedna liczba – wiecie skąd się wszystko wzięło. Wspaniale! Ale właściwie o czym my mówimy? Prezentacja kończy się po piętnastu minutach. Czas potrzebny na przekazanie jej sedna, to około trzy minuty. Dwanaście w plecy.
Potem wstaje kolega z twojej prawej strony i rytuał zaczyna się od nowa. Różnica jest taka, że kolega chyba nie zjadł śniadania, bo zdaje się kompletnie nie mieć energii. Jego głos jest monotonny i po pół minuty zgubiłeś jego tok rozumowania. Niekontrolowanie dopadło cię ziewnięcie.
Za jakie grzechy?!
Po pół godzinie wszyscy wracacie do pracy. Ty jesteś znudzony i rozdrażniony, bo musisz ponownie pobudzić w sobie energię (trzecia kawa, ech, no trudno) i wejść w zadania, które miałeś wykonywać.
Twoi koledzy, którzy prezentowali, są wykończeni. Ich energia uleciała kompletnie, wykorzystana do tego, żeby zmusić się do wystąpienia i mówienia do ludzi.

To spotkanie można było skrócić o połowę.

Nad lękiem przed przemawianiem można pracować. Napisałem nawet o tym artykuł, który możesz przeczytać tutaj. Ale nic tak dobrze nie pomaga, jak regularna praktyka i przygotowanie. Sęk w tym, że wiele osób nie ma jak praktykować poza miejscem pracy i nie wie, jak skutecznie się przygotować. Nikt też ich do tego nie zachęca i nie pomaga zbudować pewności siebie.

Wiele osób jest kiepskimi prezenterami, bo zwyczajnie nikt ich nie nauczył, jak mogą być dobrymi. Z każdego da się zrobić sensownego mówcę – to tylko kwestia włożonej w to pracy i chęci.

Co zatem może Ci dać to, że Twoi pracownicy nauczą się przemawiać?

1. Krótsze spotkania
Jeśli będą wiedzieć jak się przygotować i jak wybrać treści, które będą wartościowe dla kolegów z pracy, to czas ich wystąpień się skróci.

2. Zainteresowani słuchacze
Zamiast doprowadzać wszystkich do nudności, będą ich zaciekawiać swoimi raportami i projektami.

3. Zrozumiałe treści
Mówi się, że jeśli nie ma pytań, to znaczy, że albo wszystko zostało powiedziane w prezentacji albo była ona kompletnie niezrozumiała. Dobre przemówienie wzbudza pytania i na pewno jest zrozumiałe.

4. Maszyna marketingowa
Pracownicy, którzy świetnie przemawiają, są świetnymi ambasadorami firmy – wysyłaj ich na konferencje! Dlaczego? Przeczytasz tutaj.

5. Klienci
Jeśli będą lepiej rozumieli, co tak naprawdę sprzedajecie, to może będzie ich więcej? Albo będą bardziej zadowoleni z obsługi klienta.

6. Lepsza komunikacja
Raport PMI z 2013 roku mówi, że 1 na 5 projektów nie udaje się ze względu na kiepską komunikację. Umiejętność przemawiania przydaje się nie tylko na scenie lub w biurowej sali spotkań. Wiele technik i narzędzi da się używać też w rozmowach jeden na jeden, a niektóre nawet w mailach.
Lepsza komunikacja przekłada się na efektywniejszą pracę, bardziej zadowolonych pracowników i klientów, mniej konfliktów i większe wpływy do budżetu.

Nauka przemawiania wymaga czasu i chęci, a u niektórych nawet przełamania lęku, ale z każdego da się zrobić sensownego mówcę. Takiego, który zaciekawia swoim wystąpieniem, ma schludne slajdy i nie rozwleka swojej wypowiedzi. Niestety w szkole nikt nas tego nie uczył (a wystarczyłoby kilka prostych rad), więc musimy wziąć sprawy w swoje ręce.

Co możesz zrobić?

Rozesłać link do tego bloga: http://biuromowcow.pl/blog/

Lub polecić zapisanie się do newslettera: http://biuromowcow.pl/newsletter/ (nie trzeba wtedy pamiętać o sprawdzaniu bloga, bo wszystkie nowe wpisy wysyłam na maila)

Organizuję też w najbliższym czasie darmowy webinar o tym, “Jak mówić ciekawie o codziennych biznesowych sprawach?”. Możesz się na niego zapisać tutaj: http://biuromowcow.pl/webinar-rejestracja/ lub też podzielić się tym linkiem ze swoimi (współ)pracownikami.

A jeśli napiszesz do mnie na michal@biuromowcow.pl, to polecę ci też kilka książek, które możesz kupić sobie lub swoim kolegom z pracy.

Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.

Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).

.

7 grzechów głównych przemawiania, których łatwo uniknąć

7 grzechów głównych przemawiania, których łatwo uniknąć

Kiedy rozmawiam z niektórymi ludźmi i pytam dlaczego nie lubią przemawiać, często mówią mi, że boją się popełnienia błędu na scenie i że ludzie będą się z nich z tego powodu śmiać. Każdy popełnia błędy, kiedy uczy się przemawiać (ba, kiedy uczy się czegokolwiek) i jest to normalne. Większość z nich można bardzo łatwo wyeliminować.
Oczywiście jednym z najpopularniejszych jest przeładowanie slajdów tekstem i czytanie tego tekstu, patrząc na ekran i będąc odwróconym do publiczności plecami. Wiem, że wciąż wielu ludzi go popełnia, natomiast był już wałkowany tak wiele razy, że na nim nie będę się skupiał. Jeśli i ty boisz się popełniać błędy na scenie, oto kilka najpoważniejszych, których możesz uniknąć.

1. Mówienie o sobie zamiast skupienia się na wartości dla publiczności

Chyba najważniejszą rzeczą w przemawianiu jest to, że nigdy nie przemawiasz dla siebie – zawsze przemówienie jest dla publiczności, dla ludzi, którzy przyszli cię posłuchać, którzy poświęcili swój czas, który mogli spożytkować w zupełnie inny sposób. A jednak bardzo często zdarza się, że mówca wychodzi na scenę i opowiada o sobie. Opowiada jakie fajne rzeczy robi, ale bez widocznego przełożenia na to, czego publiczność może się nauczyć i jakie wnioski można wyciągnąć. Granica tutaj jest dosyć łatwa do zauważenia – jeżeli ktoś opowiada swoją historię, to często jest to zwykłe chwalenie się lub żalenie. Natomiast jeżeli mówca prezentuje wnioski z tej historii to jest tutaj duża wartość dla publiczności.

2. Rozpoczynanie od “Dzień dobry! Bardzo mi miło, że tutaj jestem, to wielki zaszczyt, że mogę przed państwem dzisiaj wystąpić. Dziękuję organizatorom za zaproszenie. Strasznie się denerwuję, bo nigdy wcześniej nie przemawiałem i właściwie to nie wiem, o czym mam opowiedzieć, ale organizatorzy powiedzieli, że tematem konferencji jest marketing, więc o tym spróbuję. Przepraszam, że nie zdążyłem przygotować czegoś szczególnego, ale myślę, że damy radę…”

A wystarczyłoby zwykłe “dzień dobry”. Wypowiadając ten ciąg, tracisz czas z właściwego przemówienia i nie dostarczasz żadnej wartości. Nie musisz dziękować organizatorem publicznie. Jeśli bardzo chcesz, to możesz to zrobić sprytnie ukrywając podziękowanie w treści swojego przemówienia. No i spójrzmy prawdzie w oczy – publiczności nie interesuje to jak ty się czujesz, tylko jak oni się czują, a jeżeli przedłużasz swój wstęp w taki sposób to czują się znudzeni.

3. Zapominanie o początku

Łączy się to z punktem poprzednim. Początek początkowi nierówny. Przemówienie, jak wiele innych rodzajów utworów, ma bardzo prostą strukturę – wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Jednak mnóstwo ludzi zapomina o tym i pomija początek. Niby nie ma w tym nic złego, dlatego że samo rozwinięcie często trzyma się kupy i można je potraktować jako niezależne przemówienie. Natomiast dobry początek często służy złapaniu uwagi publiczności. Pomyśl o hollywoodzkich filmach – w niejednym z nich na początku można obejrzeć scenę, w której dzieje się coś intrygującego. Na przykład w filmie Matrix mamy scenę, w której Trinity ucieka przed agentami. Nie wiemy jeszcze o co chodzi, ale sam fakt tego, że Trinity świetnie walczy i robi rzeczy, które wydają się niemożliwe, już wzbudza u nas ciekawość. Tak samo powinno być z początkiem przemówienia. W tym artykule możesz przeczytać jak w ciekawy sposób zacząć przemówienie.

4. Zapominanie o zakończeniu

Analogicznie, wielu mówców zapomina o dobrym zakończeniu. Pewnie wiele razy zdarzyło ci się słyszeć kiedy mówca na samym końcu jeszcze mówi mówi mówi i wydaje się że jeszcze daleko do końca, a nagle słyszysz “no to chyba koniec, dziękuję”. Takie przemówienie bardziej wzbudza konsternację, niż inspiruje do działania, dlatego mocne zakończenie jest równie ważne jak mocny początek.

5. Przekraczanie czasu

Gdyby za każdym razem, kiedy mówca przekracza swój czas, wysychał litr wody w oceanach, to za organizację konferencji wsadzanoby do więzienia. Wiem, że czasami ciężko jest zaplanować długość przemówienia. Jest na to natomiast bardzo proste rozwiązanie – wystarczy zrobić próbę, a najlepiej kilka i dostosować długość materiału tak, żeby zmieścić się w swoim czasie. Warto nawet celować w 90% wyznaczonego czasu. I wiem, co powiesz – że możesz nie zdążyć powiedzieć wszystkiego, co chcesz, ale pamiętaj, że trzy czwarte przemówienia jest lepsze niż półtora przemówienia. Pozostawia miejsce na pytania publiczności i pobudza ciekawość do odkrywania pełni tematu. Jeśli masz za dużo materiału, nie ulegaj pokusie, żeby szybciej mówić, tylko wytnij część tekstu ze swojego przemówienia.

6. Skomplikowany język

Wiesz co to jest kwas deoksyrybonukleinowy? A perowskit? Prozodia? A jednak mówcy często używają tak trudnych pojęć, nie tłumacząc w ogóle czym one są. A czasami wystarczy powiedzieć tylko inną nazwę danego pojęcia, tak jak w przypadku pierwszym – jest to DNA. Innym razem można po prostu powiedzieć do jakiej grupy zalicza się dana rzecz lub jakie ma zastosowanie – perowskit to kryształ i tak jak z silikonu można z niego tworzyć ogniwa fotowoltaiczne (prądotwórcze). A czasami trzeba wytłumaczyć całe pojęcie – prozodia to melodyczność języka, to sposób w jaki mówimy i wypowiadamy każde słowo; można by powiedzieć, że jego przeciwieństwem jest monotonia wypowiedzi.

7. Sztuczność

Wielu osobom wydaje się, że kiedy przemawiają, powinni używać dużo bardziej wzniosłego języka i intonacji, ale nic bardziej mylnego! Publiczność oczekuje od mówcy, że będzie sobą, że będzie naturalny, bo wtedy jest najciekawszy i najlepiej się go słucha. Ma to też wymierne korzyści dla samego prelegenta, dlatego że kiedy jesteśmy sobą stresujemy się mniej. Polecam w przemówieniach używać tonu konwersacyjnego, czyli takiego, którego używamy w zwykłej, codziennej rozmowie ze znajomymi. Mówca powinien rozmawiać ze swoją publicznością, a nie mówić do niej.

W żadnym wypadku nie jest to wyczerpująca lista i można by takich błędów wypisywać i wypisywać, ale jeśli uda ci się uniknąć już tych siedmiu, to twoje przemówienie będzie wyraźnie lepsze.
Daj znać w komentarzu jakie błędy zaobserwowałeś u siebie lub innych albo jakie masz zmartwienia związane z wystąpieniami publicznymi, a ja postaram się w kolejnym artykule je zaadresować.


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.
Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.

Jak napisać dobry toast na wesele?

Jak napisać dobry toast na wesele?

W tym roku biorę ślub i nie chciałbym, żeby moi drużbowie lub świadkowie wznosili toasty na weselu jak Alan w Kac Vegas. To dla nich jest ten tekst, ale jeśli i przed Tobą stoi zadanie wzniesienia toastu i chciałbyś uniknąć żenady z powyższego video albo nie chcesz powiedzieć zwykłego “wszystkiego najlepszego dla pary młodej! Na zdrowie!”, przyda Ci się kilka rad.

To, co Ci napiszę, to tylko jedna z opcji i nie jest to jedyna recepta na zrobienie dobrego toastu. Właściwie to żadna formuła nie gwarantuje dobrego toastu, bo wszystko zależy od tego, co w nim zawrzesz. Plusem jest natomiast to, że Twój toast będzie się wyróżniał i zostanie lepiej zapamiętany.

Zacznijmy od struktury

Zbuduj swój toast bazując na tej strukturze:
1. Łapacz uwagi.
2. Twoja relacja z parą młodą.
3. Trzy punkty w jednym temacie.
4. Toast.
Proste, prawda? Ale niekoniecznie łatwe. No to o co chodzi?

1. Łapacz uwagi.

Tutaj musisz złapać uwagę gości weselnych. Większość ludzi mówi zwykłe “wszystkiego najlepszego dla wspaniałej pary młodej” lub zaczyna od „Jestem bratem pana młodego” itp. I to jest nudne. Zamiast tego, zacznij od czegoś, co złapie uwagę publiczności i jednocześnie da im obraz tego, o czym będziesz mówił. Np. „Opowiem wam dzisiaj dlaczego Pan młody miał na studiach ksywę >Batman<” albo „Opowiem wam o trzech rzeczach, których nie wiecie o pannie młodej”.
To pierwsze zdanie jest też ważne z innego względu – jak mówisz „jestem bratem pana młodego”, to mówisz o sobie, ale jeśli mówisz „opowiem wam o panu młodym”, to mówisz o panu młodym. Toast ma być o nim, a nie o Tobie, bo w pewnym sensie jest Twoim prezentem dla niego.

2. Twoja relacja z parą młodą.

Jak już wspomniałem, „Jestem bratem pana młodego” brzmi nudno, więc chodzi też o to, żeby to trochę ubogacić. „Jestem bratem pana młodego. Może opowiadał Wam kiedyś o swojej maskotce. Pewnie miał na myśli mnie, kiedy miałem 2 lata.”
Albo “przyjaźniłem się z panną młodą w podstawówce. To ze mną spędziła pierwsze wagary”. Gdzie większość osób zatrzyma się na zwykłym opisie, Ty dodaj coś więcej.

3. Trzy punkty w jednym temacie.

Teraz powinieneś rozwinąć to, co było w łapaczu uwagi. Najlepiej w jednym, dwóch lub trzech punktach. Pamiętaj, że toast ma być krótki, więc nie przesadź z ich objętością i ilością. Z tego samego powodu, powinny one mieć ten sam temat. Jeśli zdecydowałeś się opowiedzieć historię, to upewnij się, że będzie krótka i rzeczowa. A potem… po prostu opowiedz te punkty.

4. Toast

I tutaj trzeba pamiętać o 2 rzeczach. Najpierw podziękować gospodarzom (parze młodej), a potem życzyć im czegoś dobrego. I dopiero wtedy wznosić kieliszek wyżej i pić. Możesz przed podziękowaniem powiedzieć „przygotujmy nasze kieliszki”, dzięki czemu unikniesz chaosu, kiedy nagle będziesz chciał, żeby wszyscy pili.

Tego bym nie robił

To oczywiste, ale musi zostać napisane – wszelkie historie, które mogą spowodować, że osoba, o której mówisz się zawstydzi, są nie na miejscu. I tu łapią się nie tylko pikantne historie ze studiów, ale wiele innych, np. wspólne historie pijackie, historie nadania niemiłych przezwisk, itp. No i dochodzi też nie wspominanie o wszelkiego rodzaju ex-partnerach i ogólnie o życiu, które wiadomo, że dana osoba chce całkowicie zostawić za sobą.
Najlepiej skupić się na rzeczach pozytywnych. Pamiętaj też, że nawet jeśli jakąś rzecz dobrze wspominasz w rozmowie jeden na jeden z osobą, o której mówisz, to może to wciąż nie być historia dla większego grona (no ale to już po prostu musisz wyczuć).
Nie polecam też używania słów typu „naj”, czyli najlepszy, najśmieszniejszy, najprzystojniejszy itp. itd. Zamiast tego użyj porównania. Np. „pan młody jest tak zabawny jak George Carlin” albo “Jessica Alba prawie dorównuje urodą pannie młodej”.
I nie spisuj całego toastu. Znaczy spisać możesz, ale wtedy naucz się go i nie przynoś kartki, bo czytanie zabije klimat. Zamiast tego, możesz napisać kilka punktów na małej karteczce (np. na podstawie struktury, którą wypisałem wyżej). Chodzi o to, żeby treść płynęła z serca, a nie z kawałka papieru.

Będzie inaczej

To prawie pewne, że wyróżnisz się na tle innych toastujących. Pamiętaj, żeby się dobrze do tego przygotować i żeby toast był o parze młodej, a nie o Tobie. Jeśli masz kłopoty z mówieniem przed większą publicznością, możesz przeczytać tych kilka rad.
I daj znać w komentarzu, jak Ci poszło!
A jeśli potrzebujesz wsparcia w napisaniu swojego toastu – napisz do nas na kontakt@biuromowcow.pl. Powodzenia!

Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.

Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).

.

Śmierć przez PowerPointa – humor branżowy

Śmierć przez PowerPointa – humor branżowy

Jak proste jest tworzenie prezentacji w PowerPoincie? – WILQ Superbohater


Jaka jest różnica między pisaniem a przemawianiem? – Sarah’s Scribbles



Jak straszne jest przemawianie? – Sarah’s Scribbles


Przeczytaj artykuł o tym, jak budować swoją pewność siebie do wyjścia na scenę, tutaj.

Jak nudna była ostatnia prezentacja, którą widziałeś? – Marketoonist



Czy przemówienie rzeczywiście może zabić? Przeczytaj 9 ciekawostek tutaj.

Śmierć przez PowerPointa – Don McMillan

Alternatywą do slajdów mogą być rekwizyty. Obejrzyj kilka przemówień ze świetnymi przykładami, tutaj.

Jak brzmieć mądrze w przemówieniach? – Will Stephen

Przeczytaj co rzeczywiście możesz zrobić, żeby poprawić swoje umiejętności przemawiania, tutaj.

A ten obrazek to trochę o mnie… ;-) – Marketoonist


Co innego śmieszy Cię w tej branży? Napisz w komentarzu.


Michał Kasprzyk

Michał Kasprzyk

Konsultant Przemawiania

Cześć, jestem Michał i od kilku lat z pasją zajmuję się przemówieniami. Uczyłem się od najlepszych – m. in. Chrisa Andersona i Hansa Roslinga, a teraz sam nauczam innych. Prowadzę szkolenia i indywidualne konsultacje z wystąpień publicznych, a do tego przemawiam na konferencjach lub je prowadzę. Jestem zapalonym miłośnikiem TED i Pomysłów Wartych Rozpowszechniania, organizuję TEDxWroclaw i uwielbiam łączyć ze sobą ludzi, którzy mogą coś wspólnie zdziałać.
Prywatnie oglądam dużo seriali i często spotykam się z przyjaciółmi.
Przeczytaj też:

Podobało Ci się?

Jeśli chciał(a)byś efektywnie wykorzystać wiedzę z tego artykułu w praktyce, mogę Ci pomóc – napisz lub zadzwoń:
michal@biuromowcow.pl
+48 790 300 458

Pracuję zarówno z grupami (szkolenia), jak i w sesjach 1 na 1 (konsulting).
.